<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815</id><updated>2012-01-26T12:29:30.990+01:00</updated><category term='Jest ładnie z Maksymem'/><category term='autolans na obiekcie'/><category term='retro'/><category term='ciot szprot z podróży'/><category term='hermetycznie'/><category term='telekomy'/><category term='miszmasz towarzyski'/><category term='sabat blady sabat'/><category term='Szpro dobra rada'/><category term='psy'/><category term='filmowo'/><category term='alko sux'/><category term='otchłań'/><category term='wtf'/><category term='ezakupy'/><category term='lgtb'/><category term='Szpro poleca'/><category term='dziwa w zbiorkomie'/><category term='muzycznie'/><category term='koty'/><category term='stanikomania'/><category term='emo'/><category term='porno'/><category term='masa krytyczna'/><category term='cycle chic'/><title type='text'>Szprotestuję</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>333</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-4969709332884673167</id><published>2011-03-06T00:37:00.000+01:00</published><updated>2011-03-06T00:37:00.110+01:00</updated><title type='text'>Przeprowadzka</title><content type='html'>Na razie z bloggera na wordpressa.&lt;br /&gt;Tych, którzy tu jeszcze zaglądają zapraszam na http://szprotestuje.wordpress.com/.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-4969709332884673167?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/4969709332884673167/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=4969709332884673167&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/4969709332884673167'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/4969709332884673167'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2011/03/przeprowadzka.html' title='Przeprowadzka'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-1291991586946161482</id><published>2011-03-01T16:45:00.000+01:00</published><updated>2011-03-02T00:13:21.067+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dziwa w zbiorkomie'/><title type='text'></title><content type='html'>Znienacka nadszedł marzec i mój coroczny urlop na przedwiośniu, na który zaplanowałam generalne porządki (dobre, dobre!), dokończenie analizy i doczytanie Dawkinsa (i być może Hitchensa, jeśli uda mi się go pozyskać w jakiejkolwiek polskojęzycznej formie).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Urlop zaczął się wyprawą do Torunia, w którym zaznałam Vaubana z żoną oraz Anutka. Względem Anutka był uknuty niecny plan uwzględniający wręczenie prezentu - wygląda na to, że jej się spodobało. Co do Vaubana i żony, z przyjemnością stwierdzam, że choć nie widzieliśmy się od czterech lat, nadal mamy mnóstwo, a nawet więcej, tematów do omówienia. Internet to jednak potęga w dobieraniu znajomych pod kątem zbliżonych poglądów na świat i całą resztę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dni wolne upływają mi leniwie, porządki ograniczyłam do potagowania wpisów na blogasku i wygarnięcia kilkudziesięciu książek z sypialni (na co komu trzydziestoletnie książki o dziewiarstwie, ja się pytam: mama już to wszystko umie, ja się nie nauczę z obrazków, leżą i blokują półkę, na której mogę sobie ułożyć Pratchetta i Brzezińską). Dziś szykuje się spotkanie i bardzo się na nie cieszę, ale najpierw przyhejterzę z lekka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mój stosunek do MPK przeszedł pewną przemianę. Od szalejącej nienawiści połączonej z pseudoanarchistycznym "nie będę płacić tym brakorobom" przez "no dobra, będę płacić, bo postawa roszczeniowa niepłacącego klienta jest cokolwiek słaba" po "a może być tak pięknie". Niemały wpływ na tę ewolucję ma fakt rosnącej sympatii do starych tramwajów, które, no cóż, są po prostu ładne. Generalnie zbiorowa komunikacja szynowa budzi mój aplauz i jestem zdania, że im więcej, tym lepiej (o warszawskim metrze i głosie Ksawerego Jasieńskiego już nawet nie wspomnę, bo wyć się chce). Słowem, zimą byłabym bardzo wdzięcznym pasażerem, gdybym tylko miała możliwość dojeżdżać do mojej pracy tramwajem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety, zakład pracy mieści się w zachodnio-północnych rubieżach Łodzi, w pobliżu Kochanówki, czasem sarkamy, że to dobre sąsiedztwo zresztą (niełodzianie niech sobie wygooglają). Aktualnie z mojego miejsca zamieszkania bezpośredniego tramwaju nie mam. Autobus owszem, przystanek bardzo blisko domu, równie blisko zakładu pracy, więc zimą nim jeżdżę. Z nadejściem cieplejszej pory pewnie znów przesiądę się na rower.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trasa, którą jeżdżę to trafnie zaobserwowane kiedyś przez Bimbo circle of life: szpital, szkoły i cmentarze. O mojej stałej porze nie ma tłoku, jeżdżą na niej głównie ci sami ludzie, których twarze rozpoznaję i od pewnego czasu nawet pozwalam sobie na porozumiewawcze skinienie głową. I jakkolwiek w upały wolę autobusy typu rozjęczany jelcz (bo przewiewne oraz derma na siedzeniach nie wchłania potu i innych wydzielin czy wręcz wydalin), to zimą widzę tylko ich jedną zaletę: pojedynczy rząd krzeseł, dzięki któremu nie muszę siedzieć obok kogokolwiek i narażać się, że ktoś mi lurka w telefon plus dodatkowo chucha czosnkiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tu offtop: uwielbiam czosnek w kuchni. W połączeniu z curry jest absolutną ambrozją. Ale, na bora liściastego, ile tego cholerstwa trzeba zeżreć, żeby śmierdzieć nim po całości, nie tylko oddechem, ale i całym ciałem? Ludzie w autobusach zimą generalnie nie pachną: a to przycapią naftaliną z futerka z mysich picek, a to wioną zeszłorocznym potem spod ortalionu, a to chuchną tym, co łyknęli dla rozgrzewki. Mieszanka kulek na mole, potu, przetrawionego alkoholu i wypoconego czosnku - welcome to Bolanda, psiakrew. A palę od blisko dwudziestu lat i naprawdę, naprawdę węch mam mocno przytępiony. Odmawiam rzucenia palenia z uwagi na powyższe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zimą rozjęczany jelcz polega na zakuciu biednego pasażera w lodową trumienkę, silnie przewiewną, w przypadkach ekstermalnych z bonusowym opadem atmosferycznym wewnątrz. Człowiek, czyli Szpro jedzie, waha się zdjąć rękawiczki i wyjąć ręce z kieszeni, bo grabieją. I nawet nie przypędzi na białym koniu królewicz z kontrzaklęciem, no znikąd pomocy. Ja naprawdę wiele rozumiem: taboru nie ma i nie będzie, bo nie ma pieniędzy. Ale wieźć pasażera w nieogrzewanym autobusie przy minus piętnastu na zewnątrz to są jednak niezbyt wyrafinowane tortury. W XXI wieku, rozumiecie. W środku Europy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kwestię ściągalności opłat za bilety, która wszak przekłada się na skromny empekowski budżecik mogłabym zostawić, ale jednak trochę się przyczepię: między Ustką a Słupskiem kursują autobusy po bodaj 2,50 za kurs, czasem są to nawet double-deckery i mieszczą w sobie ludzi tłum, zaiste większy niż moje 87 podczas kursu 8:09 z Julianowskiej. Pomimo tego przez ów tłum przeciska się miła panienka z podręczną kasą fiskalną i kasuje każdego pasażera za bilet. Pewnie są tacy, którzy przejadą bez uiszczenia opłaty, ale są to wyjątki. Można? Można. U nas póki co idą zmiany, i dobrze, ale efekt poznamy pewnie w perspektywie lat kilku. A autobusy niskopodłogowe sypią się już.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potępiam to wszystko nie do końca bezinteresownie: wprawdzie pewnie najdalej za miesiąc odpalę Calinę i pomknę przez Berlinek i Teofilów nie zważając na to, czym wozi ludzi MPK, ale wiele wskazuje na to, że cykl pór roku odpracuje, co swoje i w pewnym momencie temperatury znów spadną poniżej dziesięciu stopni, a ja znów wsiądę w autobus. I co wtedy? Ja chcę, żeby było lepiej wtedy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-1291991586946161482?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/1291991586946161482/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=1291991586946161482&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/1291991586946161482'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/1291991586946161482'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2011/03/znienacka-nadszed-marzec-i-moj-coroczny.html' title=''/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-3889469350613847802</id><published>2011-02-13T01:24:00.001+01:00</published><updated>2011-02-28T12:46:28.654+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='telekomy'/><title type='text'>Pani Streżyńska sroży się - uzupełnienie</title><content type='html'>Początkowo myślałam przeedytować poprzednią notkę, jak łacno ujrzeć, tworzoną na tak zwanej ostrej kurwie, w związku z czym rozmył się przekaz, jaki usiłowałam z siebie wydać. Na szczęście małe grono tych, którzy kliknęli, dało mi do zrozumienia, że nie bardzo wiadomo, o co mi szło, poza analizatorską, bezinteresowną upierdliwością. Nie przeczę, że upierdliwa byłam on purpose, ale jednak nie tylko tym chciałam poepatować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponieważ jestem przeciwniczką edycji po publikacji, słowo poszło w świat, echo z przyzwyczajenia odparło, że mać, niech zatem zostanie, może kiedyś przyjdą tu jacyś ludzie się z tego pośmiać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Natomiast, co unaoczniło mi się po wymianach zdań tu i tam w szeroko rozumianych internetsach: sytuacja, w której wysłanie bezpłatnego SMS-a powoduje uruchomienie płatnej subskrypcji, z której, żeby się wypisać, należy odesłać SMS-a, nie jest prawidłowa. Niezależnie od tego, ile odnośników do regulaminów i ile informacji o koszcie subskrypcji jest w SMS-ie zwrotnym - klient, wysyłając darmową wiadomość nie powinien być narażany na koszty. Rozumiem, że w tym miejscu w prawie telekomunikacyjnym i ustawie o ochronie niektórych praw konsumenta jest luka, a że w grę wchodzą pieniądze, i to niemałe, jest ona wykorzystywana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym samym, z niechęcią, bo nie lubię nie mieć racji, zwłaszcza w temacie związanym z moim zawodem (którego ukryć się nie da), przyznaję, że wprowadzenie przepisu porządkującego kwestię uczestnictwa w konkursach jest niezbędne. Z trudem sobie wprawdzie wyobrażam sytuację wyrażania zgody na wzięcie udziału w konkursie w formie aneksu do umowy z podpisem klienta, z drugiej jednak strony, znajomość i akceptację cennika usług swojej taryfy klient najczęściej poświadcza podpisem na umowie bądź aneksie (piszę: najczęściej, bo przeważnie zmiana taryfy odbywa się z towarzyszeniem zawarcia aneksu do umowy). Uruchamiając płatne usługi dodatkowe, sprecyzowane cennikiem danej taryfy, zakładamy, że klient, poświadczywszy podpisem znajomość cennika, będzie się orientował w opłatach - a i tak dodatkowo informujemy go o kosztach. Nie widzę zatem powodu, by czynić wyjątek w przypadku konkursów czy quizów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co nie zmienia faktu, że nadal będę nawoływać do czytania tych wszystkich drobnych druczków, znajomość treści których się potem poświadcza podpisem na umowie. Ludziska, bądźcie ostrożni. Co nie jest zabronione, to jest dozwolone, a operatorów na rynku jest coraz więcej, więc i walka o pieniądze klienta ostrzejsza.&amp;nbsp; Aha, i jak zacznie Wam przychodzić spam SMS-owy, to dzwońcie do operatorów i żądajcie wyłączenia zgody na otrzymywanie takich informacji. To Wasze prawo, szkoda z niego nie skorzystać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z zupełnie innej beczki: wpis &lt;a href="http://gothmucha.blox.pl/2011/02/Ludzie-Wschodu.html"&gt;Gothmuchy&lt;/a&gt; przypomniał mi refleksje, jakie snuliśmy z Mężem na temat mentalności kierowców (było to dawno, dawno temu, w listopadzie). Oczywiście disklajmer, że nie wszystkich, blabla, you know this stuff.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zastrzegę się od razu, że usilnie i twardo staram się nie należeć do frakcji Rowerzystów Walczących z Kierowcami. Nie jestem wprawdzie kierowcą i nie planuję nim być, zatem argument, że przesiadam się z siodełka za kierownicę odpada, niemniej (aż czuję się zubożona o pewne doświadczenia!) generalnie miałam mało przykrych przygód ze współużytkownikami szos. Być może dlatego, że poruszam się&amp;nbsp; raczej poprzez postindustrialne tereny rekreacyjne niż trasy szybkiego ruchu, więc okazji do scysji niewiele. Być może dlatego, że jeżdżę jednak cycle chicowo, a dziewczę z różowym rowerem i w sukience budzi odruchową sympatię. Jedno nie wyklucza drugiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niemniej, obserwacja, jaką podzielił się Mąż i jaką uznałam za trafną, to poczucie, jakie mają kierowcy: w samochodzie jest moje terytorium i będę go bronić jak niepodległości! Co za tym idzie, kierowca w tym poczuciu terytorialności upcha się pierwszy na skrzyżowaniu, nawet jeśli pozmienia troszkę pasy; zepchnie rowerzystę do krawężnika, zaparkuje na ścieżce albo chodniku tak, by nikt nie mógł go minąć; nakrzyczy na tych, którzy stoją przed nim na światłach i nie ruszą w tej samej sekundzie, w której zapali się zielone itp itd. Jednym słowem uznaliśmy, że z tego wynika spora część drogowej bucerki, co ładnie połączył Gothmucha z poczuciem zagrożenia w chwili opuszczenia azylu blaszanego pudełka. Tymczasem rowerzysta, jako człowiek poruszający się bez dachu nad głową, wtapia się w miasto i dużo mu łatwiej poczuć się jego integralną częścią. Wyprowadzenie z tej tezy wniosku, że wśród cyklistów łatwiej o ludzi tkniętych patriotyzmem lokalnym o i chęcią przejawiania działań obywatelskich narzuca się samo, chociaż zatrąca już trochę o masturbację.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-3889469350613847802?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/3889469350613847802/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=3889469350613847802&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/3889469350613847802'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/3889469350613847802'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2011/02/pani-strezynska-srozy-sie-uzupenienie.html' title='Pani Streżyńska sroży się - uzupełnienie'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-3834321804681454945</id><published>2011-02-09T23:08:00.003+01:00</published><updated>2011-02-28T12:46:46.913+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='telekomy'/><title type='text'>Pani Streżyńska sroży się</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; font-size: small;"&gt;Komentarz do artykułu "&lt;a href="http://wyborcza.pl/1,75248,9076107,SMS_owa_pulapka__czyli_jak_brac_udzial_w_loterii_i.html?as=1&amp;amp;startsz=x"&gt;SMS-owa pułapka, czyli jak brać udział w loterii i o tym nie wiedzieć&lt;/a&gt;" (oraz jak tworzyć megadługie tytuły bez poczucia obciachu, co dostarczają panowie Przemysław Poznański, Tomasz Grynkiewicz).&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;Chcę zakazać oszukańczych loterii i gier poprzez SMS-y organizowanych przez operatorów sieci komórkowych - mówi "Gazecie" Anna Streżyńska, prezes UKE.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;- Nigdy nie wysyłałem żadnego SMS-a - denerwuje się Maciej Jankowski z Warszawy, abonent Ery. Rachunek dostał na przeszło 100 zł. To za 29 SMS-ów po 5 zł każdy. Co na to operator? Odpowiedź krótka: pan Maciej bierze udział w loterii "Czy stałeś się dziś milionerem".&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;- Jakim cudem? Kiedy, gdzie? - pyta Jankowski.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Wystarczyłoby, że pan Jankowski napisałby pismo do swojego operatora i uzyskałby wyczerpujące informacje, kiedy i o jakiej treści. Gdzie – już niekoniecznie, ale zgódźmy się, że lokalizacja pana Macieja nie ma znaczenia w tym temacie. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;Anna z forum Gazeta.pl: "Dostawałam codziennie SMS-a: Masz szczęście! Bierzesz udział w loterii. W ogóle się nie odzywałam i nie wiedziałam, że z konta schodzi mi dziennie prawie 5 zł. Dopiero rachunek z Ery przyprawił mnie o zawrót głowy, bo w ostatnich miesiącach nie używałam telefonu w tej sieci".&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;Gdyby Anna czytała SMS-a, którego dostawała, niechybnie doczytała się w nim również treści informującej o tym, że subskrypcja jest płatna 4,88 zł z VAT i znalazła w nim komendę „STOP MILION” wyłączającą subskrypcję.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;Pani Janina z Radomia wysłała do „Gazety” list. Pocztą.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Ojej, pani Janina napisała ręcznie, jak zwierzę!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;„Nie wysyłam do nikogo żadnych SMS-ów, ponieważ nie umiem”. Rachunek za listopad – 221 zł, za grudzień – 125 zł.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Subskrypcja kosztuje 4,88 zł. Cykl rozliczeniowy trwa maksymalnie 31 dni. Zakładając, że „rachunek za listopad” to faktura wystawiona w grudniu za okres uwzględniający usługi telekomunikacyjne wyświadczone w listopadzie, musimy liczyć 30 dni. Po użyciu kalkulatora wychodzi nam, że za subskrypcję pani Janina mogła zapłacić maksymalnie 146,4 zł z VAT, pozostałych blisko 80 zł to inne koszty (abonament telefoniczny, usługi dodatkowe, dopłata do połączeń z tytułu wykorzystania minut wliczonych w opłatę abonamentową). To jedna nieścisłość, jaka wkrada się w tym akapicie, sugerująca wszak, że cała kwota ponad dwustu złotych to SMS-y z loterii.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Druga: zastanówmy się, tak na spokojnie, co jest bardziej prawdopodobne:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- że operator, mający ponad 10 mln abonentów stworzył wirusa/ buga, który sprawia, że karty SIM samoczynnie wysyłają SMS-y o określonej treści na określony numer i instaluje go zdalaczynnie w terminie trwania loterii&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- że pani Janina ma latorośl, która rzeczone SMS-y umie wysyłać i wysłała reklamowanego SMS-a pod nieobecność mamy / babci&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Nieprawdopodobne, jak wiele teorii spiskowych powstaje w ten sposób… &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;Jak to możliwe? Albo nabrały się na wysłanie bezpłatnego SMS-a, który zapisał ich do loterii, albo zadzwonił do nich automat i w trakcie rozmowy nacisnęli jeden z numerów na telefonie. Od tej chwili za każdy dzień musieli płacić. Niektórzy z czytelników twierdzą, że ani jednego, ani drugiego nie zrobili.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Sytuacja, w której numer klienta został włączony do loterii bez jego udziału zdarzała się sporadycznie i była błędem po stronie mechanizmu uruchamiającego subskrypcję, przygotowanego przez Mobile Formats.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;- Znajomego taka loteria kosztowała miesięcznie 300 zł, bo dostawał nawet sześć płatnych SMS-ów dziennie - opowiada Streżyńska. Do "zabawy" wszedł, wysyłając SMS-a o treści "Odczepcie się!". - Z trudem znalazłam w internecie regulamin, zasad wyjścia z konkursu już nie znalazłam, w końcu na jednym z forów udało mi się uzyskać radę, jak to przerwać. Koszmar - ocenia prezes UKE.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Ojojoj, prrr!&amp;nbsp; Zagalopował się nam albo pan dziennikarz, albo pani prezes. Rozbierzmy to:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Jeśli znajomy otrzymywał aż sześć płatnych SMS-ów, brał udział nie tylko w loterii z milionem i Erą, bo ta przysyłała tylko jednego SMS-a dziennie. To po pierwsze.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Po drugie, okres, w którym do loterii można było przystąpić wysyłając SMS o dowolnej treści, trwała zaledwie kilka dni. Tu, przyznaję, znajomy pani prezes mógł mieć pecha i akurat wtedy wysłać SMS-a o tej kuriozalnej treści.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Po trzecie, informacja na temat strony, na której jest regulamin, była w codziennym SMS-ie informującym o aktywności subskrypcji. Była w nim także podana informacja o treści komendy usuwającej uczestnictwo w loterii. Ale załóżmy, że pani prezes tego SMS-a nie czytała i musiała samodzielnie szukać regulaminu: po wygooglaniu „milion + era” pierwszy wynik, na jaki trafiamy, to właśnie ta loteria z podpiętym regulaminem. A w nim, w par.6., p.5. informacja: „W przypadku, gdy Uczestnik nie jest zainteresowany dalszym pobieraniem Usług Promocyjnych w ramach Zakupu Pakietu i chciałby wstrzymać płatności za nabyte Usługi Promocyjne, &lt;b&gt;powinien wysłać na nieodpłatny numer 8007 wiadomość SMS o treści STOP MILION&lt;/b&gt;”.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;Ale nie chodzi jej tylko o Erę.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;Oczywiście, że nie, bo silnik loterii jest opracowany przez Mobile Formats. Czyżby pani prezes jednak nie czytała regulaminu loterii? Być to nie może.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;- Takie loterie pojawiają się dosłownie co chwilę. Robią je niemal wszyscy operatorzy sieci komórkowych. O większości z nich można powiedzieć jedno: wobec konsumenta są nie fair - mówi prezes UKE.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Mamy ogólnikowe stwierdzenie o byciu nie fair. Czy dowiemy się, na jakiej podstawie pani prezes tak uważa? Nie. Dalej nie mamy niestety cytatu z pani prezes, tylko retrospekcję na temat innej loterii.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;W grudniu organizatorowi loterii „Pusty SMS”, spółce Internetq Poland, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wlepił pół miliona kary. Uznał, że spółka umyślnie i dla zysku „dopuszczała się wyjątkowo szkodliwych działań”. Bo pisali użytkownikom, że „pieniądze już zapakowane” i wystarczy wysłać tylko jeden SMS. Ale to nie była prawda – SMS-y przychodziły seriami, namawiając do dalszej gry.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;- To była tylko forma komunikacji marketingowej - tłumaczył prezes spółki. Dodawał, że to konsumenci nie rozumieją "istoty zjawiska i zasad, jakimi rządzą się gry hazardowe".&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Mała uwaga stylistyczna: panowie, bez kolokwializmów! Skoro udajecie, że piszecie poważny artykuł, to ciągnijcie tego RPGa do końca i nie „wlepiajcie”, a „nakładajcie” karę (ja mogę sobie pozwolić na kolokwializmy jako prosta baba z maturą i blogaskiem z kilkunastoma wejściami dziennie, ale dziennikarzom opiniotwórczej gazety się jednak nie godzi)!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;W kwestii merytorycznej – pełna zgoda. Czytałam SMS-y z loterii „Pusty SMS” (są zresztą w dalszej części artykułu, którą sobie tendencyjnie pominę, bo nic nie wnosi do tematu planów pani Streżyńskiej) &amp;nbsp;i &amp;nbsp;istotnie ich treść sugerowała, że wygrana jest na wyciągnięcie ręki. Po skargach klientów treści SMS zmieniono, zaś aktualny regulamin loterii wyraźnie precyzuje, w jaki sposób wziąć udział w konkursie i ile to kosztuje.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Jednocześnie ogarniam stupor, bo skoro cały artykuł jest o loterii "Czy stałeś się dziś milionerem", organizowanej przez Mobile Formats na zlecenie PTC,&lt;i&gt; &lt;/i&gt;skąd nam nagle wyskakuje Internetq?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;Streżyńska mówi: „Stop”. Na początek proponuje organizatorom loterii stół „bez kantów”. Na razie wysłała do nich propozycje zmian w regulaminach. Chce, by klient: •&amp;nbsp; mógł zablokować wszystkie numery o podwyższonej opłacie; •&amp;nbsp; mógł ustanowić maksymalną kwotę, jaką może zapłacić za usługi telekomunikacyjne albo tylko za usługi o podwyższonej opłacie; •&amp;nbsp; zawsze miał pełną informację o cenie SMS-a i konsekwencjach jego wysłania&lt;/i&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;W chwili obecnej klient ma możliwość zablokowania połączeń głosowych na numery o podwyższonej płatności. W większości loterii ma również informację o cenie SMS i skutkach wysłania wiadomości rejestrującej jego udział w konkursie.&amp;nbsp; Limit wydatków jest dostępny w ofertach pre-paid i mix. Większość operatorów ustala także limit kredytowy, po przekroczeniu którego abonent jest informowany o niebezpiecznym wzroście wydatków. Nie wykluczam, że wprowadzenie usługi typu „limit wydatków” do cenników byłoby cennym posunięciem z punktu widzenia ochrony praw konsumenta, oznacza to jednak kolejną zmianę cenników, co jest długotrwałym procesem.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;Stół "bez kantów" mógłby się odbyć na początku marca. Ale to działanie doraźne. - Docelowo chcę wprowadzić zakaz organizowania loterii i konkursów SMS-owych - mówi Streżyńska. A jeśli nie zakaz, to nakaz uzyskania jednoznacznej zgody klienta na udział w konkursie. - Najlepiej w formie podpisu na aneksie do umowy - dodaje.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Zważywszy obostrzenia, jakie są wprowadzane do konkursów SMS-owych przy wydawaniu nagród, pomysł rozsądny. Cynizm jednak mi podpowiada, że operatorzy będą mocno lobbować, by takie rozwiązanie nie zostało wprowadzone. Oni kochają klientów, ale jednak najbardziej wtedy, gdy im płacą…&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;Co na to operatorzy?&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;- Pracujemy nad wspólnym stanowiskiem w gronie adresatów listu UKE - mówi Wojciech Jabczyński, rzecznik Grupy TP (należący do spółki komórkowy Orange prowadził loterie o BMW, teraz oferuje samochody Audi).&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Standardowa odpowiedź wymijająca. Innymi słowy „nie wiem, kolegów muszę zapytać”.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;i&gt;- Mamy kodeks mówiący, jak organizować uczciwe konkursy i będziemy przekonywać organizatorów, by się z nim zapoznali - przekonuje Wacław Iszkowski, prezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. - Zawsze znajdzie się część osób, która chce próbować szczęścia. Trzeba edukować klientów, żeby wiedzieli, że po wysłaniu jednego SMS-a trudno wygrać milion czy samochód.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Zgadzam się. Jakkolwiek zachęcający SMS by nie był, warto mieć świadomość, że wysłanie wiadomości rejestrującej uczestnictwo w konkursie oznacza automatyczną zgodę na jego regulamin. Czytanie SMS-ów przychodzących nie naraża nikogo na opłaty. Nieodesłanie SMS-a zatrzymującego subskrypcję, którego treść znajdziemy w SMS-ach przychodzących na koszty jednak już może narazić. Nie od rzeczy też jest pamiętać, że zarówno firmy telekomunikacyjne, jak i firmy przygotowujące loterie nie są instytucjami charytatywnymi. W związku z powyższym, po wysłaniu jednej wiadomości SMS prawdopodobnie się nie wygra, bo darmo, to wiadomo, w co i od kogo można dostać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;Milionerem w loterii Ery nie został jeszcze nikt. Na liście zwycięzców na stronie loterii figuruje kilkadziesiąt osób, które wygrały po tysiąc złotych, choć mogły "wygrać MILION".&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Organizator przewidział trzy nagrody specjalne w wysokości miliona złotych i jedną nagrodę finałową w tejże wysokości. Przyznanie nagrody specjalnej polegało na wyłonieniu danego zwycięzcy w drodze losowania oraz skontaktowania się z nim drogą telefoniczną. Tak: nikt jeszcze nie wygrał miliona. W regulaminie jednak czytamy:&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;„Wyłonienie Zwycięzców Nagród Dziennych i Nagród Specjalnych zostanie zakończone do dnia 11 lutego 2011 roku. Wyłonienie Zwycięzcy Nagrody Finałowej zostanie zakończone do dnia 9 marca 2011 roku.”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; Oznacza to, że te cztery miliony mogą jeszcze do kogoś trafić.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;(Drugą część artykułu sobie odpuszczamy, bo dziennikarzom zbiera się w niej na wspomnienia, jakie SMSy klienci dostawali w innych loteriach. Niewiele z tego wynika poza tym, że Pusty SMS faktycznie miał najbardziej nachalne i najbardziej wprowadzające w błąd treści wiadomości).&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Małe podsumowanie: konkursów SMS prawdopodobnie zakazać się nie da. Jeśli to się jednak uda, firmy telekomunikacyjne pospołu z firmami przygotowującymi loterie prawdopodobnie znajdą inny sposób, by nasi drodzy abonenci, zmamieni łatwą gotówką w zasięgu ręki, jednak roztrwonili trochę pieniędzy. To, co jest istotne dla klienta operatora usług telekomunikacyjnych, to przede wszystkim świadomość, że każda usługa ma swój cennik, a każdy konkurs – regulamin precyzujący kwestie związane z opłatami, sposobem wygrywania nagród oraz zarządzaniem uczestnictwem w loterii. Zachęcam, by przed wysłaniem choćby pustego, bezpłatnego SMSa jednak sięgnąć do googli, poszperać za tymi dokumentami i upewnić się, czy warto. Albowiem akcje charytatywne, w jakich biorą udział operatorzy usług telekomunikacyjnych nie mają w nazwie „Gra”, „Konkurs” bądź „Loteria”.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-3834321804681454945?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/3834321804681454945/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=3834321804681454945&amp;isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/3834321804681454945'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/3834321804681454945'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2011/02/pani-strezynska-srozy-sie.html' title='Pani Streżyńska sroży się'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-4721542319974063219</id><published>2011-01-30T21:33:00.001+01:00</published><updated>2011-02-28T13:49:19.153+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dziwa w zbiorkomie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciot szprot z podróży'/><title type='text'>Dewastacja i demoralizacja</title><content type='html'>Prawdopodobnie pojadę w tym wpisie &lt;a href="http://radkowiecki.is.evil.pl/709-06.html"&gt;Radkowieckim&lt;/a&gt;, ale mogło być gorzej i mogłam się wzorować...! na...! Kalicińskiej...!