Spadłam na trzecie miejsce i oczywiście gratuluję Aardowi i Brajtowi oraz dyszącym mi w kark Fikmikfiglom.
Co do wycieki weekendowej, to było różnie. Ja osobiście nie przepadałam za akrobatycznymi skrzyżowaniami.

Aard natomiast jak nigdy miał lenia:

Był to jednak młyn na wodę

Huańskiego ŻRYYYYĆ!, po którym jak wiadomo się rośnie dużym okrąglutkim, aż mosteczek ugina się:

Było pysznie :)
8 komentarzy:
A Mag.gie pogratulować nie łaska? ;)
Ale cuś mi się zdaje, że mapka skrzyżowania nie oddaje wiernie rzeczywistej akrobacji aarda... ta droga z góry i z dołu nie dochodzą przecież w jednym punkcie do tej poziomej ;-)
A i z tym które są główne byłbym polemizował
Łaska. Gratulacje, Mag.gie :)
E, mosteczek wygląda na nieugięty! :)
Pod warunkiem, że nie był wcześniej pięknym łuczkiem.
Chyba nie był. Ale okropnie prześwitywał rzeczką pod spodem. Nie lubię takich mosteczków.
Mosteczek jak mosteczek a schody z kładki w takim stanie i złazi z nich jeszcze na rowerze? Straszne....
o to to. STRASZNE.
Prześlij komentarz