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnimi czasy, to jest trzy kolejne weekendy z rzędu - a zatem już z pewną tradycją - zdarzyło mi się spędzać czas w stolicy. Efektem tych spotkań jest kilka fajnych znajomości, co do których mam nieśmiałą nadzieję, że będą trwać. Powroty, jak łatwo się domyślać, odbywają się w atmosferze pogrążenia we wspomnieniach. Dopiero dziś jakoś bardziej rozejrzałam się po współpasażerach i być może ze zmęczenia (padłyśmy dobrze po 3:00, by obudzić się po 9:00) poczułam się odklejona od otaczającej mnie rzeczywistości jak znaczek na deszczu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To, że wybrałam sobie miejsce obok dziewczyny z kontenerkiem to była moja wina. Przypuszczalnie zagrał łańcuch skojarzeń: kontenerek = kot = lubięto. W kontenerku jednak nie było kota, lecz całkiem urocza wizualnie fretka. Niestety - olfaktorycznie wdzięku nie miała za grosz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem w pole mojego widzenia wpadł młody mężczyzna, o którym od razu pomyślałam, że bardzo miły, ładny chłopiec, tylko dlaczego zapuścił sobie wąsy bez brody? Odpowiedź przyszła po chwili sama: otóż chłopiec był tatusiem i chciał sobie w ten sposób dodać powagi. Wyszło dość średnio, bo zarost miał co drugi wystąp. Latorośl zaś była przerażająca nadaktywna ruchowo, biegała po całym wagonie, siejąc bułczane okruszki, właziła z butami na siedzenie, wspinała się tatulkowi na kolana, by po chwili zsunąć się z powrotem i ponowić przelot między siedzeniami. Na szczęście miałam słuchawki i nie słuchałam jej szczebiotu. Na jeszcze większe szczęście wysiedli w Żyrardowie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Żyrardowie przez nasz wagon przeleciała grupa składająca się z chudziny na pajęczych nóżkach i, prawem kontrastu, dwóch gangsta bojówkarzy, z których jeden tulił do klaty maskotkę Małego Głoda wielkości niemowlęcia, co spowodowało mój szaleńczy zachwyt. Prawdziwy macho jest trzykroć bardziej tró, jeśli przytula coś pluszowego. Za nimi jednak wtoczyła się pani, która prawdopodobnie słyszała o tym, że moda wraca co 20 lat, w związku z powyższym przedstawiła stylówę z początku lat 80. Oczywiście degustibus i blabla, ale jestem przekonana, że pomimo całej obciachowości lat 80. nawet wówczas nie lansowano sfilcowanych, wełnianych gieterków, sraczkowatych botków z ortalionu, zaś papasze z baranicy i kożuchy z kawałków były tylko chwilowym i dość rozpaczliwym krzykiem mody. Pani miała to wszystko. Papaszy nie zdjęła do końca podróży, mimo że w pociągu grzali od serca. No okej, nie bardzo miała gdzie ją powiesić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wsiadła też śliczna, ruda (i to chyba naturalnie) dziewczyna, od której z dużą niechęcią odrywałam wzrok.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem zaś nastąpiły Skierniewice i pan, który mnie zdewastował. Zaczynając od góry miał również papaszę, baranica w kolorze black. Następnie czarna kurtka ze skóry cielęcej, z wykładanym, futrzanym kołnierzykiem. Następnie równie czarne, mocno przykrótkie dżinsy. Następnie jasnoszare grube skarpety. Następnie zaś wsuwane mokasyny z wydłużonym nosem a la sztyblety. Ogólnie pan jakimś cudem powiązał styl radzieckiego cinkciarza z piosenkarzem country. Leningrad cowboy, jak pragnę dobrobytu. Jednak najtrudniejsza w tym wszystkim była mina tego pana, bowiem wyglądał tak, jakby ktoś wobec niego zrealizował groźbę "jak cię pieprznę w oczodół, to do zimy nie zamrugasz". Ponieważ jest już zima, pan nadrabiał straty i mrugał, bardzo gęsto mrugał, ale jednocześnie cały czas miał grymas, jakby naruszony oczodół nadal bolał. Wiem, wiem, może pan był po wylewie, miał niedowład, oczywiście należy mu współczuć - co nie zmienia faktu, że przez dobrą godzinę siedziałam jak urzeczona, tknięta lekkim poczuciem krzywdy. Fretka śmierdziała. Pan mrugał. Pani w papasze siedziała w papasze. Ruda była tak śliczna, że miałam ochotę żądać dla niej pokrowca. Pociąg zatrzymywał się po Skierniewicach na każdej stacji. Jedynym światełkiem w tym tunelu do piekła był fakt, że RHCP grzmiało mi w słuchawkach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy minęła nas stacja Łódź Widzew, pan postanowił mnie dobić i wściekle mrugające, wykrzywione oblicze nieudolnie ukrył za okularami. Okulary były wąskie i zupełnie czarne, trochę w stylu Geodi La Forge'a ze Star Trek TNG.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wisienką na torcie tej wyczerpującej podróży była pani w tramwaju linii 5, która do futra z norek (ja przepraszam, że tak precyzyjnie o tych wyrobach skórzanych, ale ja córka kuśnierza jestem) włożyła czarny czepek kąpielowy. Po Leningrad Cowboyu nawet już się nie zdziwiłam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A demoralizację popełniłam na Kurze z Biura, która za moją namową zapaliła pierwszego w życiu papierosa. Ołje.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-4721542319974063219?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/4721542319974063219/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=4721542319974063219&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/4721542319974063219'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/4721542319974063219'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2011/01/dewastacja-i-demoralizacja.html' title='Dewastacja i demoralizacja'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-2049026904147275761</id><published>2011-01-29T10:56:00.001+01:00</published><updated>2011-02-28T12:47:46.218+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='emo'/><title type='text'></title><content type='html'>&lt;blockquote&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;"Myślałam  zawsze, że to piękny i wzniosły stan ducha, szlachetny i godny, nawet,  jeżeli unieszczęśliwia. (...) A to jest organiczne, podle i przejmująco  organiczne. Tak może się czuć ktoś chory, ktoś, kto wypił truciznę. Bo  tak, jak ktoś, kto wypił truciznę, jest się gotowym na wszystko w zamian  za odtrutkę. Na wszystko. Nawet na poniżenie." (Andrzej Sapkowski, &lt;i&gt;Trochę Poświęcenia&lt;/i&gt;)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;Nie żebym doświadczała. Ale nieodmiennie uderza trafnością.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-2049026904147275761?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/2049026904147275761/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=2049026904147275761&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/2049026904147275761'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/2049026904147275761'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2011/01/myslaam-zawsze-ze-to-piekny-i-wzniosy.html' title=''/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-4323876052841581384</id><published>2011-01-23T01:59:00.002+01:00</published><updated>2011-02-28T12:48:54.950+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miszmasz towarzyski'/><title type='text'>Czas by coś spłodzić</title><content type='html'>Notkę, znaczy, płodzenia żywego organizmu się nie podejmuję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wkraczając w rok 2011 oraz, jednocześnie, wiek cztern... szesn... stu czterech lat uznałam, że czas na zmiany. W sumie fajnie się siedzi przy kompie, świntuszy na googletalku, rzeźbi analizy na &lt;a href="http://www.sierzant-und-saper.blog.pl/"&gt;SuS&lt;/a&gt;, ale za fajerłolem chadzają żywe ludzie, które nie potrzebują klawiatury do lansu. Znaczy: potrzebują, bo dobrze piszą, ale celem podtrzymania znajomości spotykają się paszcza w paszczę, jak zwierzęta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Konstatacja ta spowodowała zrazu uczestnictwo w całych dwóch sesjach RPG u kolegi Sikorsky'ego, co było niezłym patentem na płynne przejście między wirtualem a outernetem, bo reguły gry równie proste jak w cyberświecie, ale jednak trzeba było już komunikować się z ludźmi za pomocą głosu. Mam skądinąd nadzieję, że sesje się powtórzą, bo mag ognia Lobo (o hai, Borys!) budzi mój szczery sentyment, i to nie tylko dlatego, że w stresującej sytuacji zionął ogniem przeciwieństwem pyska.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnie zaś uczyniłam dwukrotną dzidę do stolycy, gdzie pozwoliłam się zdewirtualizować ludziom jakby bardziej w moim wieku i z zaskakująco zbliżonym poglądem na rzeczywistość (przerwa na reklamę: &lt;a href="http://blogdebart.pl/"&gt;tu&lt;/a&gt; sporo o rzeczonym poglądzie. Oraz bardzo lubię styl Barta). I szczerze liczę na to, że spotkania nabiorą regularności, bo jednak piątkowo-sobotnie wieczory powinny być spędzane w knajpie, w oparach piwska (lub w moim przypadku jego mentalnego odpowiednika), fajek i dużej dozy absurdu. A nie na komciowaniu na fejsie, chociaż tam też bywa absurdalnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tutaj powinna być teraz recenzja Tron: Legacy, bo jakoś mi nijak ot, tak, napisać o życiu bez jakiegoś parapublicystycznego wtrętu. Ale dochodzi druga, wczorajsza dewirtualizacja w Warszawie przeciągnęła się do jakiejś bardzo niezdrowej godziny (na pewno słyszałam już dzienne tramwaje) i boję się, że mogłabym niechcący zrecenzować "Prosto w serce" czy inną "Majkę". Generalnie: polecam. Tylko żebym nie uprzedzała: to jest śliczne wizualnie i bardzo udane muzycznie widowisko. Postawiłabym je wyżej niż Avatar, bo estetyka jakby bardziej w moim guście, zdehumanizowana i minimalistyczna. Ale jednak&amp;nbsp; widowisko. Przyjemnie się ogląda, przyjemnie się słucha (OST w wykonaniu Daft Punk nawet zassałam), Trzynastce ślicznie w czarnej peruczce, Jeff Bridges (który cały czas jest dla mnie Obie'em z Iron Mana) daje radę w podwójnej roli, ale nie oczekujcie porywającej fabuły ani przesadnego posmaku cyberpunku, bo to jednak skończyło się na Cube i Matrixie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aha, a pani &lt;a href="http://pl.wikinews.org/wiki/Czy_z_Facebooka_mo%C5%BCna_bra%C4%87_tematy_do_dziennika"&gt;Agnieszce Jasieńskiej&lt;/a&gt; przypominam, że podpieprzenie fotki i wypowiedzi z internetsów to jest kradzież, a kraść to wstyd. Zachęcam do ćwiczenia intelektualnego, niezbyt skomplikowanego, bo weekend nadal krąży nad miastem: czy w wieku nastoletnim podbierałam siostrze ciuchy i dlaczego, gdy spytałam, czy mogę pożyczyć, zamiast brać bez pytania, siostra denerwowała się jakby mniej. W przypadku braku siostry proszę siostrę zamienić na brata (no co, ja pożyczałam od taty grunge'ową kraciastą koszulę), mamę, tatę lub koleżankę z internatu łamane przez akademika.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-4323876052841581384?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/4323876052841581384/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=4323876052841581384&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/4323876052841581384'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/4323876052841581384'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2011/01/czas-by-cos-spodzic.html' title='Czas by coś spłodzić'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-7136883024611427213</id><published>2010-12-17T16:07:00.001+01:00</published><updated>2011-02-28T12:49:34.638+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='otchłań'/><title type='text'>Jeden dzień</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Wczoraj w Dzienniku Internautów opublikowano wywiad z panem Andrzejem Jaworskim, przewodniczącym Zespołu ds. Promocji Wolności  Przekazu i Poszanowania Zasad Dialogu Społecznego w Komunikacji ("tak,  nazwa nie wpada w ucho, myślimy nad jakimś zgrabnym skrótem"). Że pan  jest z nielubianej przeze mnie partii, to mniejsza, lubiana przeze mnie  partia już nie istnieje. Ale urzekło mnie dobre samopoczucie pana  Andrzeja: "Użytkownicy i administracja portalu &lt;a href="http://r.pinger.pl/salon24.pl" target="_blank" title="Przejdź do salon24.pl"&gt;salon24.pl&lt;/a&gt;  utrzymują wysokie standardy dyskusji. Spory są często bardzo gorące,  nie spotkałem się jednak z przejawami agresji lub nienawiści."&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Jeden dzień: tyle mi zabrało, by przypadkiem, w trakcie codziennego  blipowego think tanku trafić na wpis (słowo "felieton" nie przechodzi mi  przez klawiaturę) jakże adekwatny do braku przejawów agresji,  nienawiści, czy - w tym konkretnym przypadku, co najmniej ksenofobii:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://r.pinger.pl/ryszardczarnecki.salon24.pl/259901,czy-1-polski-posel-murzyn-poznal-juz-polska-kulture" target="_blank" title="Przejdź do ryszardczarnecki.salon24.pl/259901,czy-1-polski-posel-murzyn-poznal-juz-polska-kulture"&gt;ryszardczarnecki.salon24.pl/(…)czy-1-polski-posel-m…&lt;/a&gt;&lt;/span&gt; &lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;Sam początek już jest wdzięczny:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;“&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Po wyborze na prezydenta Łodzi posłanki PO nowym posłem  miłościwie panującej nam Platformy został Murzyn, obywatel Polski rodem z  Nigerii pan John Godson&lt;/span&gt;.”&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mistrzostwo: w jednym zdaniu tak podkreślić kolor skóry i podać w  wątpliwość polskość posła Godsona. Dalej jest tylko weselej: pan  Czarnecki szafując słowem "głupota" opisuje sytuację, w której pan  Godson wyraził swój zdecydowany sprzeciw wobec użytego wobec niego  powiedzenia "Murzyn zrobił swoje, Murzyn może odejść". To powiedzenie  jest wszak takie tradycyjne i polskie! Skoro Godson mieszka w Polsce,  powinien je znać, a co więcej - nie oburzać się na nie, "bo to tylko  powiedzenie". &lt;/span&gt; &lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym, którzy faktycznie tak uważają, zadaję pracę domową: Przedstaw 10  przykładów na nieszkodliwość powiedzeń "Jak się baby nie bije to jej  wątroba gnije" oraz "Duch święty rózeczką dziateczki bić każe".&lt;/span&gt; &lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale pan Czarnecki łaskawie panu Godsonowi wybaczył, ma też nadzieję, że  nowy poseł nadrobi braki w znajomości przysłów i porzekadeł polskich.  Może zostanie mu nawet przebaczone opuszczenie frazy "Tak mi dopomóż  Bóg" przy zaprzysiężeniu.&lt;/span&gt; &lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gwoli ścisłości: wielebny John Godson mieszka w Polsce od 1993 roku, w  latach 90. był wykładowcą na Politechnice Szczecińskiej i Uniwersytecie  Adama Mickiewicza w Poznaniu. Jako łódzki radny był jednym z bardziej  pracowitych i dostępnych w trakcie konsultacji członków Rady Miejskiej. &lt;/span&gt; &lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;Zresztą, co ja Wam będę, tu jest wszystko:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://r.pinger.pl/johngodson.pl/?page_id=4" target="_blank" title="Przejdź do johngodson.pl/?page_id=4"&gt;johngodson.pl/?page_id=4&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak. Pytanie, kto od kogo może się uczyć kultury, pojmowania  społeczeństwa obywatelskiego i otwartości na innych potraktuję jako  retoryczne.                                                            &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-7136883024611427213?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/7136883024611427213/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=7136883024611427213&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/7136883024611427213'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/7136883024611427213'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2010/12/jeden-dzien.html' title='Jeden dzień'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-1986999233238940091</id><published>2010-11-08T21:02:00.001+01:00</published><updated>2011-02-28T12:50:25.227+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Szpro dobra rada'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzycznie'/><title type='text'>Acids!</title><content type='html'>Gdy się idzie na koncert kapeli, na której koncerty chodzi się od kilkunastu lat, z pewnym politowaniem popatruje się na świeżo ulęgłe fanki, co to usłyszały ostatnią płytę w Esce Rock. Ma się ogromną ochotę powiedzieć: "kochanie, byłam z nimi na after party, gdy ty na chleb mówiłaś bep, a na muchy tapty, więc sio mi z tą łapą i nie piszcz mi do ucha!". Zdecydowanie ma się ochotę popełnić jakiś poradnik dla początkującego fana Acid Drinkers.&lt;br /&gt;So, here we go!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Makijaż na koncert to nie jest dobry pomysł, chyba że zamierzasz stać z tyłu widowni w charakterze ozdobnej figurki. Jeśli jednak idziesz w tłum pod scenę, prędzej czy później zdasz sobie sprawę, że jest duszno, unosi się kurz i para, więc pracowity make-up spłynie ci na plecy jeszcze przed pierwszą Popcornową solówką.&lt;br /&gt;2. Glany na koncert wkłada się dlatego, że ludzie DEPCZĄ. Emotrampki zostaw na Tokio Hotel.&lt;br /&gt;3. Z drugiej strony, glany nie służą do tego, by utorować sobie drogę do stania się mistrzem stage divingu. &lt;br /&gt;4. Dobra rada: przyjdź już na support i przyjrzyj się sali. Jeśli tuż przed sceną stoją barierki (a w dzisiejszych czasach stoją zawsze), NIE SKOCZYSZ ZE SCENY. Zatem przeskakiwanie przez barierkę zamiast +10 do lansu da ci kopa od ochroniarza i +10 do siary za wyprowadzenie z powrotem na widownię.&lt;br /&gt;5. Jeśli chcesz popracować nad stylem, przyjrzyj się muzykom. Czy któryś z nich nosi glany z wpuszczonymi nogawkami od bojówek? Nie. Weź to pod uwagę i nie roztaczaj wizerunku nastolatka nękanego w dzieciństwie seansami Akademii Policyjnej.&lt;br /&gt;6. Jeśli nie myjesz włosów codziennie, nie myj ich przed koncertem. Po koncercie przy odrobinie dobrej woli będziesz w stanie ukręcić z nich dready.&lt;br /&gt;7. Jeśli po scenie plącze się techniczny, to nie dlatego, że chce, jak muzycy, pogapić się na pięćset cycków pod sceną. Zapewniam, że widział je nieraz i nie ma kompleksu ulubieńca publiczności. On tam jest po to, by pomóc muzykom przy sprzęcie. Wrzask "wypierdalać" w jego kierunku nie zostanie dobrze odebrany ani przez normalną publiczność, ani przez muzyków. Mind that.&lt;br /&gt;8. Acid Drinkers nie grają emogothżaldupęściskametalu, więc look mrocznej firany nie sprawi, że będziesz bardziej tró i załapiesz się na afterkę z Yankielem. Oni grają radosnego thrasha. RADOSNEGO. Jeśli oderwiesz rozmemłany wzrok od krocza gitarzysty, zobaczysz, jak dobrą zabawę mają przy graniu. &lt;br /&gt;9. Pytanie "Jak się wam grało?" jest dobrym zagajeniem rozmowy po koncercie, ale tylko i wyłącznie pod warunkiem, że nie jest ono wstępem do obszernej ankiety, dlaczego riff z Hot Stuff został zagrany inaczej niż na płycie (niżej podpisana widziała kiedyś Popcorna, poddawanego takiej procedurze. Wzrok miał taki, że nawet najbardziej wsobny autystyk by pojął, że są rzeczy, których porządnym ludziom się nie robi).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-1986999233238940091?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/1986999233238940091/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=1986999233238940091&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/1986999233238940091'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/1986999233238940091'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2010/11/acids.html' title='Acids!'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-7464262032051661722</id><published>2010-08-01T22:48:00.002+02:00</published><updated>2011-02-28T16:44:01.658+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dziwa w zbiorkomie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miszmasz towarzyski'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='masa krytyczna'/><title type='text'>Tramwajarze jeżdżą nocą</title><content type='html'>Weekendy w ostatni piątek miesiąca zaczynają mi się godzinę wcześniej.  Zasadniczo chodzę do pracy na godzinę 9:00, by o 17:00 dać skowyt log  out, log out, log out! - i poczynić dzidę na wschód. Ze względu na Masę  Krytyczną i dobre układy z kierownikiem mogę jednak od czasu do czasu  przyjść o godzinę wcześniej i takoż wyjść, by na rzeczoną Masę,  rozpoczynającą się o 18:00, spokojnie zdążyć.&lt;br /&gt;Piątek był rozmazany i deszczowy, więc do pracy wzięłam autobus, z pracy  również, zdążyłam nawet coś zjeść, przebrać się ze trzy razy i wyruszyć  w tempie iście kozackim. Lubię być nieco wcześniej, by rozejrzeć się po  ludziach, grzecznie się przywitać ze znajomymi i ogólnie polansować się  suknią, figurą i sprzętem.&lt;br /&gt;Zanim wyruszyliśmy, lunęło rzewnie. Załomotała we mnie nawet myśl  żałośliwa, że mogłam jednak przyodziać kaloszki, które nabyłam wszak z  myślą o tym, że ich ruziowe kropy będą mi pasować do Caliny. W ostatniej  chwili wskoczyłam w moje ukochane wysokie trampki. Ruszyliśmy w  strugach. Deszcz po chwili uznał, że skoro nas i tak nie zniechęcił, to  szkoda wysiłku i przestał padać, więc pod koniec trasy miałam tylko  lekko wilgotny płaszczyk w ramionach.&lt;br /&gt;Trasa była bardzo przyjemna, bo szlakiem łódzkich fabryk, do tego dość  szerokimi i raczej pozbawionymi szybkiego ruchu ulicami - jechało się  raźno, równo, spokojnym, masowym tempem; a do tego stara,  ziemio-obiecana Łódź w oglądzie - od tego wszystkiego dostałam tak  silnego przypływu endorfin, że wcale nie czułam zmęczenia! (możliwe też,  że nabrałam formy, jednak ostatnio sporo jeżdżę, ale radochę miałam  nieziemską). MK skończyła się ok. 21:00, jak zwykle. Zweryfikowałyśmy  jeszcze z Kotbert i Olą, czy najlepsze zapiekanki są na placu Wolności  (stwierdzam z mocą, że w Toruniu na dworcu są lepsze, za to hamburgery!)  i powrót już pod osłoną nocy, nadal na endorfinowym powerze i tak  zwanej ostrej kurwie.&lt;br /&gt;Urodę Szprota można podziwiać w tym oto albumie:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://r.pinger.pl/picasaweb.google.pl/szprotek/Szprower?feat=directlink" target="_blank" title="Przejdź do r.pinger.pl/picasaweb.google.pl/szprotek/Szprower?feat=directlink"&gt;&lt;/a&gt;http://picasaweb.google.pl/szprotek/Szprower?feat=directlink#5500060840271133586&lt;br /&gt;Wieczorem, zajrzawszy na fujzbuka, poczułam lekki smętek. Mam otóż ekipę  w pracy, do której nieco się garnę, ale że siedzimy w dużej sali w open  space dość daleko od siebie, a ja jednak jestem nieco nieśmiała i nie  umiem się ot, tak do nich wkręcić, to nie bardzo mam jak nawiązać  serdeczniejsze więzi. Ujrzałam, że ekipa się bawiła w swoim gronie i  zrobiło mi się żal, że mnie to ominęło. Na wysokości zadania stanął Mąż,  który serdecznie zaprosił do siebie na sobotni wieczór.&lt;br /&gt;Mąż nie jest moim prawdziwym Mężem. Jest on Mężem Żony, która również  nie jest moją prawdziwą Żoną. W dużym skrócie; z Elaine, na początku  znajomości, uznałyśmy, że jest stworzona dla mnie na Żonę i że kiedyś  wyjedziemy do Irlandii i będzie mi codziennie piekła brownies. Z biegiem  lat plan ten stracił na uroku, ale utarło nam się nazywać wzajemnie  "Żono" i miewać swoje małe chwile radości zwłaszcza w towarzystwie  świeżo poznanym i nieobeznanym z tą historią. A Tomasz kiedyś z Elaine  był, zatem jest jej Mężem. Dalej, jak rozumiecie, sprawdziła się zasada  "małżonkowie moich małżonek są moimi małżonkami". &lt;br /&gt;W sobotę, po lapidarnym ogarnięciu mieszkania (zaczynam popadać w lekką  przedzlotową paranoję, ale don't worry, choćbym sprzątała dwa miesiące,  sterylnie to u mnie nie będzie) uznałam, że czas na tramwaj. &lt;br /&gt;Kino w Starym Tramwaju odbywa się co sobotę przy nieużywanej już  krańcówce (przystanku końcowym), gdzie dojeżdża przecudnej urody, stary  tramwaj. W środku jest nagłośnienie, ścianka pod projektor i zapaleniec  wyświetlający filmy, mniej lub bardziej związane ze zbiorowym  transportem szynowym i Łodzią. Tym razem czczenie tramwaju było z  większą pompą, bo ukazano nam odnowiony po 11 latach remontu tramwaj  "Sanok", absolutnie przepiękny, zielony od zewnątrz, w środku wyłożony  sklejką i złotawymi uchwytami, po prostu cacuszko. Pomyśleć, że 80 lat  temu te cacuszka były codziennością...!&lt;br /&gt;Z zewnątrz "Sanok" wygląda tak:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://r.pinger.pl/picasaweb.google.com/brite77/Wydarzenia#5500159275077469090" target="_blank" title="Przejdź do picasaweb.google.com/brite77/Wydarzenia#5500159275077469090"&gt;picasaweb.google.com/(…)Wydarzenia…&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;(5 i 6 zdjęcie w Galerii)&lt;br /&gt;Doczytałam się w internecie, że tym razem, z okazji inauguracji "Sanoku"  jest planowany przejazd starym tramwajem do Ozorkowa i powrót w środku  nocy. Z łaski na uciechę zaproponowałam udział Tomaszowi i oto późnym  wieczorem ujrzeliśmy się w pędzącym tramwaju typu 5N, z przygrywającym  elektro w odmianie dość dance'owej, średnio znośnej, acz pasującej do  atmosfery i głowami wywieszonymi za okno. Obok nas - kolega Witek,  któremu przy każdym spotkaniu wypominam, że znam go od 14. roku życia, a  który obecnie jest już poważnym wykładowcą i nieco mniej poważnym  miłośnikiem starych tramwajów, starego rocka i nieco nowszych motocykli.  Prócz tematów tramwajowych, w których jestem laikiem poruszono jednak  tak ważkie kwestie, jak różnego rodzaju systemy gier RPG, która muzyka  to zło i dlaczego ta bez gitar tudzież portale społecznościowe - zalety i  wady z nich wynikające. Dodam pragmatycznie, że całą imprezę opękałam  na papierosach, soczku i cukierkach, którymi podkarmiał mnie Tomasz  (łiii!).&lt;br /&gt;Przejazd trwał długo, gdyż jak nas objaśnił Witek na tramwajowych  imprezach są różnego rodzaju stopy. Był zatem fotostop (chwila dla  fotoreporterów), sklepostop (po 23:00 w ozorkowskim społem sklepowa daje  od tyłu), fajkostop i sikustop (tych chyba objaśniać nie trzeba). W  samym Ozorkowie, w środku niczego, byliśmy tym samym przed godziną 2:00.  Tam rozpalono grilla i tramwajowy lud spożył kiełbasy. Witek  diabolicznie żuł chrząstki i bluźnierczo wołał musztardy, zaś Tomasz  zmienił się w lotofaga i zmysłowo wysysał przyniesione z sobą  nektarynki.&lt;br /&gt;Powrót nastąpił nad ranem. Po tak radośnie i oryginalnie spędzonym  wieczorze niedziela zaczęła mi się jakoś w południe. Ponieważ pogoda,  odpukać, znów się robi upalna, zarządziłam, że wraz z Kotbert udamy się  na przejażdżkę rowerową. Trasa w głównej mierze powielała moją drogę z  pracy, która uwzględnia zarówno trochę pedałowania po asfalcie, jak i  popadnięcie w ostępy leśne. Wycieczka zaczęła się od tego, że Kotbert  dostała motylem w twarz, a potem było coraz lepiej. Zgodnie z teorią  motyla. Jak ujął nasz wspólny znajomy, Uer, rozjeżdżałyśmy unikalne,  postindustrialne tereny rekreacyjne. Tereny te jednak nie były nam  dłużne i gdy zabłąkałyśmy się w bezdroża, a za to wielotorza obrośnięte  wszelkiego rodzaju chaszczem, najpierw rzucił się na mnie przewrócony  słup i huknął w kostkę, potem zaatakowały jadowite mrówy, następnie  napatoczył się dół, w który ja wpadłam sobą, a Kotbert rowerem i w końcu  wykopyrtnęłam się na jakimś wykrocie, lądując dość miękko, bo w  zielsku, ale nie bez uszkodzeń, bo zielsko okazało się być unikalną,  postindustrialną jeżyną. Jednym słowem wydostawszy się z tej dżungli  byłam bardzo z siebie zadowolonym, zgrzanym jak kurtyzana w  konfesjonale, zakurzonym i krwawym upiorem. W bardzo twarzowej  chusteczce.&lt;br /&gt;Uznałyśmy po tej wyrypie, że bohaterowie Explorers' Festival to przy nas mięczaki i mogą nam pełzać i lizać!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-7464262032051661722?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='related' href='http://szprota.pinger.pl/m/3558824/tramwajarze-jezdza-noca' title='Tramwajarze jeżdżą nocą'/><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/7464262032051661722/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=7464262032051661722&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/7464262032051661722'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/7464262032051661722'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2010/08/tramwajarze-jezdza-noca.html' title='Tramwajarze jeżdżą nocą'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-1513968256801678790</id><published>2010-07-26T22:53:00.001+02:00</published><updated>2011-02-28T12:52:24.024+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Szpro poleca'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filmowo'/><title type='text'>Weekend z ekranizacjami Pratchetta</title><content type='html'>Od czasu do czasu przeglądając folder "Moje video" stoję w obliczu konieczności odpowiedzi na pytanie "Kiedy ja to, do cholery, zassałam?". Otóż względem filmu "Hogfather" niestety nie jestem w stanie udzielić odpowiedzi. Z daty zapisu pliku wynika, że zrobiłam to w długi majowy weekend, ale przysięgam, nie mam pojęcia, kiedy wykonałam ten klik.&lt;br /&gt;Weekend poświęciłam słodkiemu nieróbstwu jako że wkrótce zaczynają się intensywne dni z przyjazdem Bimbo, zlotem analizatorni Sierżant und Saper oraz wyprawą do Torunia. Zatem nadszedł moment, w którym postanowiłam przejrzeć zgromadzone aktywa elektroniczne i odpaliłam "Wiedźmikołaja".&lt;br /&gt;Ekranizacja udana i będę się upierać dzielić się nią z każdym, kto wyrazi choć umiarkowane zainteresowanie. Są pratchettowskie smaczki, włącznie z Hexem z napisem "anthill inside", cudny epizod z Nobbym, który naprawdę wyglądał, jakby musiał nosić zaświadczenie o tym, że przynależy do gatunku ludzkiego, standardowo fantastyczny Śmierć i generalnie znakomicie oddany Niewidoczny Uniwersytet. Dobra robota, porównywalna poziomem do Koloru Magii - udało się zachować wdzięk i sznyt językowego humoru Pratchetta, nadając postaciom twarze.&lt;br /&gt;Po tej orgii sięgnęłam po "Going Postal" (zachowuję oryginalne tytuły, gdyż i w jednym i w drugim przypadku tłumaczenie nie oddaje uroku oryginału). Z tą pozycją jest tak, że niestety główny bohater nie budzi mojej spontanicznej sympatii. Podobnie zresztą jest z Rincewindem, tchórzem i leniem przebrzydłym. Tu trzeba oddać twórcom filmu, że udało im się osiągnąć podobne - filmowy Moist też mnie irytował. A cóż za cwaniak i paskudny farciarz, takim nie powinno się nic udawać! Tym samym świetna kreacja aktorska, Moist był przekonujący.&lt;br /&gt;Bardzo udanie dopowiedziane zostały inne postaci. Adora&amp;nbsp; z palcatem wygląda tak, że można uwierzyć w emocje&amp;nbsp; Moista wobec niej (wymagające wszak wzięcia zimnego prysznica), pan Pompa, mimo że gumowy nieco, tchnął w golema własne życie, Vetinari i Gilt wprost znakomici. No i absolutnie cudowne postaci epizodyczne, w tym budząca dreszcze Angua i totalny radosny zakwik sprzedawca szpilek o imieniu Dave.&lt;br /&gt;A jeszcze będzie "Równoumagicznienie"! :D&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-1513968256801678790?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/1513968256801678790/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=1513968256801678790&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/1513968256801678790'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/1513968256801678790'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2010/07/weekend-z-ekranizacjami-pratchetta.html' title='Weekend z ekranizacjami Pratchetta'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-5862555485291672160</id><published>2010-07-20T21:09:00.003+02:00</published><updated>2011-02-28T12:52:58.015+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzycznie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='autolans na obiekcie'/><title type='text'>Króciutko</title><content type='html'>Moje dwa felietoniki dla LodzCycleChic:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lodzcyclechic.com/felietony/szprota/cycle-chic/"&gt;O ubiorze na rower&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lodzcyclechic.com/felietony/szprota/1810/"&gt;O kołogzystencji&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I nowe cudo Skunk Anansie:&lt;br /&gt;&lt;object height="385" width="640"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/IP4EKhcuBCg&amp;amp;hl=en_US&amp;amp;fs=1"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/IP4EKhcuBCg&amp;amp;hl=en_US&amp;amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="640" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest dobrze!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-5862555485291672160?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/5862555485291672160/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=5862555485291672160&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/5862555485291672160'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/5862555485291672160'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2010/07/krociutko.html' title='Króciutko'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-4916834231526138395</id><published>2010-06-27T19:21:00.001+02:00</published><updated>2011-02-28T12:53:53.979+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Szpro poleca'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzycznie'/><title type='text'></title><content type='html'>&lt;b&gt;Prędkość ucieczki&lt;/b&gt; (zwana też &lt;b&gt;drugą prędkością kosmiczną&lt;/b&gt;  oznaczana &lt;b&gt;V&lt;sub&gt;II&lt;/sub&gt;&lt;/b&gt;) &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Cia%C5%82o_niebieskie" title="Ciało  niebieskie"&gt;ciała niebieskiego&lt;/a&gt; jest to minimalna &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Pr%C4%99dko%C5%9B%C4%87" title="Prędkość"&gt;prędkość&lt;/a&gt; początkowa (startowa) jaką musi mieć  obiekt, aby mógł oddalić się dowolnie daleko od tego ciała.&lt;br /&gt;Po wystartowaniu obiektu z prędkością równą prędkości ucieczki nie  trzeba w dalszym ciągu dostarczać &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Energia_%28fizyka%29" title="Energia  (fizyka)"&gt;energii&lt;/a&gt; w celu podtrzymania ruchu (z wyjątkiem energii na  pokonanie &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Op%C3%B3r_ruchu" title="Opór ruchu"&gt;oporów ruchu&lt;/a&gt;, np. oporu &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Atmosfera" title="Atmosfera"&gt;atmosfery&lt;/a&gt;  czy &lt;a class="mw-redirect" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Materia_mi%C4%99dzygwiezdna" title="Materia międzygwiezdna"&gt;materii  międzygwiezdnej&lt;/a&gt;), gdyż w miarę oddalania się obiektu od ciała  niebieskiego wartość prędkości ucieczki maleje dążąc do 0. Obiekt o  początkowej prędkości równej prędkości ucieczki pomimo ciągłego  zmniejszania swojej prędkości wynikającego z poruszania się &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Ruch_op%C3%B3%C5%BAniony" title="Ruch  opóźniony"&gt;ruchem opóźnionym&lt;/a&gt; w każdej chwili będzie miał prędkość  równą prędkości ucieczki dla aktualnej odległości od ciała niebieskiego.&lt;br /&gt;W praktyce prędkość startowa powinna być większa niż prędkość  ucieczki lub powinno się dostarczać dodatkową energię w trakcie ruchu  pozwalającą na pokonanie oporów materii. Jeśli jednak uwzględni się &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Ruch_obrotowy" title="Ruch obrotowy"&gt;ruch  obrotowy&lt;/a&gt; &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Planeta" title="Planeta"&gt;planety&lt;/a&gt; wokół własnej osi, można, wystrzeliwując  rakietę z obszarów okołorównikowych, wykorzystać &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Energia_kinetyczna" title="Energia  kinetyczna"&gt;energię kinetyczną&lt;/a&gt; ruchu obrotowego do zmniejszenia  prędkości startowej, podobnie jak to ma miejsce przy wprowadzaniu  satelity na &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Orbita" title="Orbita"&gt;orbitę&lt;/a&gt;  wokół planety. Właśnie z tego powodu wszystkie &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Kosmodrom" title="Kosmodrom"&gt;kosmodromy&lt;/a&gt;  na Ziemi lokowane są na małych &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Szeroko%C5%9B%C4%87_geograficzna" title="Szerokość geograficzna"&gt;szerokościach geograficznych&lt;/a&gt;. Stąd  też, ponieważ Europa leży daleko od &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/R%C3%B3wnik" title="Równik"&gt;równika&lt;/a&gt;,  &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Europejska_Agencja_Kosmiczna" title="Europejska Agencja Kosmiczna"&gt;Europejska Agencja Kosmiczna&lt;/a&gt;  wystrzeliwuje swoje rakiety z terytorium &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Gujana_Francuska" title="Gujana  Francuska"&gt;Gujany Francuskiej&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;Prędkość ucieczki dla grawitacji &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Ziemia" title="Ziemia"&gt;Ziemi&lt;/a&gt; z  jej powierzchni wynosi 11,2 km/s.&lt;br /&gt;za: http://pl.wikipedia.org/wiki/Pr%C4%99dko%C5%9B%C4%87_ucieczki&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="385" width="480"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/zRvPoCWElOc&amp;amp;hl=en_US&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/zRvPoCWElOc&amp;amp;hl=en_US&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-4916834231526138395?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/4916834231526138395/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=4916834231526138395&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/4916834231526138395'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/4916834231526138395'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2010/06/predkosc-ucieczki-zwana-tez-druga.html' title=''/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-8061625702994597991</id><published>2010-05-28T16:50:00.002+02:00</published><updated>2011-02-28T12:54:25.184+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cycle chic'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='masa krytyczna'/><title type='text'>Dziś Masa Krytyczna</title><content type='html'>Dla mnie, oprócz tego, że jest ona pokojową manifestacją obecności  rowerzystów w mieście, jest również świętem Cycle Chic'u.&lt;br /&gt;Cycle Chic, czyli jakbyśmy powiedzieli po polsku Rowerowa Elegancja, to  zjawisko znane, odkąd ludzkość zaczęła jeździć na rowerach, niemniej  dopiero w 2006 roku duński fotograf Mikael Colville-Andersen użył tego  sformułowania na galerię z szykownymi dziewczętami na rowerach  umieszczoną w serwisie flicr. Ideą zjawiska jest utrwalenie roweru jako  stałego środka transportu miejskiego. Jazda na rowerze nie wyklucza  stroju biurowego, elegancji, kobiecości tudzież męskiego sznytu. W toku  rozwoju tego sposobu poruszania się rower stał się elementem dyscypliny  sportowej i utrwalił się jako środek transportu dla osób o wysokiej  kondycji, sporych dochodach i zacięciu wyścigowym. Tymczasem w ideę  Cycle Chic wpisuje się jazda spokojna, z czasem na podziwianie miasta i z  uwzględnieniem, że do pracy nie bardzo wypada wbiec w lajkrowych  majtach z pieluchą i zaciekami na plecach.&lt;br /&gt;Oczywiście za tą ideą idzie lobbying na rzecz rozwoju infrastruktury  ścieżek rowerowych w mieście i generalnie zauważenia rowerzysty jako  pełnoprawnego uczestnika ruchu. Wzorem są zachodnie miasta, jak Berlin,  Kopenhaga czy mój ulubiony Amsterdam.&lt;br /&gt;Prócz warstwy ideologicznej zjawisko ma nader istotną warstwę estetyczną  - elegancki, miejski rower pobudza fantazję odzieżową. Kto powiedział,  że w spódnicy lub na obcasach na rowerze wygląda się śmiesznie, niech  zajrzy na bloga Wićki &lt;a href="http://r.pinger.pl/lodzcyclechic.blogspot.com" target="_blank" title="Przejdź do lodzcyclechic.blogspot.com"&gt;lodzcyclechic.blogspot.com&lt;/a&gt;.  Osobiście uwielbiam i staram się wzorować na pomysłach niektórych  dziewcząt.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS Informacje na temat powstania zjawiska i jego historii zaczerpnęłam  również z w/w bloga.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-8061625702994597991?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/8061625702994597991/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=8061625702994597991&amp;isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/8061625702994597991'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/8061625702994597991'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2010/05/dzis-masa-krytyczna.html' title='Dziś Masa Krytyczna'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-4056204083306569020</id><published>2010-04-29T23:12:00.005+02:00</published><updated>2011-02-28T12:55:07.155+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cycle chic'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='masa krytyczna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='autolans na obiekcie'/><title type='text'>Szanowni państwo</title><content type='html'>Z niekłamaną dumą przedstawiam swój najnowszy nabytek, czyli Calineczkę:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_mhG8JY_4iUE/S9n29IL424I/AAAAAAAAIQw/bN4oZevQ5mw/s1600/DSC02767_res.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" style="font-style: italic;"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5465671152820607874" src="http://4.bp.blogspot.com/_mhG8JY_4iUE/S9n29IL424I/AAAAAAAAIQw/bN4oZevQ5mw/s320/DSC02767_res.jpg" style="cursor: pointer; height: 240px; width: 320px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;photo by Kotbert&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rower nabyty za pośrednictwem sklepu LodzCycleChic (ul. Lipowa 57) prowadzonego przez Witka. Calineczka jest różowa, delikatna i słodka - bardzo miły, miejski rowerek do lansowania się na Masie Krytycznej i weekendowej jazdy (acz jeździ się na niej tak wygodnie -wyprostowana sylwetka! - że nie wykluczam i codziennej).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Docelowo będzie mieć koszyki i dobrane kolorystycznie rączki od kierownicy i pedały. A mnie z moją ostatnią jazdą na fiolet nietrudno będzie się ubrać pod kolor ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-4056204083306569020?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/4056204083306569020/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=4056204083306569020&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/4056204083306569020'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/4056204083306569020'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2010/04/szanowni-panstwo.html' title='Szanowni państwo'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_mhG8JY_4iUE/S9n29IL424I/AAAAAAAAIQw/bN4oZevQ5mw/s72-c/DSC02767_res.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-8352513148476014014</id><published>2010-04-18T22:43:00.003+02:00</published><updated>2011-02-28T12:56:00.028+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miszmasz towarzyski'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='emo'/><title type='text'>Kwietniowe dni</title><content type='html'>...będą mi pachnieć Black XS, słodko-pieprzowo i dość mocno, brzmieć "Watch Out" Chrisa Cornella (stał się ofiarą mojego aktualnego celebrity crush'u), czuć sztywnymi od żelu coraz dłuższymi włosami i wyglądać, jak od kilku miesięcy, głównie w fiolecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O żałobie nie wypowiadam się, nadmienię tylko, że dla mnie był to  generalnie czarny tydzień, bo prócz pasażerów Tupolewa zmarł w tych  dniach Malcolm McLaren i Peter Steele, więc zdecydowanie mam dość  śmierci osób, o których się myśli jak służąca u Kossaków "Ja wiem, że  wszyscy umierają, ale żeby oni też...?"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiosna jest dość chłodna, ale dzięki temu jest wiosną w pełni, nie zaś kilkoma dniami przejściowymi między zimą a latem, jak to ostatnio bywało. Dopiero dziś się przydarzył jeden z cieplejszych dni, który uświetniłam miłym spacerkiem do kroćset i z powrotem w towarzystwie Kotbert. Marszruta nasza była zdecydowanie trasą pijanego zająca przez Julianów i Marysin. Na spacerze uwzględniono rozpłaszczonego psa, który po sfotografowaniu przez Kotbert uciekł lamentując, zadziwiającą różnorodność psich szczekań - jeden piesek zdecydowanie odchrząknął, zanim się zabrał do dzieła, zaś inny miał czkawkę - oraz interwencję straży pożarnej. Ostatnio mam ślepe szczęście do oglądania działań służb publicznych, bo w czwartek z kolei tuż przed moim zachwyconym obliczem policja pojmała niedużego, białego dresiarzyka ze znakiem drogowym w ręku (usiłował się zachowywać jakby to nie było jego, tylko tak tu leżało).&lt;br /&gt;Trasa nasza wiodła między innymi po nasypie kolejowym, przy czym Kotbert zaraziła się ode mnie niewywieraniem żadnego wpływu i mimo ich stanowczych żądań żaden pociąg nie przejechał. Z takiegoż to miejsca widokowego oglądałyśmy dzielnych strażaków, którzy nie szczędzili trudu w gaszeniu podpalonych traw i nawet przez chwilę miałyśmy zamiar brawurowo zbiec po nasypie i pogratulować panom udanej akcji. Pomysł zarzuciłyśmy w obliczu braku czirliderskich pomponów, bez których, uznałyśmy, nie wyglądałybyśmy wiarygodnie.&lt;br /&gt;Zahaczyłyśmy również o stację Radegast, które to miejsce mnie nieodmiennie fascynuje. Złożyłam zatem obietnicę odbycia mhrocznego spacerku w tamtą okolicę po zmierzchu i nawet pozyskałam deklarację, że będę mieć towarzystwo (!).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponadto z dumą obwieszczam, że nabyłam bilety na Open'er, na 3.07 - będą bowiem grać Skunk Anansie (i Gorillaz).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-8352513148476014014?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/8352513148476014014/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=8352513148476014014&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/8352513148476014014'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/8352513148476014014'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2010/04/kwietniowe-dni.html' title='Kwietniowe dni'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-7341037995010275346</id><published>2010-04-05T22:16:00.003+02:00</published><updated>2011-02-28T12:57:45.017+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filmowo'/><title type='text'>No dobra</title><content type='html'>Jak się człowiek - czyli Szprota - rozmienia na drobne po fujzbukowych statusach, co oczywiście jest bardzo przyjemne, zabawne i interaktywne - to jakoś parcia na pisanie bloga jest mniej. Zwłaszcza że w osobiste ewenementy moje życie uparcie nie obfituje, w pracy stabilnie i nieźle, a nawet nieźlej (rzadziej irytują mnie ci, którzy mieli taki zwyczaj jeszcze kilka miesięcy temu, nie wiem, czy przywykłam, czy po prostu lepiej poznałam) i generalnie nie szło pisać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaś zrzutu z ostatnio obejrzanych filmów nie czynię, gdyż do Alicji chciałam się przygotować przeczytawszy najpierw książkę. Nie przeczytałam. Wspomnę więc, że wyszedłszy z kina uczucia miałam mocno mieszane. Z jednej strony, szalałam, zwłaszcza nad stroną wizualną, z zachwytu - piękny Kapelusznik, piękna Królowa Kier, piękny jej zamek. Co do filmu... hm. Wiem, że Burton o Alicji wiedział mnóstwo, chwyta tę jej podwójność baśni dla dzieci i surrealizmu dla dorosłych, więc to, co obejrzałam, musiało wynikać z którejś z dwóch przyczyn: albo ja Alicję rozumiem inaczej, bardziej alegorycznie i onirycznie, albo film był jednak efektem consensusu pomiędzy wyobraźnią i rozumem Burtona a wytwórnią Disneya. Gdyż obejrzałam film jeszcze bardziej dla dzieci niż Charlie i Fabryka Czekolady (w Charliem była jakaś przyjemna groteska, której w Alicji mi zabrakło). Oczywiście w filmach dla dzieci nie ma nic złego, a film dla dzieci bez gromady gadających zwierzaków jest wręcz przyjemną odmianą, ale Alicja jest cudowna właśnie dlatego, że nie jest wyłącznie dla dzieci. Nie ma questowej konstrukcji, a przeważającym doznaniem bohaterki nie jest poczucie obowiązku spełnienia misji, a nieadekwatność względem świata, w którym się znalazła.&lt;br /&gt;No i masakrycznie dopowiedziany do ostatniego szczegółu happy-end, a fuj, a błe.&lt;br /&gt;Tłumaczę sobie, że Burton zarobi na Alicji tyle, by nakręcić jakiś mniej kasowy, mroczny film z dużą ilością krwi, zębatych kółek i tercetem Rickman-Bonham Carter - Depp w rolach głównych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nadmienię, że byłam również na Avatarze, film jak główny bohater, bardzo śliczny, bardzo głupi, Cameron jak zwykle nie wiedział, kiedy skończyć i przeciągnął film ponad miarę. Wizualnie wymiata, ale osobiście lubię obejrzeć film po to, by poznać jakąś historię: jej sposób opowiadania zależy ex definitione od obrazu, ale to jednak opowieść jest nadrzędna, nie ów obraz. Niewykluczone, że właśnie dlatego znajduję upodobanie w prostych, rozrywkowych filmach typu Tomb Raider, w których od zagłady świata dzielą nas precyzyjnie odmierzane sekundy, a dzielna i śliczna Lara biega po maskach samochodów i głowach terakotowych rycerzy, skacze o tyczce do samolotu, trafia szybując ze spadochronem w maleńką łódkę i wyczynia mnóstwo pomniejszych cudowności. Przynajmniej nie udaje czegoś, czym nie jest: miał być film o fenomenalnej postaci z gier komputerowych i jest, czego chcieć więcej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ostatnich dniach pozyskałam kilka klasycznych filmów o Draculi, niewykluczone więc, że poczynię jakieś głębsze studium. Trzeba dać jakąś przeciwwagę dla "New Moon"...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-7341037995010275346?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/7341037995010275346/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=7341037995010275346&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/7341037995010275346'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/7341037995010275346'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2010/04/no-dobra.html' title='No dobra'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-9047045014167609373</id><published>2010-02-27T22:48:00.003+01:00</published><updated>2011-02-28T13:01:14.456+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='telekomy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='emo'/><title type='text'>Zasłużony urlop</title><content type='html'>W dziwnej może porze, ale wyznam, że lubię mieć wolne na przedwiośniu. Latem i tak - o ile wszystko dobrze pójdzie - wyrwę się do Gdyni z Kotbertem i Karoliną - a że od tego roku mam już 26 dni urlopu, więc wreszcie jest czym zarządzać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Urlop postrzegam jako wysoce zasłużony, gdyż pomimo niedostania się do programu, do którego assesment miałam w listopadzie - otrzymuję coraz więcej zadań i generalnie staję się co najmniej jednym z palców prawej ręki mojego kierownika. Najprawdopodobniej jednak nie środkowym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W paru słowach: latem 2009 uległo zmianie prawo telekomunikacyjne. Zobowiązuje ono teraz operatora do utrwalania wszelkich dyspozycji zmian w umowie pomiędzy abonentem a usługodawcą. Innymi słowy mamy praktycznie 100% zgrywalności rozmów z konsultantami. Klienci już to wiedzą i powołują się na rozmowy przy zgłaszaniu reklamacji, co pociąga za sobą obowiązek odsłuchania takiej rozmowy. A że są to rozmowy sprzedażowe, najczęściej nie trwają minuty czy dwóch. Do mnie należy wyszukiwanie tych rozmów w specjalnej bazie danych (zarówno konsultantów biura obsługi, jak i zewnętrznych call centre), udostępnianie ich reszcie zespołu, a w skrajnych przypadkach (czyli wyjątkowo długich rozmów) także odsłuchiwanie ich i streszczanie koleżankom bądź kolegom z zespołu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak naprawdę to ja to cholernie lubię. Lubię wyszukiwanie, nie przeszkadza mi słuchanie rozmów, mam wrażenie, że dystans, jaki zaczęłam w sobie niechcący budować (że hoho, konsultant ds reklamacji to już nie byle kto w porównaniu do konsultanta ze słuchawek) szczęśliwie się zmniejsza, jestem bliżej realnego kontaktu z klientem nie musząc jednocześnie samodzielnie go nawiązywać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale nie da się ukryć, że jest to sporo pracy, a pisma rozpatruję normalnym trybem. Tak więc urlop mi się przyda, bo jednak czułam się już spięta i poirytowana tym, że omamuniu, nie wyrabiam się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym zagonieniu mam teraz tak słaby kontakt ze swoimi emocjami, że właściwie dopiero zupełnie niedawno, w obliczu zaskakujących wydarzeń u moich bliskich, udało mi się skonstatować, że tak, latem zeszłego roku przeżyłam jakieś mocne zauroczenie, które było o tyle istotne, że pokazało mi część mnie, której w sobie nie podejrzewałam i z którą chciałabym poeksperymentować - zaś na jesieni równe mocne rozczarowanie nagłym odrzuceniem. Nie wykluczam, że dotychczas nie przepracowałam swojego gniewu, ale przynajmniej już wiem, z czego się on wziął.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Plan na urlop: wycinam kaszaka z policzka, idę do fryzjera (albo się nieco zapuszczę może...?), ale na pewno coś zrobię z włosami, przyjedzie mi znów Bimbo, być może wybierzemy się razem do Torunia. Poza tym muszę gdzieś pójść poskakać. No i pozaglądać Maksymowi w łańcuchy, linki i oponki, bo mam mocne postanowienie pojeździć w tym roku bardziej niż w zeszłym - w okresie śniegów i mrozów obiecałam sobie solennie uniezależnić się od komunikacji zbiorowej w aktualnym wydaniu tak, jak to tylko możliwe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem: ptasie (w wersji easy, bo milkowe waniliowe, najprostsze do wchłonięcia), grzeje mnie elektryczny piecyk (węglowy popsuty i instalacja dopiero w poniedziałek) i sama nie wiem, co zrobię z tak przyjemnie rozpoczętym wieczorem. Może coś obejrzę. Albo pogram. Albo poczytam Muminki.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-9047045014167609373?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/9047045014167609373/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=9047045014167609373&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/9047045014167609373'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/9047045014167609373'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2010/02/zasuzony-urlop.html' title='Zasłużony urlop'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-7278032667244563374</id><published>2010-02-16T22:11:00.001+01:00</published><updated>2011-02-28T13:02:28.866+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='emo'/><title type='text'>Najemsze z emo</title><content type='html'>bo przecież&lt;br /&gt;przejść przez bagno suchą stopą i jeszcze kałuże przeprosić stopami - da się tak?&lt;br /&gt;chyba tylko wtedy gdy słońce wrzeszczy wśród liści&lt;br /&gt;śni się żółcią w miejscach na błękit&lt;br /&gt;wystarczy ogryźć paznokcie do pięści&lt;br /&gt;drażniące sekundy tańca reklamówki - jeśli widziałeś ten film, umiesz zabijać&lt;br /&gt;a gdy huragan jest z południa to każda łza pachnie powrotem&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-7278032667244563374?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/7278032667244563374/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=7278032667244563374&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/7278032667244563374'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/7278032667244563374'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2010/02/najemsze-z-emo.html' title='Najemsze z emo'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-8006134018005660348</id><published>2010-01-24T18:06:00.004+01:00</published><updated>2011-02-28T13:03:37.313+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filmowo'/><title type='text'>Dżezi Aspi</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zespół Aspergera&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zaburzenie to obejmuje przede wszystkim upośledzenie umiejętności społecznych, trudności w akceptowaniu zmian, ograniczoną elastyczność myślenia przy braku upośledzenia umysłowego oraz szczególnie pochłaniające, obsesyjne zainteresowania, natomiast rozwój mowy oraz rozwój poznawczy przebiega bardziej prawidłowo w porównaniu do autyzmu dziecięcego. Głównymi kryteriami różnicującymi ZA od autyzmu głębokiego są: brak opóźnienia rozwoju mowy i innych istotnych jej zaburzeń uniemożliwiających logiczną komunikację, prawidłowy rozwój poznawczy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;(za wikipedią)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W dużym skrócie osoby z ZA są kompletnie nieempatyczne i aspołeczne przy jednocześnie wysoce rozwiniętych umiejętnościach w danej dziedzinie; ze względu na bliską autyzmowi potrzebę ścisłych schematów i struktur: najczęściej dziedzinie powiązanej z liczbami i analitycznym myśleniem. Oczywiście szalenie upraszczam, więc jeśli jest na sali psychiatra lub aspergeryk, proszę o druzgocące sprostowanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powyższa charakterystyka pasuje do postaci, które od jakiegoś czasu jest nam dane oglądać na mniejszych lub większych ekranach. Najbliższy, najbardziej nasuwający się przykład to oczywiście Dr House, geniusza diagnostyki i maksymalnego loosera społecznego. Trudno o bardziej niezdarną postać w relacjach międzyludzkich i choć kochani Amerykanie dolepili do tego trudne dzieciństwo i psychopatycznego ojca (a dziadek Freud znów się w grobie przewraca), równie dobrze można stwierdzić, że House pod tym względem jest upośledzony, tak jak jest wybitnie uzdolniony pod względem spostrzegawczości i umiejętności kojarzenia z pozoru odległych faktów.&lt;br /&gt;Nie sposób przeoczyć, że wyżej wskazane zdolności są również cechami dobrego detektywa i na pewno niejeden z wielbicieli House'a zaobserwował jego podobieństwo do Sherlocka Holmesa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sherlock Holmes ostatnio zaatakował kino z jakże zachęcającym dopiskiem "Koniec grzecznych detektywów". Przyznam, że to hasło, jak i trailery nie zachęcały: obawiałam się wręcz, że otrzymam film akcji w wersji kostiumowej, w którym główny bohater tylko przypadkiem ma na imię tak samo, jak postać z opowiadań Sir Arthura Conan Doyle'a. Wystarczy jednak odrzucić przyzwyczajenie do kanonu dotychczasowych ekranizacji i przypomnieć sobie, że Sherlock, prócz swego geniuszu obserwacyjno-dedukcyjnego był również morfinistą, bokserem i abnegatem oraz socjopatą. W ekranizacji Guya Ritchiego mamy więc znów zaplutego, niedogolonego aspergeryka, który przed ostatnią rundą bokserską analizuje sekwencję ciosów tak, by doprowadzić przeciwnika do nokautu. Sherlock się przybrudził i odbrązowił - i wyszło mu to na dobre: zapewnia godziwą dwugodzinną rozrywkę bez udawania, że jest czymkolwiek więcej (o co we współczesnym filmie trudno, gdy kino sensacyjne wplata wątki romansowe, zaś SF usilnie i zaparcie zastanawia się nad kondycją ludzkości, nieustająco robiąc sobie dobrze, przysrywając przy tem marmurem).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaznaczę tu, że bycie aspołecznym geniuszem nie jest wyłącznie domeną panów (chociaż w opinii społecznej najpewniej im to bardziej uchodzi). W zeszłym roku została zekranizowana trylogia Millenium na podstawie powieści Stiega Larssona. Przyznam się od razu, że czytałam i oglądałam wyłącznie pierwszą część, co oznacza najprawdopodobniej, że najlepsze już za mną. Na pewno też narażę się miłośnikom prozy Larssona pisząc, że film moim zdaniem jest lepszy niż książka. Niemniej, i tu, i tu występuje postać Lisbeth, genialnej hakerki, która włącza się do śledztwa i dzięki swoim zdolnościom zasadniczo przyczynia się do rozwikłania zagadki. Zrażenie do siebie wszystkich z wyjątkiem głównego bohatera zawarte w pakiecie. All inclusive.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aspi jest dżezi. Lubimy postaci wybitne, które dla równowagi nie radzą sobie w dziedzinie, która potencjalnie jest do opanowania przez wszystkich: relacji społecznych. Lubimy małych bogów, którzy dzięki swym zdolnościom przejmują odpowiedzialność i potrafią wyzwolić się z lęku o akceptację grupy. Lubimy ich w końcu dlatego, że ich kompletna nieumiejętność zachowań dyplomatycznych jest bardzo odświeżająca w czasach, gdy spora część naszych zachowań społecznych przeniosła się na słowo pisane,  co często pozbawia nas szans rozpoznania, kiedy jesteśmy fałszywie komplementowani lub zwyczajnie oszukiwani. Tęsknimy za ich szczerością. Nie pamiętając oczywiście, jak bardzo potrafi być bolesna.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-8006134018005660348?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/8006134018005660348/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=8006134018005660348&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/8006134018005660348'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/8006134018005660348'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2010/01/dzezi-aspi.html' title='Dżezi Aspi'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-9067841251167823328</id><published>2010-01-01T22:12:00.003+01:00</published><updated>2011-02-28T13:04:59.792+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miszmasz towarzyski'/><title type='text'>Jem pyszności, jestem on-line cały dzień i tarzam się w stanikach</title><content type='html'>Jeśli jaki Nowy Rok taki cały rok, to zapowiada się nieźle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Okres okołoświąteczny urozmaiciła mi wizyta Bimbo, którą poznałam zasadniczo poprzez forum fanek Małgorzaty Musierowicz, które to forum częściowo przeniosło się na fujzbuka obrastając w różnego rodzaju podgrupy wzajemnej adoracji, a dzięki zlotom, głównie w niedalekiej stolicy, dało się i poznać w swej niezaprzeczalnej krasie w tzw. realu.  Bimbo przylgnęło do nas, łódzkich wiedźm, z wzajemnością, dzieląc z nami zamiłowanie absurdu, szyderę i porównywalne z kotbercim mistrzostwo w czynieniu katastrof. Jej wizyta była zatem tylko kwestią czasu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W dzień jej przyjazdu niebo płakało ogniem i śniegiem, a ptaki zamarzały w locie. We were warned that huge distaster is coming (to town). Następnie pojawił się wir towarzyski, udostępniałam Bimbo w domu lub na mieście i właściwie nawet żałuję, że nie zaczęłam pobierać opłat za bilety wstępu. Tym samym w ciągu tych omal dwóch tygodni mogę wymienić może ze trzy wieczory, podczas których nie gościłyśmy lub nie gospodarzyłyśmy, tylko grzecznie czytałyśmy książki lub oddawałyśmy się dyskusjom ogólnospołecznym podczas seansów True Blooda (Bimbo jest siódmą zainfekowaną przeze mnie osobą, jeśli chodzi o perypetie Sookie Stackhouse. Zamierzam dobić do dziesięciu, licząc na jakieś trofeum). Jednym słowem po intensywnym okresie w pracy intensywny okres towarzyski.&lt;br /&gt;Nadmienię, że jestem zaskoczona tym, jak bezkonfliktowo mieszkało mi się z nią. Wcześniejsze doświadczenia - z Luc'em, jego mamą i moimi rodzicami, bo z tymi osobami mieszkałam dłużej niż podczas urlopów - kazały mi sądzić, że jestem upierdliwą babą, która bałagani i utrudnia. Niewykluczone, że jestem, ale Bimbo ani chwili nie dało poznać po sobie, że jej to przeszkadza. Z drugiej zaś strony, po wielu latach mieszkania samotnie obecność innego domownika napawała mnie strachem, że i mnie będzie coś przeszkadzać. Tymczasem czułam się z nią całkowicie swobodnie. Na pewno w dużej mierze jest to kwestia tego, że Bimbo jest dużą dziewczynką, która umie sobie sama zorganizować zajęcia i nie trzeba nad nią skakać i zgadywać jej myśli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz ciut mi pusto bez niej, gdy po powrocie z pracy ryczę sztandarowe "honey, I'm home!" i odpowiadają mi wyłącznie koty!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sylwester bardzo przyjemny. Po zeszłorocznym, dość miłym, ale wspominanym przeze mnie bez większego entuzjazmu, pojawiła się refleksja, że z wiedźmami en masse sensy mają sabaty. Natomiast ciąganie do tego towarzystwa panów, zwłaszcza dość introwertycznych, jak H8red czy Maciek B. nie ma większego sensu, bo my, panie, wprawdzie paplemy sobie radośnie w swym gronie, ale panowie jednak się mniej lub bardziej demonstracyjnie nudzą, co, jak mogę sobie wyobrazić, jednak kładzie się cieniem na radości z paplaniny. Mnie by się kładło, gdyby mój chłop się nudził.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym samym stało się oczywistym, że Sylwester w podgrupach, tym bardziej, że jakkolwiek mamy mnóstwo mnóstw wspólnych, różnimy się podejściem do tej imprezy. Ja lubię, tak jak lubię wszelkie imprezy okolicznościowe, gdy mogę wyskoczyć z wygodnych, aktualnie ukochanych spodni i przyodziać na ten przykład sucze kozaczki i kusą kieckę, potańczyć, spotkać się z innymi ludźmi niż na codzień, choć nie mam parcia na imprezę w lokalu i przymusu pozyskania zaproszenia na jakiś wywalony w kosmos  bal. Część dziewczyn nie przepada, już to ze względu na owczy pęd świętowania jakże przecież umownej daty, już to z potrzeby kontestacji lansu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem Kotbert przychyliła mi nieba i zaprosiła do swojego brata jako towarzyszkę jej, H8reda i Karoliny. Strzał w dziesiątkę. Było z kim się pośmiać, z kim potańczyć i z kim pogadać. A nawet z kim przeraźliwie zafałszować hymn brytyjski z Human Traffic, bo to jednak mam jakiś imperatyw, by pod gorejącym fajerwerkami niebem, wśród huku petard, oparów szampana (i coli!) zaryczeć ochryple "I'm trying to be myself, understand everyone, it's a mission and a half"...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie życzę, aby ten rok był lepszy od poprzedniego, bo to sugeruje, że dla składającego życzenia miniony rok nie był udany. Mój był.  Zatem: niech będzie dobry.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-9067841251167823328?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/9067841251167823328/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=9067841251167823328&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/9067841251167823328'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/9067841251167823328'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2010/01/jem-pysznosci-jestem-on-line-cay-dzien.html' title='Jem pyszności, jestem on-line cały dzień i tarzam się w stanikach'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-2593939508215613209</id><published>2009-12-14T22:10:00.003+01:00</published><updated>2011-02-28T13:05:49.626+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dziwa w zbiorkomie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miszmasz towarzyski'/><title type='text'>Postuluję, aby święta były w tym tygodniu</title><content type='html'>Przydałby mi się odpoczynek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przez ostatnie trzy tygodnie odpracowywałam nadgodziny, obowiązkowe dla wszystkich pracowników naszej sekcji. Ot, firma zafundowała prezent na mikołajki. Ale bony też dała, więc nie komentuję tego szerzej.&lt;br /&gt;Niemniej przywykłam do tego, że za trzy piąta robię log out, pędzę na 87, spotykam na przystanku kolegę Radzia, któremu regularnie nie przyjeżdża 83; mówię zaklęcie "no, to teraz może już przyjechać" i wierzcie lub nie, ale przyjeżdża. To musi być jakaś magia, bo gdy Radzia nie spotykam bądź nie wypowiadam zaklęcia, 87 ukazuje najbardziej łódzkie oblicze MPK i przepada w tajemniczych okolicznościach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem gdy nie było mi to dane, bo to albo zostawałam dłużej, albo przyjeżdżałam wcześniej, a często i jedno i drugie, miałam w sobie małą skrzywdzoną dziewczynkę z ciężką pretensją do świata jako takiego. Jeszcze większą niż zazwyczaj. Doznałam też czegoś na kształt absolutnego szczęścia, gdy po skrupulatnym uzupełnieniu zeszyciku obecności wyszło na jaw, że wspomniana pańszczyzna już za mną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szarówa sponurza Szpro. Wstawanie przed wschodem słońca, wychodzenie z pracy po jego zachodzie, wichry porywiste tudzież ołowiane niebo - nic tylko położyć uszy po sobie, wyciągnąć pysk do księżyca i zawyć przeciągle. Nie lubię listopada i grudnia, mimo imienin, mikołajek, gwiazdek i innych prezentowych ewenementów; nie lubię, bo nie ma słońca ni ciepła. Toteż dziś nawet się nieco ucieszyłam na spadły śnieg, boć zawsze to jaśniej. I istotnie, ciut większego powera mam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rzeczona szarówa i wzmiankowane nadgodziny niemniej przyczyniły się do nadszarpnięcia moich nerwów i udało mi się wykonać tak miłą awanturkę w pracy, że mój kiero uznał za stosowne podjąć interwencję. Przyjęłam na klatę, zdobną prawdopodobnie w pollyannę i postanowiłam nosić persen w torebce, tak na wszelki zaś. Zyskałam dzięki niej (awanturce, nie pollyannie i torebce) miły kawałek Żywiołaka w telefonie pod wszystko mówiącym tytułem "Dzika femina" (yeaah!) oraz komentarz "To może nie róbmy tej wigilii pracowej, bo jeszcze Kaśka zacznie talerzami rzucać". Do kroćset, jak ostatnio mawia Miau, talerzami pirzgam wyłącznie niechcący.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem w weekend szykuje mi się zlot gwiaździsty z udziałem Bimbo, Filifionki i Paulinki, zatem najbliższe dni spędzę na lekkiej tremie i być może nawet - sprzątaniu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-2593939508215613209?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/2593939508215613209/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=2593939508215613209&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/2593939508215613209'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/2593939508215613209'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/12/postuluje-aby-swieta-byy-w-tym-tygodniu.html' title='Postuluję, aby święta były w tym tygodniu'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-6625941440996494112</id><published>2009-11-22T12:59:00.008+01:00</published><updated>2011-02-28T13:07:02.371+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filmowo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='autolans na obiekcie'/><title type='text'>AC piorun NR</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Termin Assessment Centre - także centrum / ośrodek ocen - funkcjonuje najpowszechniej w dwóch znaczeniach:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;    * jako określenie różnych ćwiczeń symulacyjnych, scenek, różnych zadań i ćwiczeń praktycznych (prawidłowym określeniem byłyby tu elementy Assessment Centre), oraz&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;    * jako określenie na całą procedurę selekcji, w której integralnym elementem są wcześniej wspomniane ćwiczenia, ale też rozmowa kwalifikacyjna, analiza aplikacji czy sprawdzenie referencji.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Najważniejszy element Assessment Centre - oprócz ćwiczenia samego w sobie - to asesorzy, czyli bezstronni obserwatorzy oceniający uczestników ćwiczeń. Zazwyczaj jest to trzyosobowa komisja odpowiednio przeszkolonych „oceniaczy” dysponujących takimi samymi kryteriami i kartami do oceny uczestników. Taka procedura zapewnia dużą obiektywność ocen i ich niezależność od indywidualnych gustów i przekonań asesorów&lt;/span&gt;. (Za Wiki)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W mojej praktyce wyglądało to tak, że na warszawski geograficzny odpowiednik łódzkiego Teofilowa zaproszono grupę 12 osób, podzieloną w trakcie badania na dwie podgrupy, które poddano ośmiogodzinnemu maratonowi. Na maraton składały się:&lt;br /&gt;1. Analiza przypadku - trzeba było spośród czterech potencjalnych kontrahentów wybrać co najmniej jednego przy założeniu konkretnej polityki firmy i jej zasobów ludzkich.&lt;br /&gt;2. Prezentacja - zaprezentowanie tegoż wyboru wraz z uzasadnieniem.&lt;br /&gt;3. Dyskusja - klasyka, omówienie 5 przypadków z poszukiwaniem rozwiązania danego problemu w ciągu trzech kwadransów, czyli jakieś 9 minut na każdy przypadek, co przy sześciu osobach dało mordercze tempo&lt;br /&gt;4. Dokumenty na biurku - osoba, która mam zastąpić nagle wyjeżdża, ja jestem tuż przed urlopem i muszę uporządkować pozostawione przez nią papiery wg hierarchii ważności, rozdysponować wg nich zadania, poumawiać spotkania celem przekazania tego mojemu zastępcy&lt;br /&gt;5. Analiza danych: czyli wykresiki i tabelki, na podstawie których odpowiadałam na pytania z testu&lt;br /&gt;6. Dyskusje z podziałem ról: firma dostała dodatkowa kasę, każdy uczestnik dyskusji reprezentuje inny dział w tej firmie, każdy chce uszarpać trochę z tej kwoty, a kołderka, rzecz jasna, jest za krótka.  Trzeba osiągnąć consensus.&lt;br /&gt;Jestem dobrej myśli, sądzę, że najlepiej mi poszły dokumenty na biurku i pierwsza dyskusja; nie najgorzej najtrudniejsza dla mnie prezentacja po analizie przypadku. Przy drugiej dyskusji byłam nieco zbyt bierna, na ile mogę teraz ocenić, ale było to trochę związane z faktem, że mieliśmy w grupie urodzonego moderatora dyskusji, który praktycznie całą argumentację i osiągnięcie kompromisu odpracował za nas.&lt;br /&gt;Spałam u Paulinki, gadałyśmy do wpół do drugiej w nocy, ja zainfekowana skądinąd sympatycznym serialem "Siostra Jackie". Tym samym po powrocie z Warszawy ograniczyłam swoją działalność do pozostawienia w samochodzie koleżanki telefonu służbowego i klasycznego padnięcia na pysk.&lt;br /&gt;Z wczoraj na dziś z kolei byłam na Nocy Reklamożerców. Co roku się wybierałam, co roku coś mi stawało na przeszkodzie (koniec listopada to sezon imieninowy). Uwielbiam dobre reklamy. Jestem nieodmiennie zafascynowana, jak kilkudziesięciosekundowy filmik jest w stanie zmienić rzeczywistość na podporządkowaną danej potrzebie, która sprawia, że konsument musi nabyć dany produkt. Zafiksowane cudeńko!&lt;br /&gt;Osobną estymą darzę reklamy społeczne, ze względu na ich maksymalne nasycenie emocjami i siłę przekazu. Zdarza mi się przy nich płakać.&lt;br /&gt;Nie dałam rady zostać do końca, obejrzałam tylko dwa sety. Zabawna odpowiedź Chevroleta na citroenowe reklamy "Alive with technology", urokliwe reklamy kliniki leczenia zaburzeń seksualnych, rewelacyjnie opowiedziane zalety żelu nawilżającego. Kilka marnych francuskich reklam o euroloterii. Kontynuacja słynnego budweiserowego wazzzzup z Obamą w tle. Warto było!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poniżej reklama, którą chyba zapamiętałam najlepiej (niestety nie mogę znaleźć na yt wersji z piosenką "Dont'give up" Petera Gabriela):&lt;br /&gt;&lt;object height="364" width="445"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/8NzdopB4LD4&amp;hl=en_US&amp;fs=1&amp;rel=0&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999&amp;border=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/8NzdopB4LD4&amp;hl=en_US&amp;fs=1&amp;rel=0&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999&amp;border=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="445" height="364"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-6625941440996494112?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/6625941440996494112/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=6625941440996494112&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/6625941440996494112'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/6625941440996494112'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/11/ac-piorun-nc.html' title='AC piorun NR'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-7460176288530777137</id><published>2009-11-13T20:18:00.003+01:00</published><updated>2011-02-28T13:08:29.595+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wtf'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='emo'/><title type='text'>Gwoli ścisłości: nie jestem normalna</title><content type='html'>To tak, jakby komu umknęło albo jeszcze dawał się nabierać na te mądry oczy zza okularów, stonowany głos i ogólną aurę rozsądku (cicho, wiedźmy, rzadko mnie widujecie w pracy! :P)&lt;br /&gt;Otóż natknęłam się na dość wdzięczny w swoim niezamierzonym komizmie link o tytule &lt;a href="http://www.csmonitor.com/2009/1112/p99s01-duts.html"&gt;"Irish priest kidnapped in Philippines released by MILF"&lt;/a&gt;. W dużym skrócie Islamski Front Wyzwolenia Moro wyzwolił irlandzkiego księdza i przekazał go rządowi Filipin w geście dobrej woli. Czymże byłaby jednak treść tej wiadomości bez mojego skojarzenia skrótu MILF, kompletnie bez związku z islamem ani wyzwoleniem. Front ostatecznie. Moro jako rekwizyt. Jeszcze trzy lata i niewykluczone, że sama będę MILF ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aha, a w pracy nie wiem, czy śmiać się, czy płakać, czy kopać po rzyciach. Mam oto w pracy kolegę Z. i kolegę W. Nie powiem, że są jak ogień i woda, bo to by oznaczało, że są w jakiś sposób komplementarni. Tymczasem po prostu różne parafie, różne postrzeganie świata, no nie rozumieją się panowie i jak to panowie - będzie seksistowsko - nie czynią nawet starań, by się rozumieć. Ostatnio pokłócili się o jakąś głupotę i od tamtego czasu mają ciche dni. Nawet "cześć" sobie nie mówią. No jak dzieci, kurwa, jak dzieci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gorzej, że siedzą obok siebie w boksie i jakkolwiek nie znoszę harmidru w robocie, bo wychodzę z założenia, że na salwy śmiechu, łaskotkowe bitwy i przekrzykiwanie się jest miejsce raczej w knajpce, to jednak ta cisza też nie jest fajna. Usiedliby przy browarze albo dali sobie po razie, a nie zachowują się jak panienki, którym wytknięto brak cnoty!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-7460176288530777137?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/7460176288530777137/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=7460176288530777137&amp;isPopup=true' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/7460176288530777137'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/7460176288530777137'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/11/gwoli-scisosci-nie-jestem-normalna.html' title='Gwoli ścisłości: nie jestem normalna'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-580806489181210334</id><published>2009-11-04T21:47:00.003+01:00</published><updated>2011-02-28T13:09:26.154+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='autolans na obiekcie'/><title type='text'>Jestem szczęściara</title><content type='html'>Bo gdy jestem chora, mogę po prostu iść na L4. Wprawdzie staram się zatroszczyć o to, by ten, kto mnie zastępuje, wiedział, co zostało w danej, pozostawionej na moim koncie sprawie zrobione, niemniej nikt mi nie robi wyrzutów, że beze mnie firma runie. Co oczywiście oznacza, że nie jestem niezastąpiona, ale mam powody przypuszczać, że pracuję dobrze i moja praca jest doceniana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co w prostej linii prowadzi do kolejnego powodu, dla którego jestem szczęściarą: dostałam podwyżkę. Już oficjalnie, z podpisanym papierem. Miło, że wreszcie trafiłam na kierownika, który potrafi dostrzec to, że angażuję się w pracę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzecim powodem jest to, że przeszłam przez pierwsze sito naboru do programu treningowego dla zdolnych pracowników i wkrótce czeka mnie assessment centre, czego się trochę boję, a mocno ciekawię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym to już same drobiazgi. Miałam trochę wolnego, więc udało mi się poumawiać do lekarzy specjalistów, by i o zdrowie zadbać; wreszcie rozwiązałam umowę z dotychczasowym dostawcą, pozostając tylko przy necie w Pierdolcu; można powiedzieć, że oczyściłam nieco przedpole z zaległych spraw.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo mi przykro, nie umiem się bawić, ale nie mam na co narzekać.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-580806489181210334?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/580806489181210334/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=580806489181210334&amp;isPopup=true' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/580806489181210334'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/580806489181210334'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/11/jestem-szczesciara.html' title='Jestem szczęściara'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-5181695578551438079</id><published>2009-11-01T17:55:00.002+01:00</published><updated>2011-02-28T13:12:18.441+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='koty'/><title type='text'>Na rozgrzewkę</title><content type='html'>&lt;div xmlns="http://www.w3.org/1999/xhtml"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_mhG8JY_4iUE/Su29gjGAQaI/AAAAAAAAH_M/HSo5PfYdgMU/s1600-h/image-upload-91-730516.jpg"&gt;&lt;img src="http://2.bp.blogspot.com/_mhG8JY_4iUE/Su29gjGAQaI/AAAAAAAAH_M/HSo5PfYdgMU/s320/image-upload-91-730516.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kotangens w słońcu. W słońcu wszystko jest bardziej!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-5181695578551438079?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/5181695578551438079/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=5181695578551438079&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/5181695578551438079'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/5181695578551438079'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/11/na-rozgrzewke.html' title='Na rozgrzewkę'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_mhG8JY_4iUE/Su29gjGAQaI/AAAAAAAAH_M/HSo5PfYdgMU/s72-c/image-upload-91-730516.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-2763047869579515553</id><published>2009-10-23T23:31:00.006+02:00</published><updated>2011-02-28T13:13:03.700+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Szpro poleca'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filmowo'/><title type='text'>Wanna do bad things with you</title><content type='html'>Czy oglądaliście kiedykolwiek amerykański serial, w którym - w zabitej dechami dziurze w Luizjanie - występują pospołu: klasyczna blond dzieweczka z sąsiedztwa, klasyczny blond chłoptaś z sąsiedztwa z ciałem prosto z reklam odżywek dla kulturystów, wojownicza Murzynka DDA, szef o oczach porzuconego psa, weteran wojny w Iraku, kilkoro szalenie atrakcyjnych wampirów płci obojga tudzież Murzyn-gej, który jest jednocześnie dilerem, o ciele chyba jeszcze lepszym niż wspomniany wyżej chłoptaś? Dodam do tego sporo czerwonej farby, mieszankę voodoo z kultem bachicznym, erotykę nie ograniczającą się bynajmniej do sugestii w satynowej pościeli i orientacji hetero oraz wstrząsającą historię miłosną, która wbrew wszelkim serialowym regułom ukazuje całującą się parę głównych bohaterów już w pierwszym odcinku. Jak wiemy, większość seriali z wątkiem miłosnym polega raczej na tym, by rzeczona para pocałowała się w odcinku ostatnim, a następnie oddała się pożyciu długiemu a szczęśliwemu. Tu słowa "pożycie" można użyć w literalnym znaczeniu, jako że bohater, jak każdy wampir, jest martwy.&lt;br /&gt;Mowa, oczywiście, o serialu "True Blood". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zadziwiająca jest ta popularność wampiryzmu. Oczywiście, cień wąpierza przemyka to i rusz przez opowieści snute od zarania dziejów. Sapkowski w opowieści Regisa w bodaj "Czasie pogardy" (na pewno w czymś tam czegoś - konia zrzędę temu, kto znajdzie tytuł u Sapkowskiego bez związku rządu) rozłożył to na czynniki pierwsze. Wyjaśnił ludzki strach i fascynację krwią, dołożył fantazje o gwałcie oralnym, rozsnuł teorię o solarności ludzi i ich lęku przed zmrokiem. &lt;br /&gt;Ja ze swojej strony mogę dodać jeszcze tęsknotę za nadnaturalnymi zdolnościami, co dowodzi przeczucia, że ludzkość nie jest doskonała - i jednocześnie strach przed nimi, co z kolei dowodzi chęci zracjonalizowania owej niedoskonałości. Zauważmy bowiem, że większość nieumarłych, nieprzeciętnie silnych, doświadczonych i mądrych istot jest ustawiana w opozycji do irracjonalności i emocjonalności człowieka, które omal zawsze okazują się jego ukrytym i najistotniejszym walorem.&lt;br /&gt;Oczywiście wampiry nie są jedynymi istotami pełniącymi tę funkcję terapeutyczną - podobną opozycję widzimy w elfach ze świata tolkienowskiego czy w Wolkanach w Star Treku. Mianownik jednak jest wspólny: logika przeciwstawiona emocjom, siła fizyczna przeciwstawiona umiejętności improwizacji, zblazowanie nieśmiertelnością - zachłannością na życie.&lt;br /&gt;Ja uwielbiam wampirze historie z jeszcze jednego powodu. Są absolutnie i maksymalnie romantyczne. Nawet ten pierwszy filmowy Nosferatu przecież spakował trumienkę, władował się na statek Empuza i przepłynął morze, bo zakochał się w żonie Huttera. A motyw miłości zwyciężającej śmierć nieodmiennie mnie ujmuje. Nic tak nie mówi o potrzebie wiary w to, że świat jest lepszy niż jest, niż ten motyw właśnie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-2763047869579515553?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/2763047869579515553/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=2763047869579515553&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/2763047869579515553'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/2763047869579515553'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/10/wanna-do-bad-things-with-you.html' title='Wanna do bad things with you'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-5132453709099430788</id><published>2009-10-17T16:13:00.003+02:00</published><updated>2011-02-28T13:13:49.465+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='retro'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='emo'/><title type='text'>Wild Nights! Wild Nights!</title><content type='html'>Were I with thee,&lt;br /&gt;Wild nights should be&lt;br /&gt;Our luxury.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Futile the winds&lt;br /&gt;To a heart in port&lt;br /&gt;Done with the compass,&lt;br /&gt;Done with the chart.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I było tak, że była zima, godziny w pociągu, które wcale nie męczyły. Graliśmy w "Kalambury" i Marek pokazywał hasło "Sztuczna inteligencja" poprzez kontrast. I czemu mam wrażenie, że tłumacząc to konduktorowi tylko pogorszyłam sytuację, nadal miał niepewny uśmiech w stylu "ty ich zagaduj, a ja zadzwonię po odpowiednie służby"...?&lt;br /&gt;Były z nami dziewczyny z pedagogiki, które w noc sylwestrową częstowały blantem, co wpadł nam w śnieg i suszyłyśmy go nad zapalniczką, by dobra nie zmarnować. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Ustrzykach Marek suszył buty w kominku, ja i Maciek wyszliśmy na papierosa i nagle usłyszeliśmy grad soczystych kurew i ujrzeliśmy Marka skaczącego na jednej, obutej nodze z drugim butem w dłoni, którego natychmiast wetknął w zaspę. Głowę dam, że słyszałam ten defaultowy syk i zobaczyłam kłąb pary - but uratowano, Marek wyrzucił te buty pół roku później, chyba w Japonii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Była Ela z patomorfologii, która zawsze przy kolacji żartowała, że zaraz nam powie, jakie zwierzątko zjadamy i na co zdechło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wieczorami graliśmy w kierki; przegrywający nabywał grzańca. Najlepszego grzańca robił Adam, umiał dosłodzić odpowiednio i jego kogel mogel był zadowalająco żółciutki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Któregoś wieczoru Maciek plumkając od godziny zagrał "Konstytucje" Janerki i nagle cała izba zaczęła śpiewać i tańczyć. Bożenka miała cudowny, niski głos: była jedną z tych osób, które umiały śpiewać tak, że człowiek przyłączał się na całe gardło i nie martwił się tym, czy fałszuje. Nadal uważam, że nigdy nie słyszałam równie fanastycznego wykonania "Floty zjednoczonych sił", gdy jedna część izby wyła "zbuduję wielką flotę zjednoczonych sił", a druga "łobijabijetunajt!".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Noce były dzikie i dziką słodycz piliśmy do białego dnia, kryjącego Caryńską we mgłach.&lt;br /&gt;Ech!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-5132453709099430788?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/5132453709099430788/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=5132453709099430788&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/5132453709099430788'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/5132453709099430788'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/10/wild-nights-wild-nights.html' title='Wild Nights! Wild Nights!'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-5005328352746579774</id><published>2009-10-11T01:51:00.005+02:00</published><updated>2011-02-28T13:19:50.734+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filmowo'/><title type='text'>Dystrykt 9</title><content type='html'>Na pewno obszerniej i z dużo większym rozeznaniem w filmografii SF wypowiedział się na temat tego filmu &lt;a href="http://ozonella.blox.pl/2009/08/Miedzygatunkowy-apartheid.html"&gt;Mąż Żony&lt;/a&gt;. Ja powiem tylko, że ładnie mi się wpisał w moje ostatnie zadumy nad ludzkością, stale dążącą do podziałów, gett, selekcji i poprawy nastroju.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja dodam od siebie, że pomimo wrycia w fotel wyłapałam moment, w którym film mógłby spokojnie się skończyć nie tracąc nic z przesłania, a wręcz je mocno uwypuklić. Ale możliwe, że mam dość europejskie lub nawet słowiańskie podejście do opowieści i pomimo tego, że uwielbiam baśnie, komiksy i młodzieżową beletrystykę wampiryczną (bo popularność "Zmierzchu" i "Martwego aż do zmroku" zaczyna zasługiwać na osobny gatunek), lubię, gdy czasem historia nie kończy się dobrze i pozostaje w pewnym zawieszeniu.&lt;br /&gt;Nie zdradzając fabuły dopowiem tylko, że chodzi mi o ten moment, w którym główny bohater filmu, człowiek, pozwala wziąć górę swojemu egoizmowi i przez chwilę wydaje się, że ponad 20 lat pracy obcych idzie w cholerę (a jest to praca, która stanowiłaby ratunek i dla niego, i dla nich).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety, opowieść ciągnie się dalej i mimo braku klasycznego happy-endu popada w optymizm. Czy nadmierny, trudno mi ocenić.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-5005328352746579774?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/5005328352746579774/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=5005328352746579774&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/5005328352746579774'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/5005328352746579774'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/10/dystrykt-9.html' title='Dystrykt 9'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-6255746660903954921</id><published>2009-09-28T21:16:00.004+02:00</published><updated>2011-02-28T13:20:57.701+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='psy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='autolans na obiekcie'/><title type='text'>Bella zwana Brendy</title><content type='html'>Od tygodnia u rodziców mieszka nowa psica, bokserka, której z początku dałam imię Bella, ale po krótkich pertraktacjach zmieniliśmy jej imię na Brenda tudzież Brendy (ze względu na koniakowy kolor prążków). &lt;br /&gt;Sunia ma około 7 tygodni i póki co jest słodką maskotką o ząbkach jak szpilki. Ma chude łapska na wyrost, komiczny szczurzy ogonek, zmarszczone czółko i aksamitne uszy. And the old bitch and butch, Szpro, has fallen in love with her. Po maksi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poniżej foto. Stwierdzam z przykrością, że jej wdzięku jednakowoż nigdy nie osiągnę!&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_mhG8JY_4iUE/SsEMnEOs01I/AAAAAAAAH8Q/vX8-3YVxkP8/s1600-h/zwierzaki_016.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5386600494601655122" src="http://4.bp.blogspot.com/_mhG8JY_4iUE/SsEMnEOs01I/AAAAAAAAH8Q/vX8-3YVxkP8/s320/zwierzaki_016.jpg" style="cursor: pointer; height: 320px; width: 309px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-6255746660903954921?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/6255746660903954921/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=6255746660903954921&amp;isPopup=true' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/6255746660903954921'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/6255746660903954921'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/09/bella-zwana-brendy.html' title='Bella zwana Brendy'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_mhG8JY_4iUE/SsEMnEOs01I/AAAAAAAAH8Q/vX8-3YVxkP8/s72-c/zwierzaki_016.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-4047673375485181096</id><published>2009-09-27T22:47:00.004+02:00</published><updated>2011-02-28T13:21:50.699+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filmowo'/><title type='text'>Zrzutu z ostatnio obejrzanych filmów nie będzie</title><content type='html'>Otóż trafił mi się w życiu okres kompletnego braku oglądactwa filmów. Nie bez znaczenia były tu usiłowania przedarcia się przez wszystkie sezony L Word (które naiwnie zostało opisane w którejś zajawce na FoxLive jako perypetie młodych kobiet w LA). Poddałam się w połowie piątego sezonu, ze świadomością, że i tak Jenny zginie i mordercą tym razem nie będzie kamerdyner.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Równie istotnym aspektem jest bunt peceta, do którego nie mam zdrowia, by porządnie przysiąść, przeskanować, zreinstalować i naprawić, bo na moje niezbyt eksperckie oko problem jest jednak software'owy. W związku z powyższym wreszcie na stałe przeprosiłam się z Pierdolcem. Ma on wiele zalet, ale maleńki monitorek do nich nie należy, jak i oglądanie na nim filmów  do przyjemności (brak napędu CD też swoje dokłada).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś jednak dźgnął mnie wyrzut sumienia pod postacią solennie noszonego pendrajwa Breble, z którego od blisko dwóch tygodni nie zgrałam "Chłopca w piżamie w paski". Zgrałam, umieściłam Kotangensa na kolanach i zaczęłam oglądać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krótki rys fabularny: trwa wojna. Opowieść jest prowadzona z perspektywy ośmioletniego chłopca, Brunona, który właśnie przeprowadza się z rodziną z Berlina na wieś. W pobliżu ich domu znajduje się teren, który przez chłopca jest uważany za farmę. Za kolczastym drutem poznaje swojego rówieśnika, Szmula, w rzeczonej pasiastej piżamie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zakończenia tej historii zdradzać nie będę. Chyba najbardziej poruszająca jest dziecięca naiwność Brunona, który do końca nie zdaje sobie sprawy, co robi Szmul za ogrodzeniem, czym jest obóz koncentracyjny, czemu z kominów dobywa się gryzący dym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Film ma słabe strony, aczkolwiek nie czytając książki, na podstawie której powstał, nie umiem ocenić, na ile to są uproszczenia autora, by opowiedzieć wzruszającą historię, a na ile spłaszczenia niezbędne w przełożeniu literatury na język filmu. Akceptuję je, bo opowieść ma swoje prawa. Jest to jednak opowieść bardzo dotykająca rzeczywistości. A że dotyka Holocaustu, w oczywisty sposób nie może skończyć się dobrze.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-4047673375485181096?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/4047673375485181096/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=4047673375485181096&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/4047673375485181096'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/4047673375485181096'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/09/zrzutu-z-ostatnio-obejrzanych-filmow.html' title='Zrzutu z ostatnio obejrzanych filmów nie będzie'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-7640251695463000173</id><published>2009-09-19T13:39:00.003+02:00</published><updated>2011-02-28T13:22:36.600+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hermetycznie'/><title type='text'>Wpis długości czterech SMSów specjalnie dla Aarda</title><content type='html'>Czas podsumować tydzień Mistrzostw Świata w Katastrofach:&lt;br /&gt;Sobota: przyjście na ślub na dwa tygodnie przed jego rozpoczęciem oraz przekrawanie bułeczek i małego palca po ciemku;&lt;br /&gt;Niedziela: cisza przed burzą;&lt;br /&gt;Poniedziałek: zniszczenie niszczarki (zrefillowała się, niestety, więc nie wiem, czy to się liczy);&lt;br /&gt;Wtorek: zrypanie Miau za potworną supozycję, jakobym nosiła białą bluzkę do czarnego stanika;&lt;br /&gt;Środa: okres utajnienia mojej maestrii;&lt;br /&gt;Czwartek: pochwalenie MPK za odjazd autobusu o czasie i w myśl przysłowia, że nic w przyrodzie nie ginie wyłapanie mandatu za brak biletu&lt;br /&gt;Piątek: podczas naduszenia przycisku zamykania drzwi w pracowej windzie wzbudzenie alarmu na cały budynek.&lt;br /&gt;Mam wrażenie, że ilość nadrabiam jakością.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-7640251695463000173?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/7640251695463000173/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=7640251695463000173&amp;isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/7640251695463000173'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/7640251695463000173'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/09/wpis-dugosci-czterech-smsow-specjalnie.html' title='Wpis długości czterech SMSów specjalnie dla Aarda'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-5276725714685740881</id><published>2009-09-14T19:20:00.004+02:00</published><updated>2011-02-28T13:25:55.746+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miszmasz towarzyski'/><title type='text'>Saturday, bloody Saturday</title><content type='html'>Zacząć trzeba od tego, że cały poprzedni tydzień przesiedziałam na L4. Siadła bardziej energia niż zdrowie, bo jednak w robocie dłubanina bywa ciężka, a ostatnich kilka tygodni spędzałam w biegu, sporadycznie mając czas na zjedzenie obiadu i popadnięcie w dysputy ciuchoznawcze z mamą. Ukoronowaniem był znów weekend z żoną i mężem, najpierw uwzględniający solenne zaliczenie kolejnego bollywoodzkiego filmu (seansowi dodatkowego smaczku nadawał fakt, że tuż za nami usiadła grupa Hindusów radośnie komentujących wydarzenia na ekranie, a jeszcze bardziej to, że Elaine nieźle rozumiała, co mówią i śmiała się wraz z nimi). Potem znów Iron Horse do zamknięcia, potem wyjątkowo owocny powrót taksówką, potem jeszcze oglądanie z żoną co ulubieńszych kawałków z filmów o wąpierzach... Gdy po siódmej rano postanowiłyśmy jednak zalec, trzeba było jeszcze zwlec Tomasza z fotela, oderwać jego dłonie od nóżki stoliczka, zaciągnąć resztę jego członków do sypialni, wskazać łysej kotce Dzidzi najwygodniejsze miejsce na mojej klacie i już można było spać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W poniedziałek zatem stwierdziłam autorytatywnie, że są takie chwile, gdy człowieka poniedziałek przerasta, zwłaszcza wobec soboty zakończonej o ósmej rano. Perypetii w przychodni, poniekąd prywatnej, ale na umowie z NFZtem, już szczegółowo opowiadać nie będę. Dość, że wspomnę, iż przede mną w kolejce siedziała charakterologicznie prawdziwa, żywa Pyza Pyziak, z dzielną i miłą grzywką, istna picka grochowa przepuszczająca wszelkie ciąże i gorączki. Zaledwie po półtorej godzinie oczekiwania (urozmaicanej zwalnianiem pani z rejestracji) dostałam się do gabinetu, stoczyłam bójkę, by zwolnienie obejmowało zaledwie tydzień i już mogłam oddać się chorobie.&lt;br /&gt;Choroba nie była zbyt poważna, klasyczny zestaw aspiryny C, rutinoscorbinu i soku malinowego oraz działań zmierzających do wypocenia skurczybyka dało jak zwykle efekt. Cuda zdziałała też stosowana przeze mnie medycyna niekonfesjonalna polegająca na regularnym mierzeniu temperatury. Niezdrowo zainteresowanych objaśniam, że pod pachą :P&lt;br /&gt;Tydzień zatem przeszedł mi przyjemnie, bo samopoczucie nie dokuczało zanadto, gierek przeglądarkowych do młócenia w aktualnie mam sporo, a do tego zajrzałam na strych celem znalezienia anihilowanego Koziołka Matołka i znalazłam antykoziołka, a mianowicie mnóstwo książek z dzieciństwa, jak "Puch, kot nad koty" czy  "Zegar Mistrza Kukułki".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piątek zapisał się złotymi zgłosky, albowiem odbył się sabat urodzinowy. Ponieważ Kotbert buńczucznie zapewniała, że wpadnie na torcik, postanowiłam nie utrudniać i torcik jako żywo poczyniłam. Nie posłużył jednak Kotbert do wpadania pyskiem ani żadną inną kończyną, lecz konsumpcji. Powiadają, że dobry. Ja powiadam, że jednakowoż za słodki.&lt;br /&gt;Tradycją już się stało, że wiedźmy dają mi prezent, który nie jest do natychmiastowego użytku. W zeszłym roku z zaplanowanego kompletu kolczyki + wisiorek na czas miały tylko łańcuszek do wisiorka, jak się okazało zresztą, zerwany. W tym roku otrzymałam równie przepiękny zegarek na rękę z czarnym kotem na cyferblacie, który z kolei wymaga zmiany baterii. Zaznaczam od razu, że jak co wymaga troski i uwagi, choćby i wymiany baterii lub czekania na przesyłkę z allegro, to zaraz to okropniej kocham. Jednym słowem jestem zachwycona.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po takim piątku sobota musiała zacząć się przytupem czyli migreną. Migrena poszła precz po bojowej mieszance środków przeciwbólowych, kurze w kątach również, gdyż wieczorem miały przyjechać Loliki kibicujące, więc doznałam jakże rzadko odczuwanego "matko, muszę posprzątać". Lolikami zachwycać się nie będę, bo i tak nie przeczytają. Ale stanowczo oświadczam, że musimy zgęstnieć. Widzieliśmy się ostatnio wszak ponad cztery lata temu...!&lt;br /&gt;Wczesnym popołudniem dokonałam ablucji, naprostowałam bojowo grzywę, ubrałam się a la dziewczę z college'u w szkocką spódniczkę i półbutki i tak przyozdobiona podążyłam pod USC, jako że o 15:30 miał się odbyć śnielub mojego byłego zwanego pospolicie Maticem. O 15:20 pławiłam się w samozadowoleniu, że zdążyłam ze wszystkim. O 15:25 odczułam pewien niepokój, gdyż goście wyglądali mi jakoś podejrzanie strojnie i mało znajomo. O 15:29 postanowiłam zerknąć w SMSa, w którym Maciuś zaprasza na ślub...&lt;br /&gt;Od tej pory postanowiłam co sobota o 15:30 wykonywać spacer pod Urząd Stanu Cywilnego i tam odczytywać wszystkie zaległe SMSy z całego tygodnia. Ubrana w kraciastą spódnicę i półbuty, rzecz jasna. Po prawdzie już drugiej soboty bym trafiła na ślub właściwy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ślubofobów w tym miejscu uprzejmie uspokajam, że ja zasadniczo też nie lubię. Ale Matic to Matic. Należy mu się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po tak spektakularnym pokazie roztargnienia małym pikusiem zdaje się być niewymienienie żarówki w kuchni i krojenie bułek po ciemku. Na szczęście ociekałam głównie do zlewu...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-5276725714685740881?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/5276725714685740881/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=5276725714685740881&amp;isPopup=true' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/5276725714685740881'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/5276725714685740881'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/09/saturday-bloody-saturday.html' title='Saturday, bloody Saturday'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-1876168293863899326</id><published>2009-08-31T19:51:00.004+02:00</published><updated>2011-02-28T13:27:40.031+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='emo'/><title type='text'>Rzadsza jakaś jestem</title><content type='html'>Ale bo ostatnio raczej nie przytrafia mi się nic, co chciałabym komentować. W każdym razie - szerszej publiczności. Jest praca. Lubię. Dobrze się czuję w reklamacjach, dobre mam relacje z kierownikiem (rzadkość), zaczęło mnie trochę omijać to, co jest udziałem konsultantów ze słuchawek, czyli radosne pomysły managmentu - klasyczne, znane od lat "jak to zrobić, by zarobić, a się nie narobić". Od czasu do czasu jestem wyróżniana jakimś zadaniem specjalnym. Jednym słowem czuję się w robocie doceniana i póki co udaje mi się utrzymać pozory osoby zorganizowanej, uporządkowanej i zrównoważonej (pomijając lot na wysokość lamperii, jaki stał się udziałem kolegi Z. podczas dyskusji o nadwadze).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Są wiedźmy. Tu się nie ma co rozpisywać, trafiła mi się przyjaźń i wsparcie, których ze świecą szukać (zaś z widłami i tłumem rozjuszonych wieśniaków niekoniecznie) i cudowne jest właśnie to, że jedna poprze pełną piersią, druga wyszydzi, trzecia poprze drugą piersią, czwarta skomentuje w fantastycznie absurdalny pomysł, a piąta będzie głosem rozsądku i zwróci delikatnie uwagę na inny punkt widzenia. Domyślności pozostawiam, która co zrobi, role są z grubsza obsadzone :P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest żona. Jest jej SBMąż. Są wspólnie spędzane wieczory, z których ostatni, w Iron Horse'ie zaliczam w poczet udańszych i godnych powtórki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest Bimbo dysząca na czacie, z którą mogę pogadać o pewnych sprawach najszczerzej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest jeszcze dom i koty. I ostatnio literatura dotycząca łódzkiego getta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i kiedy tu pisać?!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-1876168293863899326?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/1876168293863899326/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=1876168293863899326&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/1876168293863899326'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/1876168293863899326'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/08/rzadsza-jakas-jestem.html' title='Rzadsza jakaś jestem'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-5650095065120852845</id><published>2009-08-24T22:18:00.003+02:00</published><updated>2011-02-28T13:34:04.790+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='emo'/><title type='text'>W życiu każdego żółwia jest taki dzień, że musi komuś dać w mordę</title><content type='html'>Dla mnie taki dzień jest dziś. Poirytowana bywam dość często, ale to są małe irytacyjki, o których po chwili już nie pamiętam. Dziś jednak jestem chodzącym wkurwem, opieprzam koty za to, że miauczą, przyjaciela, że proceduje smsy w tempie naszego działu technicznego, Miau, że nie podobają jej się gotyckie kozaczki, które znalazłam w sklepie Demonii... Jakim cudem this huge disaster ominęła resztę wiedźm i większość świata, sama nie wiem, bo przysięgam, nie hamowałam się specjalnie.&lt;br /&gt;Z drugiej strony lubię mieć tego powera rozszalałej harpii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Edycja po dość długim czasie: tym, którzy poszukują rysunku Mleczki z tym tytułem, kładę tu rysunek, żeby się nie męczyli: &lt;br /&gt;&lt;a href="http://forum.antyfani.pl/uploads/photo-74.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://forum.antyfani.pl/uploads/photo-74.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-5650095065120852845?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/5650095065120852845/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=5650095065120852845&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/5650095065120852845'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/5650095065120852845'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/08/w-zyciu-kazdego-zowia-jest-taki-dzien.html' title='W życiu każdego żółwia jest taki dzień, że musi komuś dać w mordę'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-3868399806193828431</id><published>2009-08-19T21:11:00.004+02:00</published><updated>2011-02-28T13:36:11.208+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miszmasz towarzyski'/><title type='text'>Brabonjak i dwa dni urlopu</title><content type='html'>Na fujzbuku, pośród miliona różnych aplikacji służących do obdarowywania bliskich i dalszych wirtualnemi prezentami, uściskami bądź skrytożerczymi ciosami balonami z wodą jest też aplikacyjka o wdzięcznej nazwie Pandora's Box. Jak łatwo można zgadnąć, znajduje się w niej, orientacyjnie rzecz biorąc, wszystko. Osobiście znalazłam Porche GT, odnotowano Szatana, Jima Morrisona, Hitlera, masę zwierzątek i łakoci, ja zaś znalazłam ostatnio brabonjaka i kompletnie nie wiem, jakie ma zastosowanie. Chwilowo ustalono, by stworzyć jego definicję w wikipedii w kategorii "acioto".&lt;br /&gt;Durne to straszliwie, ale ma ładunek absurdu, wydatnie zwiększony moim umieszczeniem w tejże puszce Kotbert na magazynie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponadto Breble i Mag.gie mają urlop, czego im okropnie zazdroszczę - Bre już wyjechała na hacjendę, Mag odwołała powtórkę z grilla i też jedzie nawiedzać germańskich oprawców. Wymogłam na niej, by przywiozła kawałek muru berlińskiego lub przynajmniej fragment dziecka z Dworca Zoo. Ja zaś odkryłam, że mam o dwa dni urlopu więcej niż myślałam (musi zwrócili mi za jakiś weekend) i głęboko dumam, co z tą oszałamiającą ilością czasu zrobić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Równie oszałamiającą mam ilość pieniędzy ostatnio, masakrycznie przeciekają mi przez palce i uważam za głęboką niesprawiedliwość i dyskryminację, że wyprzedaż na Brastopie tudzież w Diversie (mają pożądane przeze mnie japonki) właśnie trwa. Stwierdzam, że jeśli ten proceder się powtórzy, absolutnie i nieodwołalnie przestanę być konsumentką. Przejdę na barter. No!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-3868399806193828431?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/3868399806193828431/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=3868399806193828431&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/3868399806193828431'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/3868399806193828431'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/08/brabonjak-i-dwa-dni-urlopu.html' title='Brabonjak i dwa dni urlopu'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-6741185314048803793</id><published>2009-08-16T01:09:00.005+02:00</published><updated>2011-02-28T13:36:48.074+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='porno'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Szpro poleca'/><title type='text'>Przez wzgląd na złożone zamówienie</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_mhG8JY_4iUE/SodBejlK8FI/AAAAAAAAH4E/V_Sp4HtXaBk/s1600-h/09_pornolodrugie.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5370333073865633874" src="http://2.bp.blogspot.com/_mhG8JY_4iUE/SodBejlK8FI/AAAAAAAAH4E/V_Sp4HtXaBk/s400/09_pornolodrugie.jpg" style="cursor: pointer; height: 298px; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Udostępniam zdjęcie ze słonim porno.&lt;br /&gt;Foto poczyniła Bimbo.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-6741185314048803793?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/6741185314048803793/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=6741185314048803793&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/6741185314048803793'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/6741185314048803793'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/08/przez-wzglad-na-zozone-zamowienie.html' title='Przez wzgląd na złożone zamówienie'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_mhG8JY_4iUE/SodBejlK8FI/AAAAAAAAH4E/V_Sp4HtXaBk/s72-c/09_pornolodrugie.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-1821876206568845621</id><published>2009-08-14T17:02:00.002+02:00</published><updated>2011-02-28T13:38:53.111+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hermetycznie'/><title type='text'>Motto na długi weekend</title><content type='html'>&lt;div xmlns="http://www.w3.org/1999/xhtml"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_mhG8JY_4iUE/SoV8h9TQCPI/AAAAAAAAH3c/5-anaikLPfA/s1600-h/image-upload-18-751763.jpg"&gt;&lt;img src="http://3.bp.blogspot.com/_mhG8JY_4iUE/SoV8h9TQCPI/AAAAAAAAH3c/5-anaikLPfA/s320/image-upload-18-751763.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Pomysł i wykonanie kolegi Zagóra, którego w tym miejscu serdecznie pozdrawiam.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-1821876206568845621?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/1821876206568845621/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=1821876206568845621&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/1821876206568845621'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/1821876206568845621'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/08/motto-na-dugi-weekend.html' title='Motto na długi weekend'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_mhG8JY_4iUE/SoV8h9TQCPI/AAAAAAAAH3c/5-anaikLPfA/s72-c/image-upload-18-751763.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-4670074128321398332</id><published>2009-08-04T20:31:00.004+02:00</published><updated>2011-02-28T13:45:08.310+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miszmasz towarzyski'/><title type='text'>War Saw</title><content type='html'>Mój warszawski wojaż tym razem przebiegł omal bez pirdkowania, za to uświetniła interwencja policji. I nie, wcale nie chodziło o to, że szalałyśmy z Lezbobimbo (przyjechaną z Danii i czarującą) i Paulinką(u której spałyśmy) jakoś ekstraordynaryjnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż wróciwszy od Idomeneo  zastałyśmy pod kamienicą, w której mieszka Paulinka, coś na kształt człowieka. Miało toto przetłuszczone długie kłaki, nikły zarost, paramilitarny ubiór i błędny wzrok. Bełkotało coś o spierdolonym swoim życiu i wykazywało holistyczne pojmowanie świata pierdoląc, jak ujęło, wszystko.&lt;br /&gt;Zanim się spostrzegłyśmy, wślizgnął się za nami do klatki, wszedł z nami na piętro i wykazywał chęć towarzyszenia nam również w mieszkaniu. Paulinka zatem przestała grzebać w torebce w poszukiwaniu kluczy, a zadzwoniła do drzwi naprzeciwko, należących do ciecia, względem którego oczekiwała pozbycia się intruza. Cieć jednakowoż nie zamanifestował się nijak, być może poszedł w miasto, zaś Tłustowłose Emo zaczęło się do cieciowych drzwi dobijać, używając z początku pięści, a potem także i glanów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więc Paulinka zadzwoniła na policję, omal płacząc do słuchawki, a gdy przyjechali - byczki dwa na dwa - nadal odgrywała biedną małą dziewczynkę. Za co obiecałam jej półoskara w glanach i jak się sprężę, to wykonam.&lt;br /&gt;- Rzucił się na panią? - spytali na przykład.&lt;br /&gt;- Nie - odrzekła Paulinka. - Ale rzucił się na moje drzwi!&lt;br /&gt;- No, jak my się na niego rzucimy...&lt;br /&gt;Wyprowadzili Tłustowłose Emo z budynku, odnalazłszy go w piwnicy (Czekałyśmy na nich przed kamienicą, zaś intruz wykazał mobilność), prewencyjnie dając mu z pały w karczycho.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wobec takich emocji fakt, że nazajutrz widziałam, jak fortepianią się słonie, zupełnie blednie. Acz zważywszy gabaryty obojga, było na co popatrzeć.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-4670074128321398332?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/4670074128321398332/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=4670074128321398332&amp;isPopup=true' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/4670074128321398332'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/4670074128321398332'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/08/war-saw.html' title='War Saw'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-8964942277667934369</id><published>2009-07-27T22:19:00.003+02:00</published><updated>2011-02-28T13:48:25.195+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hermetycznie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciot szprot z podróży'/><title type='text'>Tripy</title><content type='html'>"pirdkowanie - ulubione słowo w mojej rodzinie oznaczające stresowanie się, zmiany decyzji, zachowania "chciałabym a boję się" wprowadzanie nerwowej atmosfery - charakterystyczne zwł. w podrózy i zwł. pociągiem i skutkujące np. przybyciem na dworzec godzinę przed odjazdem pociagu, nerwowe przechadzanie się po peronie , pytanie podróznych czy to na pewno ten peron/godzina/pociąg, sprawdzanie x razy rozkładu jazdy, miejscówki i stacji docelowej :)"&lt;br /&gt;by Paulina Galli&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem, podobnie jak Paulinka, stuprocentową podróżniczą pirdką. Ale bo:&lt;br /&gt;Raz pojechałam stację za daleko i wracałam do Łodzi z Pabianic.&lt;br /&gt;Raz miałam bilet na Fabryczną, a wsiadłam w pociąg na Kaliską (albo na odwrót?) i musiałam się przesiadać w Koluszkach.&lt;br /&gt;Raz wysiadłam stację wcześniej na Żabieńcu bo się jakiś pijak przyplątał.&lt;br /&gt;Raz nie zdążyłam na pociąg mimo że byłam kwadrans przed odjazdem na dworcu.&lt;br /&gt;Raz miałam dwie przesiadki z rowerem...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po zgromadzeniu materiału badawczego na niereprezentatywnej próbie wychodzi mi, że jestem wcale uprawnioną pirdką.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-8964942277667934369?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/8964942277667934369/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=8964942277667934369&amp;isPopup=true' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/8964942277667934369'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/8964942277667934369'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/07/tripy.html' title='Tripy'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-4192058624134136603</id><published>2009-07-19T19:24:00.005+02:00</published><updated>2011-02-28T13:50:03.012+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miszmasz towarzyski'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='autolans na obiekcie'/><title type='text'>Prawdziwy mężczyzna nie używa lusterka</title><content type='html'>...przegląda się wyłącznie w kałuży krwi swojego wroga.&lt;br /&gt;Wśród moich rozlicznych hobby (jak siedzenie przed kompem, siedzenie przed kompem, staniki, telefony, amatorska obróbka zdjęć i siedzenie przed kompem) jest też skłonność do tworzenia złotych myśli, pełną garścią czerpiących z humoru Pratchetta (wiem, pochlebiam sobie, ale mam dziś zadziwiająco dobry humor, aż sama nie wiem, co ja właściwie knuję) i stereotypowego postrzegania rzeczywistości. Pierwsze zdanie tego wpisu to wykwit ostatniego zrywu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żniwo imprezy u KotRedów, w niepokojąco podobnym składzie do tej parapetówkowej, zakończonej Słynną Awanturą o Szaliczek (zbrakło Mikiego, szlajającego się gdzieś rowerem po Europie i właściciela szaliczka):&lt;br /&gt;- przejażdżka z H8redem jego Yamahą Virago z uwzględnieniem okrzyku "a teraz się trzymaj!" i bezcennego widoku paczki na liczniku&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_mhG8JY_4iUE/SmNYzOnRfMI/AAAAAAAAH0Y/jVt5LceNrfM/s1600-h/DSC01422.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5360225618620415170" src="http://3.bp.blogspot.com/_mhG8JY_4iUE/SmNYzOnRfMI/AAAAAAAAH0Y/jVt5LceNrfM/s320/DSC01422.JPG" style="cursor: pointer; height: 240px; width: 320px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;photo by Kotbert. Nadmieniam, że sukienka nie jest dobrym strojem na motocykl, gdyż wiatr hula po nogach i tam, gdzie dupa zaczyna swą szlachetną nazwę, co może być kłopotliwe przy zwłaszcza sukience krótkiej, a dupie zdobnej w stringi&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- zaproszenie na lody do Krakowa w wykonaniu Humbaka (lody jak lody, Humbak jak Humbak, ale Kraków w sumie chętnie)&lt;br /&gt;- przyjęcie do organizmu niepojętych ilości nikotyny, gdyż prócz normalnych papierosów używało się również shishy, co jak się okazało jest czynnością aktywizującą społecznie i sprzyjającą zadzierzgiwaniu więzów, zwłaszcza z tymi, których bawią dowcipy o ciągnięciu, ssaniu i ciućkaniu&lt;br /&gt;- wchłonięcie masakrycznej ilości Świętych Krokiecików od Karoliny i jej równie znakomitych sałatek&lt;br /&gt;- przyjęcie od wyżej wymienionej Karoliny różnych wyrazów, w tym obietnicy, że wkrótce zrobimy grilla, na którym popisze się sałatką tudzież szaszłykami z kurczaka w wersji perskiej (pytanie, czy chodzi o bardzo włochatego kurczaka z krótkim pyskiem uważam za niestosowne!)&lt;br /&gt;- przegonienie Miau po mrocznych zakamarkach starych Bałut w świeżo spadłym deszczu, błocie, chłodzie i poniewierce&lt;br /&gt;- zakończenie wieczoru o świcie, tj. około czwartej nad ranem, co stoi o tyle w sprzeczności z moim pojęciem udanego weekendu, że po takiej sobocie niedziela powinna zacząć się w południe; niestety Miau jest rannym ptaszkiem i już o dziewiątej ryknęła słynnym utworem Briana Eno na otwarcie Windowsa w moim Pierdolcu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nadmieniam, że wkrótce premiera Harry'ego Pottera, żona się odzywa, że chętnie się spotka (a i ja, gdyż albowiemż tęsknię) tudzież powtórka z Narra w nieco innym składzie. A wszak niekiedy także pracuję!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-4192058624134136603?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/4192058624134136603/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=4192058624134136603&amp;isPopup=true' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/4192058624134136603'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/4192058624134136603'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/07/prawdziwy-mezczyzna-nie-uzywa-lusterka.html' title='Prawdziwy mężczyzna nie używa lusterka'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_mhG8JY_4iUE/SmNYzOnRfMI/AAAAAAAAH0Y/jVt5LceNrfM/s72-c/DSC01422.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-786197744652093935</id><published>2009-07-17T13:26:00.003+02:00</published><updated>2011-02-28T13:51:17.200+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hermetycznie'/><title type='text'>Wir</title><content type='html'>Po powrocie z urlopu zastałam na koncie 20 spraw, przy normalnym stanie dwóch w porywach do sześciu. Półtora dnia zajęło mi przedzieranie się przez ten gąszcz. Przy okazji uświadomiłam sobie, że w jednej z nich będę musiała trzeci raz zmienić decyzję. No ale tym razem już naprawdę, naprawdę będzie ona ostateczna. Gdyby historia konta tego klienta była czytelniejsza, nie doszłoby do tej kompromitacji ;]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponadto ogłaszam, że to ja się przyczyniłam do tego, że Arni przyjeżdża do Łodzi, a papież złamał nadgarstek.&lt;br /&gt;Łódzcy taksówkarze z jednej z korporacji rozdają pasażerom wizytówki sławiące ich usługi. Na odwrocie tychże zaś są wynotowane ważne telefony: alarmowe, do prezydenta, do premiera, do papieża, do ojca dyrektora, do gubernatora Kalifornii właśnie, a nawet do Nelsona Mandeli. I otóż w środę testowałam te numery, tak więc to ja zadzwoniłam do Schwarzeneggera i go zaprosiłam do Łodzi, zaś papa Ratzinger biegł odebrać mój telefon, potknął się i doznał uszkodzenia.&lt;br /&gt;Dobrze, że Nelson Mandela przyjmował do piątej...!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-786197744652093935?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/786197744652093935/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=786197744652093935&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/786197744652093935'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/786197744652093935'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/07/wir.html' title='Wir'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-4476415577934989430</id><published>2009-07-12T15:43:00.002+02:00</published><updated>2011-02-28T13:54:31.942+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='emo'/><title type='text'>srebro na palcach więzi wieczność</title><content type='html'>Mój pusty dom nigdy nie jest tak pusty, a samotność samotna, jak wtedy, gdy wypuszczę już za furtkę ostatnią wiedźmę i zaczynam sprzątać po sabacie.&lt;br /&gt;Z drugiej strony wiem, że ten okres - najdłuższy chyba od czasów liceum - bycia kobietą bez przydziału wykorzystuję dobrze, zajmuję się sobą, odbudowuję zachwianą w ostatnich latach komunikację z emocjami, staram się jakoś na powrót siebie zdefiniować (i chwilami jestem zaskoczona, do jakich etykietek byłam idiotycznie przywiązana) i trzymać się postanowienia, że nie dam upchać siebie, swoich potrzeb i emocji, choćby nie wiem jak irracjonalnych, pod dywan.&lt;br /&gt;Łapię się na myśli, że brakuje mi niekiedy nawet nie namiętności, lecz bliskości z drugą osobą, wiem jednak, że z ową bliskością jeszcze mam problemy, nadal budzi we mnie opór zupełne otwarcie i zaufanie i w związku z tym nie umiem wybalansować złotego środka między skrajnym egoizmem a równie ekstremalnym poświęceniem. Biorę pod uwagę fakt, że nigdy się tego nie nauczę. Szczęśliwie - nigdy się nie nudzę, lubię swoje własne towarzystwo i generalnie lubię być sama.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A wczoraj w Narra było jakoś tak:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://zabuza.wrzuta.pl/audio/3xSDUu68OH5/shiny_toy_guns-_le_disko" target="_blank" &gt;&lt;img src="http://www.wrzuta.pl/images_2/audio.gif" alt="Shiny Toy Guns- Le Disko" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-4476415577934989430?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/4476415577934989430/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=4476415577934989430&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/4476415577934989430'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/4476415577934989430'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/07/srebro-na-palcach-wiezi-wiecznosc.html' title='srebro na palcach więzi wieczność'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-1344904688260743806</id><published>2009-07-09T18:10:00.003+02:00</published><updated>2011-02-28T13:55:02.312+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='otchłań'/><title type='text'>Syndrom oblężonej twierdzy</title><content type='html'>List do redakcji Rzeczpospolitej:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Witam,&lt;br /&gt;W poniższym liście chciałabym zaprotestować przeciwko poglądom, jakim dali upust panowie Terlikowski i Pospieszalski i opublikowali na łamach Państwa gazety, szczególnie w felietonie "Gejowska ofensywa przyspiesza"&lt;br /&gt;(&lt;a href="http://www.rp.pl/artykul/9157,330325_Pospieszalski__Gejowska_ofensywa_przyspiesza.html" target="_blank"&gt;http://www.rp.pl/artykul/&lt;wbr&gt;9157,330325_Pospieszalski__&lt;wbr&gt;Gejowska_ofensywa_przyspiesza.&lt;wbr&gt;html&lt;/a&gt;).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moim celem jest podkreślenie, że wolność słowa kończy się tam, gdy uderza ona w godność drugiej istoty, o czym zdają się Państwo zapominać, a pan Pospieszalski chyba nigdy nie wiedział.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gołym okiem widać, że po katolicku heteroseksualny, zapatrzony w patriarchat pan Pospieszalski jest przerażony faktem, że człowiek jest istotą seksualną, co więcej: że ze swojej seksualności może czerpać radość i spełnienie. Mogę domniemywać, że istnienie skali Kinseya to według pana Pospieszalskiego mit ustalony przez amerykańskich naukowców (prowadzonych na pasku, podobnie jak zwolennicy szczepionki przeciwko rakowi szyjki macicy, koncernów farmaceutycznych - zaskakuje mnie, że nie wmieszano do tego kotła jeszcze przemysłu pornograficznego).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zadziwiające jest, jak bardzo pan Pospieszalski zrównuje oddzielenie seksu od prokreacji z rozpasaną, nieodpowiedzialną erotyką. Jak bardzo przez jego światopogląd przebija przekonanie, że jedynym sposobem, by ludzie uprawiali seks bez szkody dla siebie i innych jest strach: przed niechcianą ciążą (stąd sprzeciw wobec antykoncepcji), ujawnieniem zdrady (stąd postulat świętości małżeństwa jako związku kobiety z mężczyzną), zakażeniem (stąd protest wobec szczepieniom przeciw wirusowi raka szyjki macicy i znów antykoncepcji).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cóż, żyjemy w kraju, gdzie seksowi generalnie towarzyszy atmosfera lęku, ukradkowości i nieprzyzwoitości. Tymczasem moim skromnym zdaniem zmysłowy, zdrowy człowiek będzie dążył w seksie do zapewnienia - sobie i tej drugiej osobie - poczucia spełnienia i bezpieczeństwa, bez potrzeby refleksji, co jest wbrew naturze, co jest wbrew kulturze, a co jest w zgodzie z tymi czy innymi normami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Problem z internetem i dostępnością informacji jest taki, że da się przytoczyć absolutnie każdy wynik badań na absolutnie wszystko. Jeśli pan Pospieszalski stwierdzi, że dążenie do legalizacji związków jednopłciowych to wynik rewolucji seksualnej z 1968 i drzewiej tak nie bywało, zapewne znajdzie na to multum potwierdzeń w google, tak jak ja znajdę równie dużo informacji o legalności takich związków w zamierzchłych i obecnych kulturach, a nawet, celem uprzedzenia argumentu o prawach natury, informację o jednopłciowych stadach wśród ssaków. Tak samo będzie z wiekiem inicjacji seksualnej (niezmiennym mimo upowszechnienia antykoncepcji), tak samo będzie ze śmiertelnością chorych na powoływanego przeze mnie raka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;U podstawy argumentacji Pospieszalskiego z artykułu o gejowskiej ofensywie leży jeszcze jedno przekonanie i zastanawiam się, co takiego jest w naszej kulturze, że jest ono tak mocno zakorzenione: mianowicie, że choroba jest karą. Podobnej argumentacji użyła jakiś czas temu Nelly Rokita sprzeciwiając się metodzie in vitro (kobiety bezpłodne same są winne swojej bezpłodności). Skąd się to bierze? Z jakiejś ludzkiej potrzeby, że musi być jakaś sprawiedliwość na tym świecie i że skoro spada na nas choroba, to musi mieć swoją pozamedyczną przyczynę? Że można było jej uniknąć, ale człowiek nagrzeszył i teraz ma za swoje? Z jakiegoś lgnięcia do liniowego, prostolinijnego myślenia, bo rzeczywistość jest zbyt skomplikowana i trzeba ją sobie wektorowo uprościć?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na końcu mam pytanie do młodszych członków redakcji lub ich dzieci. Mieliście kiedyś do czynienia z grami strategicznymi? Zdarzyło mi się kiedyś rozgrywać w jednej z nich bitwę, kilkukrotnie tę samą, bo nie mogłam się pogodzić z porażką, mimo że siły wroga były mocno przeważające. Ustawiałam swoją armię tak i siak. Chroniłam artylerię . Planowałam odpowiedni moment na atak lotnictwa. I za każdym razem - porażka. Razu jednego jednak wygrałam. W tej grze prócz strategii człowiek versus komputer były bowiem elementy losowe (wysokie morale armii sprawiało, że atakowała ponownie nie czekając na ruch przeciwnika, a duży współczynnik szczęścia zezwalał na zadawanie większych strat). W tej jednej jedynej rozgrywce oba te losowe elementy przesądziły o jej wyniku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I taki oto element przypadku może zadecydować: o wyniku bitwy, o zapadnięciu na daną chorobę, o orientacji seksualnej. W żadnej z tych sytuacji nie jest to wybór ani konsekwencja wcześniejszych czynów. W związku z powyższym proszę przyjąć mój sprzeciw wobec szerzenia poglądów umacniających przekonanie o tym, że orientacja seksualna lub choroba jest wyborem podlegającym jakiejkolwiek moralnej ocenie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-1344904688260743806?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/1344904688260743806/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=1344904688260743806&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/1344904688260743806'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/1344904688260743806'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/07/syndrom-oblezonej-twierdzy.html' title='Syndrom oblężonej twierdzy'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-4146143206124976898</id><published>2009-07-06T00:42:00.004+02:00</published><updated>2011-02-28T13:55:30.463+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miszmasz towarzyski'/><title type='text'>Po wyjeździe</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_mhG8JY_4iUE/SlEwZ919hpI/AAAAAAAAHws/3XFNNfHL05o/s1600-h/dsc01165.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_mhG8JY_4iUE/SlEwZ919hpI/AAAAAAAAHws/3XFNNfHL05o/s320/dsc01165.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355114654575986322" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pojechałam z KotRedami i Karoliną na parę dni do Gdyni na Zlot Żaglowców. Tych parę dni to były spacery w słońcu, z huczącym morzem w odsłuchu, przedzieranie się przez tłum, zaśmiewanie się do łez, przedzieranie się przez tłum, jazdy SKM-ką, szydzenie z wylewającej wszystko i potykającej się o wszystko Kotbert, spacery w słońcu i w tłumie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na żaglowcach się nie znam, dziewczyny mi musiały tłumaczyć, czemu ten a ten się wyróżnia. Spore wrażenie zrobił na mnie olbrzym Siedow, ale nie od dziś wiadomo, że ja lubię to, co czarne i duże.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zostałam również spontanicznie obdarowana pluszowym delfinem, którego po dojrzałym namyśle ochrzciłam właśnie Admirałem Siedowem. Dodam, że nie mam w sobie Breblebroxowej namiętności do pluszaków, lubię gromadzić pamiątki, ale są to raczej bilety czy drobiazgi jakoś kojarzące się z danym wydarzeniem (np. do tej pory na swojej tablicy mam kawałek pudełka po papierosach, które wypaliłam na imprezie u Maginiak, za starych czasów wizyty u niej wraz z Katastrofą Nadfioletu, Epigonem i Aardem). Ale tym razem miałam zapotrzebowanie na wtulenie się w pluszowe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Generalnie Kaśka, Karolina i Marcin wykazywali dużo cierpliwości do moich kaprysów, zmian nastroju, zmęczenia tłumem i bólu stóp. Dziwnym trafem oni nie kaprysili, nie poświęcali się dla mnie spektakularnie, nie wytykali mi układania planów pode mnie, więc nie miałam okazji odpłacić się tym samym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ukoronowaniem pobytu była imieninowa imprezka Karoliny, polegająca na czczeniu niejakiego Wiecha (znajomego Kaśki i Karoli ze studiów), a następnie spożywaniu sushi w okolicach północy. Bossska dekadencja!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem urlop trwa - jeszcze tydzień. Lubię wyjeżdżać (i nawet siedmiogodzinna podróż w zatłoczonym pociągu nie dojadła mi jakoś przesadnie), lubię wracać. Ale lubię też po prostu obudzić się w moim łóżku po ośmiu godzinach snu i móc robić nic.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-4146143206124976898?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/4146143206124976898/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=4146143206124976898&amp;isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/4146143206124976898'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/4146143206124976898'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/07/po-wyjezdzie.html' title='Po wyjeździe'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_mhG8JY_4iUE/SlEwZ919hpI/AAAAAAAAHws/3XFNNfHL05o/s72-c/dsc01165.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-2508057470769161287</id><published>2009-06-28T00:45:00.003+02:00</published><updated>2011-02-28T13:56:08.817+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dziwa w zbiorkomie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='emo'/><title type='text'>Przy Manu wybija jedenasta</title><content type='html'>Nie wiem, jak Wy, ale ja zapamiętuję, rzec by można, synkretycznie; olfaktoryczno-akustycznie. Wzrok ma dla mnie pomniejsze znaczenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No więc aktualne wieczory będą dla mnie kiedyś pachniały czerwcowymi, deszczowymi nocami, delikatnie parującymi z murów i chodników miasta; przepoconymi siedzeniami w tramwaju linii 16A, kierunek: Helenówek, odjeżdżającym o 22:25 z krańcówki; pasażerami, wionącymi przetrawionym alkoholem, fajkami, czosnkiem, cebulą i mniej lub bardziej skutecznymi dezodorantami; moim własnym Pure Poison (urzekła mnie ta nutka bergamotki). Będą też brzmiały bełkotem rozmów "Andrzej był porządny gość, mimo że nie pił" "Ona zaczęła się modlić i wyobraź sobie, rak jej się cofnął", "Następny przystanek: Zachodnia - Manufaktura", ćwierkotem i charczeniem dzwonków w komórkach, pipczeniem sygnału rychłego zamknięcia drzwi, syrenami służb porządkowych. Wizualnych wrażeń jest stosunkowo najmniej: wtulam nos w swoje G1, czytam grupę, dopisuję wrażenia; od czasu do czasu w obręb mojego wzroku wejdzie ktoś, kto zechce skorzystać z drzwi za motorniczym, u mężczyzn spoglądam na buty, u kobiet na staniki. Rzadko miewają dobrane. Obie płcie i oba elementy garderoby.&lt;br /&gt;Manufakturę mijam istotnie około 23:00, co rozpoznaję głównie po tym, że sygnalizacja uliczna zaczyna mrygać na żółto.&lt;br /&gt;Mam świadomość przemijalności tych wieczorów: kiedyś zrobi się chłodniej i mniej będzie mi się chciało pokonywać tę kilkunastokilometrową trasę wieczorami; może przestanę tak lgnąć do Miau (nie analizuję tego - widocznie samotność mi jednak doskwiera bardziej niż sama przed sobą jestem gotowa przyznać), może stanie się jeszcze coś innego. Tym bardziej chcę zacisnąć rękę na ich nieuchwytności. Może mi się po trosze udało?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od dziś mam urlop. Zaczął się masakrycznie, zbuntował mi się organizm i zareagował takim bólem, że prawie zemdlałam, ale potem było tylko lepiej: Festiwal Dobrego Smaku w Manufakturze i wieczór, którego zakończenie starałam się powyżej opisać. Na dysku czeka na mnie drugi sezon "L Word" - zaczeka do jutra, dziś już mam ochotę popłynąć w sen.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aha, przy okazji ogłoszenie szprotkaniowe: za dwa tygodnie mamy w Łodzi wizytę b00g13go.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-2508057470769161287?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/2508057470769161287/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=2508057470769161287&amp;isPopup=true' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/2508057470769161287'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/2508057470769161287'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/06/przy-manu-wybija-jedenasta.html' title='Przy Manu wybija jedenasta'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-3340387359016276519</id><published>2009-06-20T00:14:00.002+02:00</published><updated>2011-02-28T14:05:54.495+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='telekomy'/><title type='text'>Biały czy czarny?</title><content type='html'>Ja wybrałam czarny i czarne ma wszystko: kabelki, słuchawki, pokrowiec, a nawet gógloszmatkę. Głównie ze względów praktycznych, bo biały też mi się podoba.&lt;br /&gt;Odkąd dowiedziałam się o planach google i HTC wraz z kilkoma pomniejszymi gigantami, przeczuwałam, że telefon będzie mój. Miałam go w ręku na szkoleniach i nie zawiodłam się. Dla mnie był absolutnie intuicyjny, logiczny i szalenie wygodny w obsłudze. No i kiedy rodzima sieć wprowadziła z nim odpowiadającą moim możliwościom finansowym promocję, natychmiast pobiegłam go kupić.&lt;br /&gt;Cudowna zabawka!&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.chip.pl/images/sprzet/telefony/g1blkperspint.png/image_preview/G1%20blk%20Persp%20int.png"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 415px; height: 307px;" src="http://www.chip.pl/images/sprzet/telefony/g1blkperspint.png/image_preview/G1%20blk%20Persp%20int.png" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-3340387359016276519?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/3340387359016276519/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=3340387359016276519&amp;isPopup=true' title='Komentarze (21)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/3340387359016276519'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/3340387359016276519'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/06/biay-czy-czarny.html' title='Biały czy czarny?'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>21</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-444681116903063288</id><published>2009-06-14T23:11:00.001+02:00</published><updated>2011-02-28T14:06:58.972+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='autolans na obiekcie'/><title type='text'>Jestem kobitką, jestem kobitką!</title><content type='html'>&lt;div xmlns="http://www.w3.org/1999/xhtml"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_mhG8JY_4iUE/SjVni9mq-SI/AAAAAAAAHaI/R-oN7JTEBw8/s1600-h/image-upload-132-799802.jpg"&gt;&lt;img src="http://1.bp.blogspot.com/_mhG8JY_4iUE/SjVni9mq-SI/AAAAAAAAHaI/R-oN7JTEBw8/s320/image-upload-132-799802.jpg"/&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span&gt;Która/y tam dybie na moją cnotę?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-444681116903063288?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/444681116903063288/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=444681116903063288&amp;isPopup=true' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/444681116903063288'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/444681116903063288'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/06/jestem-kobitka-jestem-kobitka.html' title='Jestem kobitką, jestem kobitką!'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_mhG8JY_4iUE/SjVni9mq-SI/AAAAAAAAHaI/R-oN7JTEBw8/s72-c/image-upload-132-799802.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-524433757646345079</id><published>2009-06-13T13:39:00.004+02:00</published><updated>2011-02-28T14:11:13.048+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='retro'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='emo'/><title type='text'>Kocia kołyska</title><content type='html'>Znacie tę zabawę?  Potrzebne są dwie osoby.&lt;br /&gt;Przeplata się sznurek lub lepiej gumkę między palcami obu dłoni w określony sposób, druga osoba przejmuje sznurek na swoje palce odpowiednio nimi zahaczając o przeplot... Byłam w tym dobra, jak miałam ze 12 lat (magiczny rok 1989).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[Edycja po długim, długim czasie dla tych, którzy tu trafili szukając wskazówek, jak przekładać sznurek: &lt;a href="http://www.ifyoulovetoread.com/book/chten_cats1105.htm"&gt;tu&lt;/a&gt; jest instrukcja obrazkowa] &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale z kocią kołyską mam o wiele dalej idące skojarzenia.&lt;br /&gt;Przede wszystkim: Kurt Vonnegut i jego książka o tym tytule, którą namiętnie czytałam mieszkając u Marka N. latem 2002 (opiekowałam się jego czarnym kotem, 13-kilogramowym Klausem, który w poprzednim wcieleniu był faszystą, a w tym jest... kastratem).&lt;br /&gt;A jeśli Vonnegut, to zdanie: "Każdy, kto chciałby w sposób znaczący zmienić świat,  musi legitymować się żyłką showmana, szczerą gotowością przelania ludzkiej krwi i nową, wiarygodną religią, którą zainauguruje podczas krótkiej pauzy skruchy i  przerażenia, jaka zwykle następuje po rzezi."&lt;br /&gt;Hej ho.&lt;br /&gt;Nie pamiętam, z jakiej to było książki.&lt;br /&gt;Więc jeśli to zdanie, to happening "Powszechna Wola Zaistnienia", który odbył się w 2000 r. w Pasażu Szprycera.&lt;br /&gt;Dzień wcześniej Piana Złudzeń grała w Ósmym Grzechu - koncert był taki sobie, bo nagłośnienie gorsze niż kiepskie (lepiej słyszałam dźwięk uderzania w klawisze niż sam keyboard!), ale potem wylądowaliśmy w_trójcy_jedyni (ja, Luc i MoTłoh) u Takiej Jednej. Się działo i lało strumieniami. Wtedy to zrealizowaliśmy brzeg wanny, a MoTłoh do tej pory nie może Takiej Jednej zapomnieć.&lt;br /&gt;Happening "Powszechna Wola Zaistnienia" przebiegał zaś tak:&lt;br /&gt;Luc wonczas miał zjazd rodzinny, więc trzeźwiał w Zgniłym Błocie. Usługi wokalne przejął Maciek - najpierw był normalny koncert, potem zaś Marek, powtarzając zacytowane zdanie, przechadzał się pod sceną, powoli zdejmując buty, krawat i marynarkę. Udowadniał tym samym żyłkę showmana. W narastającej ścianie dźwięków rozbił szybę (którą spod serca wyjął mu Maciek) i zaczął się tarzać w stłuczonym szkle, będąc szczerze gotów do przelania własnej krwi,  a w końcu - stojąc boso na odłamkach - medytować na stojąco, wspierając jedyną wiarygodną religię, jaka nie wymaga de facto rzezi.&lt;br /&gt;Mniej więcej w tym momencie podeszła do niego Straż Miejska, zaniepokojona tłuczeniem szyby (chociaż on był bardzo uważny, by szkło nie poleciało na ludzi); Marek nie przerywał sobie  medytacji, więc umundurowani panowie stali dłuższą chwilę z dość głupimi minami. Usiłowali pociągnąć go do odpowiedzialności za stworzenie zagrożenia uszkodzenia ludzi lub mienia (-enia, -enia), lecz w tym momencie z publiczności wysunął się jakiś dwudziestoparoletni facet, pokazał odznakę i powiedział: -Oni są ze mną.&lt;br /&gt;Straż przeprosiła i poszła won oraz nigdy nie wróciła.&lt;br /&gt;Faceta widzieliśmy wtedy pierwszy raz na oczy. Po prostu spodobał mu się happening.&lt;br /&gt;Po tym wydarzeniu artystycznym zgodnie poszliśmy na piwo do Ósmego Grzechu. Marek cały czas był w zakrwawionej koszuli.&lt;br /&gt;Niedługo potem zamknięto tę knajpę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-524433757646345079?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/524433757646345079/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=524433757646345079&amp;isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/524433757646345079'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/524433757646345079'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/06/kocia-koyska.html' title='Kocia kołyska'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-8322685058501612210</id><published>2009-06-12T23:18:00.003+02:00</published><updated>2011-02-28T14:15:52.423+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hermetycznie'/><title type='text'>Dzień się dobrze zaczął</title><content type='html'>Z prawej strony miałam wyniosłą i majestatyczną Miau, przykrywającą mnie zaborczo nogą. Z lewej słodko mruczącą przez sen Breble. Z brzega spała Kotbert, która o dziewiątej odebrała telefon i powitała nas słodkim, przerażająco żwawym "dzień dobry!".&lt;br /&gt;Zważywszy, że padłyśmy koło piątej, obejrzawszy "Closer" oraz "Lektora" (recenzje wkrótce), moje powitanie było nieco mniej uprzejme. Szczęśliwie Kotbert węszy podstęp, gdy jestem zbyt miła i moje "spierdalaj" nie zrobiło na niej większego wrażenia.&lt;br /&gt;Słowem: Pidżama Porno Party ogłaszam za udane!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-8322685058501612210?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/8322685058501612210/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=8322685058501612210&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/8322685058501612210'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/8322685058501612210'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/06/dzien-sie-dobrze-zacza.html' title='Dzień się dobrze zaczął'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-2974030717638295463</id><published>2009-06-07T16:04:00.005+02:00</published><updated>2011-02-28T14:30:15.743+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hermetycznie'/><title type='text'>Czartoryski był muzykiem jazzowym...</title><content type='html'>Astrofotometria to nauka uprawiana przez małych, łysych, brodatych człowieczków, chcących ocenić, czemu Bellucci jest piękna, a czemu inne gwiazdy nie i muszą grać u Tima Burtona. Gabes był artystą, co umarł w nędzy i rozpaczy. Z substancji produkowanych przez bawełnice otrzymuje się bardzo kosztowny tusz do długopisów firmowych mojej korporacji. Izotopowy rozpad atomu dzieli atom na silnie aromatyczne jądro i bezwonne dodatki. I tak dalej...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To bardzo skrótowe pokłosie gry w encyklopedię, było tego dużo więcej. Graliśmy u Luc'a, w przypominającym stare czasy składzie Luc + Nutka, ja, Aard i Iza (wprawdzie nie ta, co wtedy, ale pewne rzeczy się nie zmieniają i ta Iza też przysypiała). Gra w encyklopedię jest prosta w swych zasadach: losuje człowiek hasło, dostaje np. Instytut Agronomiczny i musi wymyślić doń definicję. Jego definicja jest punktowana przez resztę uczestników gry w dwóch kategoriach: inwencji twórczej i zgodności z definicją encyklopedyczną, dlatego wytrawni gracze (jak np. Aard) podają dwa znaczenia, jedno pojechane, by wyłapać punkty za inwencję, drugie zaś zgodne, by zgarnąć także i za trafność.&lt;br /&gt;Smaczku grze dodawał fakt, iż posiłkowaliśmy się encyklopedią Łukasza, wydaną w bodaj 1975 roku.&lt;br /&gt;Brakowało mi tego burzenia mózgu w poszukiwaniu absurdu! Efektem tego było zajęcie zaszczytnego drugiego miejsca. Palmę pierwszeństwa wziął Luc za brawurowe odgwizdanie "Everybody was kung-fu fighting" przy haśle "chińska muzyka".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;edit: esp4 Aard: &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Epistemologia"&gt;epistemologia&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-2974030717638295463?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/2974030717638295463/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=2974030717638295463&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/2974030717638295463'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/2974030717638295463'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/06/czartoryski-by-muzykiem-jazzowym.html' title='Czartoryski był muzykiem jazzowym...'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-3653498919076422854</id><published>2009-06-03T21:42:00.004+02:00</published><updated>2011-02-28T14:30:46.626+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Szpro poleca'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzycznie'/><title type='text'>W związku z zapotrzebowaniem na muzykę dyskotekową...</title><content type='html'>oraz ku przestrodze:&lt;br /&gt;Okazuje się, że wraz ze wzrostem napięcia maleją co prawda straty spowodowane nagrzewaniem sie przewodu, ale powiększają się straty energii związane z ulotem wysokiego napięcia - tzw. wyładowanie niezupełne, szczególnie na wszystkich ostrych krawędziach jak izolatory itp. szczególnie przy niesprzyjającej pogodzie, ale także wokół przewodu. Ulot jest zjawiskiem polegającym na wyładowaniach niezupełnych wokół przewodu. Dla przewodów o większych krzywiznach (mała średnica) oraz przy złej pogodzie (mgła, deszcz) ulot znacznie się nasila, powodując duże zakłócenia radioelektryczne. Konsekwencją ulotu są również straty mocy i energii w liniach przesyłowych i stacjach. Uwzględniając sumaryczną długość linii napowietrznych o napięciu 110 kV i wyższym, straty mocy i energii osiągają wartości mające duże znaczenie ekonomiczne. Z tego względu dąży się do maksymalnego ograniczenia ulotu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="400" height="327"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/2a4gyJsY0mc&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;rel=0&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999&amp;border=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/2a4gyJsY0mc&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;rel=0&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999&amp;border=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="400" height="327"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-3653498919076422854?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/3653498919076422854/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=3653498919076422854&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/3653498919076422854'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/3653498919076422854'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/06/w-zwiazku-z-zapotrzebowaniem-na-muzyke.html' title='W związku z zapotrzebowaniem na muzykę dyskotekową...'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-5073948283491257612</id><published>2009-06-01T21:41:00.005+02:00</published><updated>2011-02-28T14:31:14.840+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Szpro poleca'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzycznie'/><title type='text'>Garść mądrości</title><content type='html'>Przypuszcza się, że większość, o ile nie wszystkie galaktyki posiadają w swoich centrach supermasywne czarne dziury. Bezpośrednie pomiary przesunięć dopplerowskich dla materii otaczającej jądra pobliskich galaktyk dowiodły, iż musi się ona poruszać z bardzo dużymi prędkościami, co można wytłumaczyć jedynie wysoką koncentracją materii w centrum. Wedle obecnej wiedzy jedynym obiektem, który może skupiać taką ilość materii w tak małym obszarze jest czarna dziura. W przypadku dalej położonych galaktyk aktywnych, szerokość obserwowanych linii spektralnych powiązana jest z masą czarnej dziury zasilającej aktywne jądra galaktyk. Uważa się, że takie supermasywne czarne dziury w centrach galaktyk są swego rodzaju "silnikami" zasilającymi aktywne obiekty, takie jak galaktyki Seyferta czy kwazary. Sagittarius A* jest prawdopodobnie supermasywną czarną dziurą znajdującą się w centrum Drogi Mlecznej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="206" width="327"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/Xsp3_a-PMTw&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;rel=0&amp;amp;border=1"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/Xsp3_a-PMTw&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;rel=0&amp;amp;border=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="206" width="327"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-5073948283491257612?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/5073948283491257612/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=5073948283491257612&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/5073948283491257612'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/5073948283491257612'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/06/garsc-madrosci.html' title='Garść mądrości'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-2900606499617101545</id><published>2009-05-31T00:03:00.006+02:00</published><updated>2011-02-28T14:17:16.380+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='telekomy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='emo'/><title type='text'>Zawsze to samo</title><content type='html'>Nienawidzę tego momentu, gdy splendid isolation zmienia się w disgusting alienation. I niepotrzebnie go sobie zafundowałam.&lt;br /&gt;Nie, właśnie potrzebnie. Drugi raz nie wrąbię się w sytuację wyjazdu integracyjnego bez ludzi, których dobrze znam i lubię (dwa wyjątki pod postacią Mińka i Ewuni to za mało).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za to w pracy jakby, odpukać, nie najgorzej. Maj zakończyłam z normą na mocne A. Do tego objawił się mój talent, który roboczo określono jako zdolność do wynajdywania wałków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeden z nich to połączenia spod numerów +88 213 ** ****. Trafiła mi się reklamacja z długim połączeniem na ten numer, którą chciałam rozpatrzeć przyjazną polityką (kwota była rzędu półtorej mojej pensji). Zaczęłam drążyć i wynalazłam, że numery spod tych zakresów dzwonią losowo na telefony komórkowe. Zasada jest prosta: wspomniany numer puszcza sygnał, niezorientowany użytkownik oddzwania, wbijając się na serwis typu randkowego. Połączenie, przeciwnie do polskich numerów premium, nie jest rozłączane automatycznie, więc zyski są duże, dzielone przez operatora użytkownika i właściciela numerów z tych zakresów (według ostatnich ustaleń był to włoski operator satelitarny Intermatica). A połączenia są drogie, mój abonent zapłacił blisko 9 zł za minutę. Błędu po stronie sieci nie ma, ale praktyka stosowana przez owego włoskiego operatora, "missed call scam", nie jest uczciwa.&lt;br /&gt;Nie wiem, na ile się do tego przyczyniłam, ale kilka dni temu moja rodzima sieć zablokowała abonentom i użytkownikom połączenia na numery ze wspomnianego zakresu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A wczoraj się dopatrzyłam, że jest wałek z aktualizacją oprogramowania G1, ale to już drobiazg, do skorygowania przez IT.&lt;br /&gt;Oraz niechcący narobiłam rabanu przy podejrzeniu nadużycia, wskutek czego Miniek opierdolił kogoś, kto jednak zrobił dobrze. No nic, ja będę wiedzieć, że moja pożal się boru detektywistyczna żyłka nie zawsze oznacza nieomylną intuicję, a Michał się nauczy, by aż tak mi nie ufać. Przynajmniej nie w pracy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-2900606499617101545?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/2900606499617101545/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=2900606499617101545&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/2900606499617101545'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/2900606499617101545'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/05/zawsze-to-samo.html' title='Zawsze to samo'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-8509401968543117020</id><published>2009-05-23T21:10:00.003+02:00</published><updated>2011-02-28T14:31:37.530+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filmowo'/><title type='text'>Zrzut z ostatnio obejrzanych filmów vol.3</title><content type='html'>Nie aktualizowałam, coby nie wpaść w kierat i poczucie obowiązku, bo z obowiązku to nawet seks brzydnie.&lt;br /&gt;Z filmów z drogim Johnnym obejrzałam jeszcze trzy: zachwalany przez Mag.gie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Benny &amp;amp; Joon&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Co Gryzie Gilberta Grape'a&lt;/span&gt; oraz &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Edwarda Nożycorękiego&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Jest w tych filmach wspólny mianownik (jak zresztą w wielu filmach obsadzanych Deppem): istoty odmiennej, nieprzystosowanej, niezsocjalizowanej, a przy tym mniej lub bardziej bezbronnej i wobec powyższego wymagającej opieki.&lt;br /&gt;W &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Benny i Joon&lt;/span&gt; jest to prosta historia zdrowo odchylonych ludzi i trudno powiedzieć, kto się kim opiekuje. Film opowiada się niespiesznie i w sferze emocjonalnej, a przy tym jest doskonale zilustrowany muzycznie. Nie ma tu wyższych idei, drugiego dna ani jakiegoś ważnego przesłania oprócz tego, które opowiada się odkąd ludzie zaczęli sobie opowiadać historie: że tylko miłość się liczy. Brawa dla Johnny'ego za image Bustera Keatona i kilka sekwencji slapstickowych z jego udziałem.&lt;br /&gt;W &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Gilbercie Grape'ie&lt;/span&gt;, filmie już dość leciwym, acz moim zdaniem nieprzestarzałym, mamy Johnny'ego w roli tego, który opieką otacza. Otacza wszystko jak leci, chorego brata (ach, jaka szkoda, że Leo DiCaprio nie skorzystał z tak dobrego początku i dał się uwikłać w Titaniki!), siostry, mamę, kochankę, nowo przybyłą Becky. Jest w tej roli bardzo podobny do Alexa z &lt;a href="http://szpro-test.blogspot.com/2009/04/zrzut-z-ostatnio-obejrzanych-filmow.html"&gt;Arizony Dream&lt;/a&gt;: młody człowiek bez oczekiwań, potrzeb, własnych planów. Dopiero Becky zadaje mu pytanie, czego chciałby dla samego siebie i widz nie jest zaskoczony, że Gilbert ma trudności z odpowiedzią.&lt;br /&gt;W &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Edwardzie Nożycorękim&lt;/span&gt; jest istotą, którą z kolei trzeba się zaopiekować. Tim Burton prowadzi narrację w dość specyficzny sposób, bo ma z jednej strony zamiłowanie do makabry, grozy i mroku, z drugiej zaś z dużym rozmachem kreśli wizję sielankowego, sennego, amerykańskiego miasteczka. Radzę zwrócić uwagę na pierwsze sceny, gdy spod klockowatych legodomków wyruszają samochodziki w cukierkowych kolorach i przyrównać je do fantastycznie ponurego zamczyska, w którym mieszka Edward. Wahnięcie od kiczu słodkiego do kiczu mhrocznego, a wszystko po to, by nas przekonać, że potwory też mają duszę i trzeba je pokochać, bo wszak potworem może być każdy z nas. Bardzo to amerykańskie, prawda? Dobrze, że środki, po które sięga są jednak dość europejskie!&lt;br /&gt;Z filmów spoza nurtu "Uwielbiam Johnny'ego D." to doznałam jeszcze wstrząsu estetycznego obejrzawszy &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Push&lt;/span&gt;.  Jak czytamy w opisie dystrybutora: "Push" to zapierający dech w piersiach efektami specjalnymi thriller SF. Scenariusz filmu został oparty w znacznym stopniu na eksperymentach z dziedziny parapsychologii. To właśnie zwykli ludzie obdarzeni nadludzkimi zdolnościami przewidywania przyszłości lub potrafiącymi sterować cudzymi myślami stali się inspiracją twórców filmu, ale też obiektem zainteresowań kontrwywiadu."&lt;br /&gt;No, mnie zaparło dech, gdy obejrzałam jedną z pierwszych sekwencji. Pojawia się w niej młody i czupurny we fryzurze Azjata, zdejmuje okulary słoneczne, stawia &lt;span class="il"&gt;oczki&lt;/span&gt; &lt;span class="il"&gt;w&lt;/span&gt; &lt;span class="il"&gt;słup&lt;/span&gt;, a źrenice &lt;span class="il"&gt;w&lt;/span&gt; pion i rozwiera paszczę.&lt;br /&gt;Widz słyszy dość przenikliwy, ale generalnie znośny dźwięk, takie dość niskie &lt;span class="il"&gt;w&lt;/span&gt; tonie sprzężenie, gdy tymczasem na filmie wszystko zaczyna swawolić: pęka z imponującym rozbryzgiem szkło, rozpukują się piranie &lt;span class="il"&gt;w&lt;/span&gt; akwarium, walą się stragany, zaś główny bohater o wdzięcznym imieniu Nick miota się jak znerwicowany padalec po podłożu i plami je krwią z uszu.&lt;br /&gt;Dobrze, że nie mam zwyczaju wpychać w siebie plastiku na maśle, tj. popcornu w kinie i nie miałam się czym zakrztusić!&lt;br /&gt;W następnym odcinku popastwię się nad Aniołami i Demonami, a jak się uda, to również rozpłynę się nad Star Trekiem. "Twilight" opiszę po przeczytaniu całej sagi.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-8509401968543117020?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/8509401968543117020/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=8509401968543117020&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/8509401968543117020'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/8509401968543117020'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/05/zrzut-z-ostatnio-obejrzanych-filmow.html' title='Zrzut z ostatnio obejrzanych filmów vol.3'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-2188412326063839720</id><published>2009-05-16T21:16:00.005+02:00</published><updated>2011-02-28T14:34:59.464+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='stanikomania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='emo'/><title type='text'>Zlot Lobby Biuściastych</title><content type='html'>Generalnie - fajna idea dla tych, które chcą sobie poprzymierzać nie znając jeszcze za dobrze swojego rozmiaru. Było w czym wybierać, zwłaszcza że prócz bielizny było też stoisko z biżuterią i ciuszkami Biu Biu.&lt;br /&gt;Ja miałam jeden upatrzony staniczek, który koniecznie chciałam spokojnie przymierzyć, bo wypadał mi jakoś inaczej niż normalny rozmiar. Udało się, mam eleganckie czarno-fioletowe flamenco do większych dekoltów. Będzie pisk pod koniec miesiąca z kasą, rzecz to pewna. Obmierzyłam Joaśkę i nawet jej już coś znalazłam na allegro, zaś Kotbert, Karolina i Breble obkupiły się również w bardzo fikuśne bluzeczki Biu Biu. Sama kupiłam sobie miłe czerwono-czarne kusidełko przedwczoraj w Colosseum i oczywiście nie byłam jedyna w tej bluzce - żeby było zabawniej, dziewczę było bardzo zbliżonych rozmiarów, a wręcz niższe ze względu na mój lans na chybotliwym obcasie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie tryskam entuzjazmem z dwóch powodów: primo, ciężko było się dopchać do przymierzalni (mnie to nie przeszkadzało, byłyśmy same baby, ale w pewnym momencie wygłosiłam jednak nabrzmiałe w znaczenia zdanie "Wiesz, Aśku, jednak włożę coś na siebie, bo się czuję dziwnie goła bez stanika); ale Joanna czy Karolina nie są zwolenniczkami machania gołym cycem. I, secundo, było dużo nas i dużo wszystkiego, a ja chyba ostatnio mam obniżoną odporność na rzucające się na mnie bodźce. Ewentualnie epizod depresyjny. Ewentualnie PMS. Ewentualnie bierze mnie jakaś bakteria czy inny wirus i reaguję nieco smętniejszym nastrojem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jutro zaś maraton mBanku, w którym biegnie brat Breble i mąż mojej kuzynki, Jassen. Wypadałoby pokibicować. AccuWeather twierdzi, że będzie humanitarniej niż dziś (przeważnie pochmurno, 12 stopni), a panowie biegną po mojej ulicy, więc pewnie wykrzesam z siebie tę odrobinę wysiłku.&lt;br /&gt;Tymczasem idę sobie zrobić sałateczkę z fety, suszonych pomidorków, makaronu i salami na poprawę nastroju.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;później&lt;br /&gt;Poprawiła. Do tego trzy gorące kubasy czarnej herbaty z imbryczka i "Zmierzch" Stephenie Meyer jako mile odmóżdżające czytadełko.&lt;br /&gt;"A to, co ma znaczenie, to wycie w moich żyłach za wszystkim, co nie chce się stać".&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-2188412326063839720?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/2188412326063839720/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=2188412326063839720&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/2188412326063839720'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/2188412326063839720'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/05/zlot-lobby-biusciastych.html' title='Zlot Lobby Biuściastych'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-6237079703082588600</id><published>2009-05-11T22:14:00.002+02:00</published><updated>2009-05-11T22:16:27.514+02:00</updated><title type='text'>Refluksja na dobranoc</title><content type='html'>(skopiowana częściowo z mojego posta na forum fanów M.M.)&lt;br /&gt;Jednym z powodów (dla których nadal czytam Jeżycjadę)  jest też upodobanie do stylu M.M. Oczywiście można  dyskutować, czy jest on równie zgrabny jak w TOS Jeżycjadzie (że StarTrekiem&lt;br /&gt;pojadę), ale nadal uważam, że wraz z imć Chmielewską i bufonem Sapkowskim  ustawili szalenie wysoko poprzeczkę (na pewno jest tu jeszcze wielu autorów do  wymienienia, ale opieram swoją opinię na tych, których znam dobrze). Mało jest  osób mających pretensje do lekkiego pióra, które nie zawisły choć raz wzrokiem  na ustach, nie przekłusowały kurcgalopkiem tudzież świńskim truchtem i nic się  za nimi nie snuło niczym smród za pospolitym ruszeniem.&lt;br /&gt;Niżej podpisana ma zapożyczenie tych i innych fraz jak najbardziej na sumieniu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-6237079703082588600?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/6237079703082588600/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=6237079703082588600&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/6237079703082588600'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/6237079703082588600'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/05/refluksja-na-dobranoc.html' title='Refluksja na dobranoc'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-2090389927188244492</id><published>2009-05-10T17:56:00.002+02:00</published><updated>2011-02-28T16:03:42.414+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='autolans na obiekcie'/><title type='text'>The Witch has you...</title><content type='html'>&lt;div xmlns="http://www.w3.org/1999/xhtml"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_mhG8JY_4iUE/Sgb5QmEb8RI/AAAAAAAAHXM/QsMzfih6Zng/s1600-h/image-upload-172-710624.jpg"&gt;&lt;img src="http://2.bp.blogspot.com/_mhG8JY_4iUE/Sgb5QmEb8RI/AAAAAAAAHXM/QsMzfih6Zng/s320/image-upload-172-710624.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-2090389927188244492?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/2090389927188244492/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=2090389927188244492&amp;isPopup=true' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/2090389927188244492'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/2090389927188244492'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/05/witch-has-you.html' title='The Witch has you...'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_mhG8JY_4iUE/Sgb5QmEb8RI/AAAAAAAAHXM/QsMzfih6Zng/s72-c/image-upload-172-710624.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-5891594889163952081</id><published>2009-05-09T23:30:00.004+02:00</published><updated>2011-02-28T16:08:00.756+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dziwa w zbiorkomie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lgtb'/><title type='text'>Nocny 2:30 i Narraganset</title><content type='html'>Nocne. Autobusy nocne w Łodzi kilka lat temu przeszły rewolucję, którą powitałam z pewnym niesmakiem.&lt;br /&gt;Wcześniej miałam w swoim kierunku trzy. Wyjście na przystanek po północy wiązało się z co najwyżej kwadransem czekania, więc sobie wracałam po szprotkaniach do domu właściwie nie zauważając różnicy w godzinie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aktualnie również mam trzy, ale wszystkie nocne odjeżdżają ze specjalnej strefy przystankowej o pełnych godzinach i o wpół do. Z jednej strony wygodne, bo człowiek nie musi się specjalnie koncentrować na porze odjazdu autobusu (dla mnie i wcześniej to nie stanowiło problemu, ale z niechęcią uznaję fakt, że w tym mieście mieszkają inni ludzie w innych dzielnicach z gorszym dojazdem). Z drugiej strony, nie lubię tego postoju przy strefie przystankowej. Jak się nie zdąży, trzeba czekać ponad 20 minut. I się człowiek niecierpliwi. Tworzą się grupy, mniej lub bardziej znietrzeźwionych i tak mi chodzi po głowie, że w atmosferze tego nerwowego wyczekiwania na autobus, przy rozluźnionych alkoholem nerwach jakby łatwiej o awanturę. Na porządną nadziałam się szczęśliwie tylko raz, rok temu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj - spotkanie z czterema Ewkami, z których w zazębiających się zbiorach dwie, z którymi byłam na studiach i dwie, które są parą. Była jeszcze Kasia. Nie wiedzieć czemu nie miałyśmy problemów ze spamiętaniem swoich imion. Po początkowych plotach w pizzerii Ewy postanowiłyśmy ruszyć do Narragansetu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Narra jest klubem, o którym mówi się podekscytowanym szeptem (choć mam wrażenie, że w mniejszym stopniu niż kilka lat temu), że tam...! przychodzą geje...! Knajpka wobec powyższego ma egzotyczną otoczkę w klimacie ogrodu zoologicznego. Zważywszy stojącą na parkiecie klatkę, ma to nawet swój sens.&lt;br /&gt;Szprot wychodzi z założenia, że jak się było w Amsterdamie podczas Gay Games, to widok takiej czy innej pary nieszczególnie szokuje. Nigdy nie zapomnę pierwszego wieczoru w Amsterdamie: wysiadamy z busa, obok nas klasycznym chmielewskim świńskim truchtem przelatuje trzymając się za ręce kilkanaście męskich par - obejrzałam się za pierwszymi dwoma - po chwili podchodzi do nas osobnik tureckiej proweniencji, pytając teatralnym szeptem "hashi, hashi? cocaine?", a jeszcze w chwilę później w przeciwnym kierunku przedefilowuje obok nas parada bosych transseksualistów...&lt;br /&gt;Poza tym znam Ewkę, znam jej przyjaciół, jak to kiedyś jeden z nich określił, z orkiestry i już dawno doszłam do wniosku, że jedną z głupszych rzeczy, jaką ludzie robią, jest ocenianie kogokolwiek po zwyczajach w wyrku. Na chwilę obecną interesuje mnie to jedynie wtedy, gdy wobec takiej osoby sama mam wyrkowe plany.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No to poszłyśmy do Narra. Głośno. Muzyka Eskowa. Przyjemnie luźno na parkiecie, pary przeróżne, także mieszane. Swobodna atmosfera, jakoś łatwiej się podłączyć do tańczących bez wrażenia wcinania się między wódkę a zakąskę. Generalnie do tańca klub rewelacyjny, do pogadania niekoniecznie, nie wiem, jak z cenami. W każdym razie obmacujących się radośnie gejów nie było, nie było również przystawiających się lesbijek w typie butch ani orgii z elementami ukarminowanych sutków i skórzanych kozaczków. Nici z egzotyki jednym słowem! Ale za to sobie potańczyłam i twardo zapowiedziałam, że się piszę na powtórkę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-5891594889163952081?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/5891594889163952081/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=5891594889163952081&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/5891594889163952081'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/5891594889163952081'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/05/nocny-230-i-narraganset.html' title='Nocny 2:30 i Narraganset'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-2340382478016558843</id><published>2009-05-07T21:12:00.003+02:00</published><updated>2011-02-28T16:13:28.572+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='telekomy'/><title type='text'>Czytam sobie regulamin naszej-klasy</title><content type='html'>...czytam i widzę, że jednak konto w tym serwisie to permanentna zgoda na to, by wszyscy mieli wgląd w moje dane, w tym zdjęcia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;"Użytkownik, umieszczając na Koncie dane, wizerunek lub inne treści, wyraża zgodę na wgląd w te informacje przez innych Użytkowników oraz Administratora, jak również upoważnia Administratora do ich wykorzystania zgodnie z art. 4.6 i art. 4.7 Regulaminu".&lt;/blockquote&gt;&amp;nbsp;Punkty 4.6 i 4.7 mówią zaś, że&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;blockquote&gt; "wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Administratora w formularzu rejestracyjnym, dla celów należytego wykonania umowy o świadczenie usług drogą elektroniczną".&lt;/blockquote&gt;&lt;/blockquote&gt;Czym jest należyte wykonanie umowy o świadczenie usług drogą elektroniczną, regulamin już nie precyzuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście brzmi to dość naiwnie. Nie po to się ma konto na naszej-klasie, by nie polansować się przed znajomymi, zwłaszcza tymi, co mają w pamięci bolesne czasy podstawówki, neonowe ubranka mody lat 80-tych, pierwsze bezwzajemnie zadurzenia i inne porażki. Ale Szprot akurat już w miarę zdefiniował listę osób, przed którymi chciałby to czynić i w związku z tym zablokował swoją galerię przed ludźmi spoza grona znajomych (co mają mi się klienci na moje koty i rower gapić!). Tymczasem jakiś czas temu n-k.pl dokonała zmian w galeriach - można teraz tworzyć osobne albumy i radośnie odblokowała je dla wszystkich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja się zorientowałam po paru dniach i dokonałam stosownych zmian w profilu, ponownie blokując galerię dla nieznajomych. Ciekawe, ile osób jednak to przeoczyło. Sądząc po regularnych odwiedzinach w moim profilu, są osoby, które liczą ponownie na taką zgrzewę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem z regulaminu wynika, że tego typu ustawienia w profilu jak blokada galerii nie podlegają reklamacji. Mogę co najwyżej skasować konto. Ale szkoda mi, bo z częścią ludzi mam kontakt wyłącznie przez ten serwis i do tego też go wykorzystuję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cóż, mogę sobie co najwyżej pogratulować zasady publikacji wyłącznie swoich zdjęć (na jednym jest jeszcze Borys, ale za zgodą jego mamy) i wyłącznie zdjęć o charakterze mało osobistym.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-2340382478016558843?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/2340382478016558843/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=2340382478016558843&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/2340382478016558843'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/2340382478016558843'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/05/czytam-sobie-regulamin-naszej-klasy.html' title='Czytam sobie regulamin naszej-klasy'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-5435937728183575432</id><published>2009-05-04T22:05:00.002+02:00</published><updated>2009-05-04T22:16:16.016+02:00</updated><title type='text'>Jestem wysoka</title><content type='html'>...jak na karła. Wywikipediowałam, że mieszczę się w definicji ze swoim równiuteńkim metrem pięćdziesiąt. Nie wiedzieć czemu wprawiło mnie to w znakomity humor.&lt;br /&gt;Tymczasem jednakowoż kierat, pobudka 7:15 (od pewnego czasu budzi mnie "Wrong" DM), prysznic, kawa, papieros, głaskanie futer, przegląd mejli na grupie, autobus 8:13, słuchawki w uszach, wysiadam przystanek wcześniej, jeśli tylko pogoda sprzyja (a sprzyja, na psa urok), papieros z Breble, praca, praca, praca, praca (tak jest, z trzema przerwami), autobus 17:04, żabka, dom, obiad, Brzydula, forum, grupa, fujzbuk, wieczorny Pratchett do poduszki (aktualnie Potworny Regiment - w maju ma się pojawić "Łups!" z mojego ulubionego cyklu ze Strażą). I tak od weekendu do weekendu... Niekiedy miewam wolne niedziele.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-5435937728183575432?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/5435937728183575432/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=5435937728183575432&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/5435937728183575432'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/5435937728183575432'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/05/jestem-wysoka.html' title='Jestem wysoka'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-3577373112030793591</id><published>2009-05-01T20:45:00.004+02:00</published><updated>2011-02-28T16:16:15.573+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Szpro dobra rada'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzycznie'/><title type='text'>Dobry koncert rockowy</title><content type='html'>&lt;div&gt;&lt;object width="320" height="245"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.dailymotion.pl/swf/x96c8z_kny-dekompresja-tata-dilera_music&amp;related=0"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowScriptAccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.dailymotion.pl/swf/x96c8z_kny-dekompresja-tata-dilera_music&amp;related=0" type="application/x-shockwave-flash" width="320" height="245" allowFullScreen="true" allowScriptAccess="always"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://www.dailymotion.pl/video/x96c8z_kny-dekompresja-tata-dilera_music"&gt;KNŻ; Dekompresja - Tata dilera&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Załadowane przez: &lt;a href="http://www.dailymotion.pl/cojestgrane_lodz"&gt;cojestgrane_lodz&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;poznaje się po tym, że uczestnik koncertu nazajutrz ma:&lt;br /&gt;1. Zdarte gardło i skrzypi jak nienaoliwione drzwi&lt;br /&gt;2. Zakwasy w karku i łydkach: w karku od moshowania (in. trząchania makówą), w łydkach od ciężaru glanów&lt;br /&gt;3. W uszach odgłos hamującego pociągu od decybeli&lt;br /&gt;4. Opcjonalnie kaca (może być po papierosach)&lt;br /&gt;5. Fryzurę w stylu "piorun strzelił w rabarbar" ze względu na kurz i pot.&lt;br /&gt;Koncert Kazika Na Żywo zaliczam do całkiem udanych ze względu na wystąpienie punktów 1,3 i 5. Punkt dwa nie wystąpił ze względu na brak włosów do trząchania i brak aury sprzyjającej glanom, zaś punkt cztery ze względu na to, że w tłumie jednakowoż nie palę.&lt;br /&gt;Po koncercie dostąpiłam zaszczytu postania chwilę obok Litzy. Wprawdzie z dawnego składu Acids największą miłością darzę Ślimaka, ale i tak poczułam się jak za dawnych lat: rany boskie, oddychałam jego (czystym) powietrzem!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-3577373112030793591?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/3577373112030793591/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=3577373112030793591&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/3577373112030793591'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/3577373112030793591'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/05/dobry-koncert-rockowy.html' title='Dobry koncert rockowy'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-2466934020830037044</id><published>2009-04-29T22:51:00.004+02:00</published><updated>2011-02-28T16:23:12.998+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='emo'/><title type='text'>I ain't happy, I'm feeling glad, I've got sunshine in my bag...</title><content type='html'>[Edycja po długim czasie: tych, którzy wpisali tytuł tej notki w google i trafili do mnie, informuję, że to z Clinta Eastwooda &lt;a href="http://www.tekstowo.pl/piosenka,gorillaz,clint_eastwood.html"&gt;Gorillaz&lt;/a&gt;. Po kliknięciu w nazwę zespołu zapoznacie się z tekstem i teledyskiem]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bez powodu. Cudownie jest, słońce jest, powietrze jest, sierści własnej do otulania się w - niewiele, obca tylko pod kocią postacią i chwilowo nic nie zapowiada zmian.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jutro koncert KNŻ, pojutrze jakaś rodzinna imprezka (ble!), potem zaś dwa dni spania do 11:00, chyba że znów wyknujemy jakąś rowerową wyciekę.&lt;br /&gt;Poza tym mam dwa Pratchetty do czytania do poduszki (dzięki promocji w empiku w cenie jednego). I śliczną zieloną bluzeczkę. Takie drobiazgi, a też cieszą.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-2466934020830037044?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/2466934020830037044/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=2466934020830037044&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/2466934020830037044'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/2466934020830037044'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/04/im-happy-im-feeling-glad-ive-got.html' title='I ain&apos;t happy, I&apos;m feeling glad, I&apos;ve got sunshine in my bag...'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-3476390865524962653</id><published>2009-04-26T21:40:00.004+02:00</published><updated>2011-02-28T16:24:26.019+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='autolans na obiekcie'/><title type='text'>Ta z przeciwka, co ma kota i rower</title><content type='html'>Przypozowałam niczym Niunia na fotcepeel, ale przynajmniej nie ma w tle suszących się gaci i gierkowskiej meblościanki ;p&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_mhG8JY_4iUE/SfS5Fh6NbCI/AAAAAAAAHWI/-Tiqg96khjg/s1600-h/DSC00570.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_mhG8JY_4iUE/SfS5Fh6NbCI/AAAAAAAAHWI/-Tiqg96khjg/s320/DSC00570.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5329087763739143202" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;photo by Kotbert - dzięki :*&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Mag.gie i KotRedom niniejszym dziękuję za rewelacyjną wycieczkę, kolejne 30 km na liczniku i cierpliwość w oczekiwaniu na mnie przy podjazdach. Zainteresowanych trasą odsyłam do H8reda, któren wiódł - wiem tylko, że mignęła mi Dąbrówka, Szczawin, Glinnik, potem trochę asfaltu i wmordęwindu, a potem ten paskudny skrót z Łagiewnik do Arturówka, gdzie jest pod górkę, po kamorach i dziś dodatkowo slalomem między wystrojonymi niedzielnymi spacerowiczami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS no dobra, tak naprawdę chciałam się pochwalić twarzową fotką w okularach ;p&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-3476390865524962653?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/3476390865524962653/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=3476390865524962653&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/3476390865524962653'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/3476390865524962653'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/04/ta-z-przeciwka-co-ma-kota-i-rower.html' title='Ta z przeciwka, co ma kota i rower'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_mhG8JY_4iUE/SfS5Fh6NbCI/AAAAAAAAHWI/-Tiqg96khjg/s72-c/DSC00570.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-581207585048235624</id><published>2009-04-25T22:36:00.006+02:00</published><updated>2011-02-28T16:26:36.586+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miszmasz towarzyski'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Szpro dobra rada'/><title type='text'>Bajecznie kolorowe rajstopki</title><content type='html'>Dni nabrały zadziwiającego tempa. Wstaję, jadę do pracy, rozpatruję, wracam, siedzę w necie. Albo nie wracam i zażywam rozrywek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więc najpierw był Generał Nil. Wszystko przez Miau, ona lubi takie narodowo-wyzwoleńcze filmy, więc z nią poszłam. Generał wynudził jako film o tematyce hagiograficznej. Nigdy się nie zawahał, nigdy nie zwątpił, zawsze był bojowy, zwarty i gotowy. Do tego mierne aktorstwo. Łukaszewicz grał po warunkach starszawego, mrocznego typa z lekko chrypliwym głosem, postacie kobiece rozpisane tak, że siąść i płakać (deklamacja córki generała w więzieniu bliska niedościgłemu wzorowi, jaki dotychczas wytyczała dla mnie Bożenka z "Klanu"). Jedyny mocny akcent to epizod z Maciejem Kozłowskim, który dla odmiany nie był wiedźminem odszczepieńcem ani bandziorem, lecz złamanym, ledwo żywym ze strachu człowiekiem.&lt;br /&gt;I temu panu brawo na stojąco.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ramach jednak trzymania się rzeczonej tematyki walki z szeroko pojętym okupantem postanowiłyśmy z Miau, jak to ujęła, jeszcze jebnąć Popiełuszkę. Zaznaczam przy tym, że Wajdowski "Katyń" zrobił na mnie duże wrażenie, zaś "Jutro idziemy do kina" wręcz zachwyciło. Polakom kręcącym filmy o historii Polski delikatnie zwracam uwagę na fakt, że ludzie lubią oglądać filmy o ludziach. Nie o kolosach srających marmurem. A Nil, bardzo mi przykro, srał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nazajutrz wzięłyśmy udział w iwencie Eska Music Awards, zwanym w skrócie EMĄ. Poszłam ze stosunkiem piesdojeżowym. No ludzie kochani - ja i Eska? Ja i gwiazdy promowane przez tąże stację? Ja i komercha? Będę jak kompletny alien! Nie moja muzyka, nie moje klimaty. No ale poszłam, z ciekawości, z chęci posmakowania tej alienacji, no i przede wszystkim ze względu na miłe towarzystwo (z wiedźm wyłamała się tylko Kotbert, biorąca udział w równie ciekawym iwencie czyli &lt;a href="http://lodzcyclechic.blogspot.com/2009/04/masa.html"&gt;Łódzkiej Masie Krytycznej&lt;/a&gt;). Pewnikiem za miesiąc się wybiorę, bo recenzję nazajutrz wygłosiła szalenie entuzjastyczną. Jak na Kotbert, rzecz jasna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bawiłam się znakomicie. Udało mi się znaleźć w sobie pokłady rozhisteryzowanej nastolatki produkującej kisiel w majtkach na widok Kupichy i czerpałam z nich pełną garścią (z pokładów, nie z majtek!). Z tego, co zaobserwowałam, a obserwowałam wijącą się jak znerwicowany padalec Karolinę, drgającą mechaniczne Mag.gie, łopoczącą górną częścią klatki piersiowej Breble oraz Miau szalejącą bez butów - nie byłam w tym osamotniona. Najbardziej stoicki spokój zachowali Fefunia i R. Ktoś musiał bowiem zachować zimną krew. Nasz pisk przy wielbionej przez nas ze względu na niezamierzony absurd frazie o pomarańczy w szkalnce - priceless!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś było rewelacyjne sushi w Tokyo Barze (i ten facet czepiający się napisu na, jak to uroczo ujął, cycuszkach, nawet nie podniósł mi ciśnienia) i trochę śmiechu w Rolling Stonie z Karo i KotRedami. Oraz, do kroćset, bardzo miły spacerek.&lt;br /&gt;A jutro, jeśli pogoda się utrzyma, a nic nie wskazuje, by miało być inaczej, trochę poroweruję.&lt;br /&gt;Z Mag.gie i KotRedami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aha, rajstopki dałam dlatego, że na Piotrkowskiej zaroiło się od dziewcząt przyodzianych w takowe. Żółcie, turkusy, czerwienie, no orgia barw, od której zęby bolą. To ja tak skromnie i z boku zauważę, że żywe, intensywne kolory powiększają, pogrubiają i przykuwają wzrok. Więc mam ogromną prośbę do dziewcząt wybierających te kolory: weźcie to pod uwagę. Smukłe, długie nogi w minispódniczce i w takich rajstopach to miód na oczy i wosk na uszy. Inne nogi proponuję jednakowoż zestawić z dłuższą spódnicą. I, do licha, albo butami na wysokim obcasie, albo butami wysokimi, kryjące kontrast między grubością łydki a smukłością kostki, chyba że waszym zamierzonym celem jest ukazanie światu dwóch tęgich słupków zakończonych płaskostopiem - bo tak to wygląda przy butach na płaskim obcasie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mówi to osoba, która ubiera się szpetnie, niekobieco i ponuro.  Robię to wyłącznie z zawiści. Sama nie mam odwagi przywdziać takich rajstopków, a wiew kobiecości, jaki mnie niekiedy napada każe mi się ubierać wyzywająco i suczo, co oczywiście też jest straszliwe.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-581207585048235624?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/581207585048235624/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=581207585048235624&amp;isPopup=true' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/581207585048235624'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/581207585048235624'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/04/bajecznie-kolorowe-rajstopki.html' title='Bajecznie kolorowe rajstopki'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-2077209946916006619</id><published>2009-04-22T21:50:00.003+02:00</published><updated>2011-02-28T16:28:43.222+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='stanikomania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='telekomy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ezakupy'/><title type='text'>Moment przed zjedzeniem miodku</title><content type='html'>Wiem, dlaczego lubię zakupy przez internet. Otóż uwielbiam dostawać prezenty. Jakiekolwiek, byleby była niespodzianka i ten moment rozpakowywania i wyobrażania sobie, co jest w pakunku. I naprawdę pomniejsze znaczenie ma to, co tak naprawdę dostałam (chociaż fajne kubki, czarne ciuchy i bielizna firmy freya zawsze mile widziane).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym miesiącu na bogato, bo przyszła premia półroczna. Więc pojawiły się w mojej garderobie koszulka z napisem "Wiedźma", dwie pary nowych okularów - te już nabyte stacjonarnie (z soczewkami się jednak moje oczy nie chciały dogadać...), a nawet mała czarna, nad którą teraz dumam, na jakie okazje wypada mi ją zakładać, bo wcale kobieca jest.&lt;br /&gt;Ale nadal najbardziej lubię ten moment, gdy dostaję awizo, biegnę po solennym obejrzeniu odcinka tefaełnowskiej telenoweli na pocztę, dostaję paczkę i niosę ją do domu, i myślę, jak to będzie na mnie leżeć i czy wreszcie się stanę kobietą zmysłową tudzież atrakcyjną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym: miałam przez dwa dni blokadę na służbowym telefonie. Jednak IT nie znalazło błędu, więc musiałam po męsku przyjąć porażkę niedoliczenia się, ile to ja z telefonu korzystam i otrzymać blokadę. Dodam, że wedle procedury powinnam była ją mieć przez tydzień, więc i tak zostałam potraktowana ulgowo.&lt;br /&gt;W reklamacjach jest zadziwiająco fajnie, jakoś dziwnie proste te sprawy, co nam wpadają, chociaż wczoraj miałam lekką polkę z przytupem, bo trafił mi się klient, co swojego mejla wysłał także do dyrektora departamentu komunikacji korporacyjnej (rozkminił, jak się tworzy nasze adresy mejlowe i poszło), więc trzeba było kombinować, jak tu odpowiedzieć, by pan dyrektor był kontent.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jutro idę do kina na arcydzieło. Tak mówili w Radiu Łódź.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-2077209946916006619?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/2077209946916006619/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=2077209946916006619&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/2077209946916006619'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/2077209946916006619'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/04/moment-przed-zjedzeniem-miodku.html' title='Moment przed zjedzeniem miodku'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-7525879740082221363</id><published>2009-04-20T20:23:00.003+02:00</published><updated>2011-02-28T16:34:36.817+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miszmasz towarzyski'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciot szprot z podróży'/><title type='text'>Stolica macierzyństwa</title><content type='html'>W ustach Łodzianki jest to omal herezja, ale lubię Warszawę. Zwłaszcza teraz, gdy jest do niej półtorej godziny pociągiem, co oznacza, że z pracy do Miau zdarza mi się jechać dłużej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do stolicy, dla odmiany, pociągnął mnie zlot fanek Małgorzaty Musierowicz. Dodam, że forum poświęcone twórczości tej autorki już od dość dawna nie pielęgnuje statusu gromadzenia fanów, a raczej uważnych i wyjątkowo krytycznych czytelników. Dla mnie oznacza to, że jednak jej powieści odegrały w życiu jakąś rolę, zresztą do tej pory do niektórych części chętnie wracam, skoro tak dobrze je znamy i dyskutujemy o bohaterach, jakby byli żywymi ludźmi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spotkania mniej są związane z potrzebą dyskusji,  a bardziej z chęcią ujrzenia się w realu, bo też frakcja warszawska jest ogromnie serdeczna, żywa, energiczna i skupia wokół siebie naprawdę wspaniałe kobiety (napisałabym dziewczyny, ale kobieta brzmi dumniej, a większość z nas jest jednak w wieku, który dawniej określiłoby się mianem balzakowskiego, a aktualnie - chic-litowego).&lt;br /&gt;Połączyłam przyjemne z jeszcze przyjemniejszym i do Wawy zabrałam się okrutnie wczesnym pociągiem 6:50 wraz z Kotbert (przerażająco żwawą o tej porze) i Karoliną (nieco senną). Ponieważ byłam w towarzystwie, podróż tym razem minęła bez przygód, nieco tylko zaskoczyła mnie pani, która usiadła z nami w przedziale - dziwnym trafem bowiem ranny pociąg był tym starego sortu, z przedziałami jak bóg kolei przykazał- i gdy dziewczęta wyjęły papierosy, poprosiła je, by paliły na korytarzu. Dziewczyny grzecznie wyjaśniły, że na korytarzu nie wolno, zaś przedział jest dla palących, szlachetnie jednak uchyliły okienko i nie kopciły pani w biedne oczy. Ja zaś uznałam, że zdzierżę i nie zapalę (i zafajczyłam dopiero, gdy pani wysiadła), bo nie znalazłam w sobie dość szlachetności na ewolucje przy oknie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Część wycieczki przeznaczyłyśmy na wizytę w Ikei, skąd przywiozłam sobie kilka drobiazgów, m.in. pudełka na płyty CD, oczywiście do samodzielnego złożenia. Byłam bardzo sobą rozczarowana, gdyż po złożeniu pudełek nie została mi ani jedna śrubka. A przecież powinna, bo to jedna z tych rzeczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po dostaniu się do śródmieścia nastąpił czas pożegnania: dziewczyny biegły się spotkać ze swoją znajomą z dawnych lat, ja zaś zyskałam czas wolny pod postacią bodaj pięciu godzin. Czas wykorzystałam rzetelnie, idąc na tajgera do Coffee Heaven. Przyświecał mi również cel skorzystania z toalety, gdyż czułam się jakaś taka przyszarzała, i może niewielkiego przeschnięcia. Następnie na Brackiej padał deszcz, a ja obadałam sklep Avocado, który, jak powiadają biuściaste lobbystki, miewa te strasznie dziwne rozmiary. Sprzedawczyni istotnie nie zrobiła wielkich oczu na rozmiar 28F, ale też nie miała mi nic do zaproponowania, sama zaś uznałam, że nie lubię sklepów w formie butików, gdzie człowiek wchodzi i od razu natyka się na znudzoną sprzedawczynię, która uważnie śledzi każdy ruch. Wyszłam zatem nieco zniesmaczona. Jednak nasze łódzkie Mercado jest dużo sympatyczniejsze!&lt;br /&gt;W tzw. międzyczasie ugadałam się z Yaviniakami na Złoooo. Te tarasy. Podążyłam więc tamże, człapiąc w niknącym deszczu, chlupiąc wodą w trampkach i nieco okrężną trasą. Dodam, że szalenie lubię łazić sama. Naprawdę widzi się wtedy dużo więcej! A obce miasto ma to do siebie, że ma się jeszcze większe poczucie alienacji, zaś plan firmy Copernicus, wypożyczony od Kotbert (sama swój gdzieś posiałam przy porządkach) gwarantował mi, że jeśli się zgubię, to się wcale nie zgubię, tylko będę w nieco innym stosunku do celu podróży, niż początkowo zakładałam.  Znalazłam m.in. bardzo przyjemny Lniany Zaułek i antykwariat z Księżniczką Głogu w dokładniusieńko takim wydaniu, jakie zapamiętałam z dzieciństwa. Nie zaprzątałam sobie jednak głowy ulicami, więc nie wskażę, gdzie to dokładnie było. Rzecz pewna, że w centrum na trasie Bracka - Złote Tarasy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tymże przybytku - tłum straszliwy, Manufaktura w długi weekend może pełzać i lizać. Wlazłam do empiku, gdyż uknuł mi się w głowie plan nabycia losowo wybranego Pratchetta i przycupnięcia przy herbacie. Do spotkania z Yaviniakami było bowiem trochę czasu, a nie bardzo miałam siłę już krążyć z torbą z ciuchami na ramieniu i papierową reklamówką w ręce. Plan zrealizowałam w stu procentach ("Ostatni Kontynent" czytałam dość dawno i niewiele z niego pamiętałam), herbata w Green Coffee okazała się znakomita, zaś przez koślawą kopułę zaczęły przebijać promienie, aż spytałam spotkanych nareszcie Yaviniaków, czy to w Złotych Tarasach zawsze słońce świeci.&lt;br /&gt;Spotkanie udane i bardzo sympatyczne, acz króciutkie, bo i ja, i oni mieliśmy jeszcze plany na późniejsze popołudnie. Maginiaczek wygląda naprawdę znakomicie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przygodę podróżniczą odpracowałam na trójkącie Aleje Jerozolimskie - Marszałkowska - Nowogrodzka. Jeśli jest coś, czego w Warszawie nie lubię, to przejścia podziemne. Oczywiście wiem, że brak przejść naziemnych fajnie się przekłada na płynność ruchu ulicznego i jest bezpieczniej i w ogóle, ale wbrew gabarytom nie jestem krasnoludem i po zejściu pod ziemię natychmiast tracę poczucie kierunku, i tak zresztą niezbyt wykształcone (ponoć to kobieca cecha, niech więc mam choć tę jedną). No więc trochę pobłądziłam, jednak miałam doping i wsparcie od Pauliny, Biljany i Onion, które udzielały mi cennych wskazówek, jak wyjść z przejścia podziemnego odpowiednim wyjściem. Udało się w końcu i można było zacząć biesiadować. Jak zwykle gadałyśmy jedna przez drugą, przy czym będzie mi trudno zreferować całość tematów. Na pewno były książki, na pewno była bielizna (wyrastam na ekspertkę w tej dziedzinie); na pewno były diety. Było również o macierzyństwie i doprawdy ujmujący był kontrast między jedną z uczestniczek, w nieszczególnie chcianej ciąży, widać było, że sporo jej to spraw pokomplikowało,  a drugą, już z lekko odchowanymi dziećmi, rozprawiającą głosem słodkim o cudzie rodzicielstwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Noclegowałam wraz z Filifionką u Dzidki, której z przyczyn zdrowotnych nie było na spotkaniu. Kocieje przemiłe, Dzidka gościnna w sposób, jaki bardzo lubię: tu jest herbata, tu są kubki, pamiętajcie tylko, by nie zamykać drzwi od łazienki - czuję wtedy, że jestem traktowana jak gość, do którego ma się zaufanie, nie zaś świętą krowę, którą trzeba obsługiwać. Z Filifionką znalazłyśmy mnóstwo wspólnych tematów i zbieżnych poglądów, mimo że dzieli nas 12 lat - gadałyśmy chyba do drugiej w nocy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponieważ nadałam tytuł o macierzyństwie, dodam tylko, że nazajutrz również spotkałam się z przyszłą mamą - ta z kolei jest przeszczęśliwa i wygląda kwitnąco, bo też wypadło jej to w zaplanowany, bardzo dobry czas.  I jakkolwiek sama nie chcę, bo naprawdę nie przepadam za dziećmi, to muszę przyznać, że dawno nie składałam tak szczerych gratulacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powrót miałam również bez przygód, byłam tylko już szalenie zmęczona, zaś omal pusty żołądek zaczął mi w pociągu dziwnie łomotać o zęby. Tak więc wróciłam późnym popołudniem, rozdysponowałam rzeczy z Ikei i poszłam spać już o 20:00. W takich wojażach naprawdę najlepszym momentem jest ten, w którym wracam do domu, karmię koty i wyciągam się pod kocem z muzyką z Wiedźmina w odsłuchu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-7525879740082221363?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/7525879740082221363/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=7525879740082221363&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/7525879740082221363'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/7525879740082221363'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/04/stolica-macierzynstwa.html' title='Stolica macierzyństwa'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-1707106888850805701</id><published>2009-04-14T22:02:00.002+02:00</published><updated>2011-02-28T16:36:06.854+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='telekomy'/><title type='text'>Jakiś poniedziałkowy ten wtorek</title><content type='html'>Niby dzień dziś taki był z rana, że nic tylko zaśpiewać pełną piersią "jak dobrze wstaaaaaaaaaaaać skoro świt, jutrzenki blask duszkiem pić". Tymczasem Szprot, jako typowa sowa, rano nie śpiewa, a warczy ochrypłym basem i generalnie ma nastrój oraz wygląd stworzenia, co woły (wołki ;)) dusi na przekąskę.&lt;br /&gt;Do tego miałam moralniaka kalorycznego, ale bo też Miau kusiła tymi czekoladami i pysznym ciastem, że o tortilli nie wspomnę! Zadziwiające, ale podziałał tak, że do 17:00 kompletnie nie czułam głodu.&lt;br /&gt;W pracy w innym nastroju byłabym rozkwilona jak prosię w deszcz. Same  łatwe sprawy, jedno odwołanie, jeden bardzo prosty pozytyw, poza tym same nie ulegające dyskusji negatywy, w tym jeden dany z prawdziwą przyjemnością, bo klient nie szczędził gorzkich słów, gdzie ma naszą firmę i rzecz jest pewna, że tam akurat to miłe słoneczko akurat niezbyt docierało. Jak i reszta rzeczywistości do całego klienta.&lt;br /&gt;Podkurwiło mnie zaś głównie to, że jednak przez święta kombinowałam, jak to się stało, że przekroczyłam ten limit pracowniczy. No kurczę, wiem, jak korzystam z telefonu - od kilku miesięcy bardzo podobnie, tzn głównie go wykorzystuję do gmaila w komórce z drobnymi ewenementami typu półtoragodzinne rozmowy z Miau (ale do tej samej sieci, więc za śmieszne grosze) czy MMSy z Kotangensem w pudełku do wszech wiedźm. Zatem nastawiłam się na to, że pierwszą rzeczą, jaką zrobię po przyjściu do pracy we wtorek to będzie usiądnięcie z Mińkiem i rozkminienie, co sprawiło, że tyle natrzaskałam. Tymczasem Miniek się nie zjawił i dopiero z autoodpowiedzi w outlooku dowiedziałam się, czemu. Zeźliło mnie, bo to nie pierwszy raz, kiedy o swojej nieobecności powiadamia nikogo albo losowo wybrane osoby, mając złudną nadzieję, że powiadomią resztę i ażem wysłała mu zgryźliwego mejla w tym temacie. Mimo całej sympatii do niego uznałam to za mocno niepoważne! Miniek był pod blackberry, dzięki któremu ma dostęp do poczty korporacyjnej i po wymianie kilku mejli chyba poniał, czemu jednak warto zadbać o przekazanie tej informacji całemu zespołowi.&lt;br /&gt;Tymczasem wietrzę w tej całej straszliwej kwocie problem z taryfikacją internetu. Mojego rachunku szczegółowego jest, bagatela, 72 strony - gdybym była z tym numerem naszym klientem zewnętrznym, miałabym status megadiamentowoplatynowy - więc siłą rzeczy nie czytałam go kartka po kartce, ale co miesiąc na internet mam pakiet 500 MB i gdyby taktowanie było zgodne z taryfą, nie zużyłby mi się po trzech tygodniach, skoro w zeszłych cyklach nie wykorzystywałam go do końca. Zgłosiłam do IT, a jak Miniek wróci, poproszę go jeszcze, by poprosił naszego rodzimego szołmena-analityka o zerknięcie w to cudo technicznym okiem.&lt;br /&gt;Nic to. Dieta trwa, jutro już środa, w piątek jakiś sabat się szykuje, a w sobotę bladym świtem jadę nawiedzić stolicę. Może nawet coś nabędę w Ikei, któż to wie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-1707106888850805701?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/1707106888850805701/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=1707106888850805701&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/1707106888850805701'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/1707106888850805701'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/04/jakis-poniedziakowy-ten-wtorek.html' title='Jakiś poniedziałkowy ten wtorek'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-2762516291538108034</id><published>2009-04-12T23:12:00.004+02:00</published><updated>2011-02-28T16:39:03.336+01:00</updated><title type='text'>Zdaje się</title><content type='html'>...że teraz jest dżezi narzekać na durne rymowane świąteczne wierszyki, zwłaszcza takie przysyłane w SMSach, zwłaszcza takie, o których się wie, że poleciały do całej książki kontaktów.&lt;br /&gt;No więc ja narzekać nie będę, po prostu na nie nie odpisuję (wyjątki robię dla osób, które specjalnie lubię) i sama nie wysyłam żadnych życzeń.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak już kiedyś wspominałam, moi bliscy wiedzą, że dobrze im życzę cały rok, a nie z okazji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chwilowo bardziej koncentruję się na klęsce urodzaju pod postacią zrealizowanego zamówienia z zooplusa (48 puszek kociej karmy Animonda, którą powoli alokuję po dokoconych wiedźmach). Oraz walce z samą sobą wobec świątecznych pyszności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wprawdzie nie po to się żyje, żeby się odchudzać, ale lubiłam siebie chudziutką. Oczywiście siedzący tryb życia też swoje zrobił, ale wiem z doświadczenia, że ruch daje mi raczej formę niż smuklejszą sylwetkę. A  nie przepadam za ruchem dla samego sportu. Lubię się poruszać wyłącznie do konkretnego celu wyznaczonego na trasie.Jedyny sport dla sportu, jaki uprawiałam z prawdziwą przyjemnością, to łucznictwo. Ale w nim jest coś metafizycznego, jak medytacja poprzez ruch. Do tej pory samo myślenie o naciąganiu cięciwy mnie wycisza. Może jeszcze do tego wrócę?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-2762516291538108034?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/2762516291538108034/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=2762516291538108034&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/2762516291538108034'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/2762516291538108034'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/04/zdaje-sie.html' title='Zdaje się'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-7021658954453082705</id><published>2009-04-12T01:09:00.003+02:00</published><updated>2011-02-28T16:40:29.566+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='telekomy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wtf'/><title type='text'>Dziwny pęd</title><content type='html'>Dwie spośród, umówmy się, że znajomych osób wstawiło sobie w opisy jakieś pseudorefleksje, że świętujemy śmierć głosiciela miłości. Mało się znam, bom ateistka i na religię chodziłam tylko w podstawówce, ale zawsze mi się wydawało, że w Wielkanocy chodziło raczej o jego zmartwychwstanie, a przy okazji o odradzające się życie i jakże nadal popularną ideę miłości, co zwycięża nawet śmierć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czas wolny mam nieco zepsuty tym, że tuż przed wyjściem z pracy w piątek Miniek odkrył, że poważnie przekroczyłam limit na telefonie służbowym i natrzaskałam ponad 420 zł. Unbelievable. Owszem, zdarzyły mi się ze dwie długie rozmowy z Miau, ale wszak w wakacje na urlopie omal codziennie gadałyśmy po kilkadziesiąt minut i mieściłam się w tych trzech i pół stówach. We wtorek zarządzę śledztwo, bo coś mi mówi, że coś się zwaliło. Albo system, albo mój telefon. Osobiście mam nadzieję raczej na telefon, uwielbiam moje w850i, ale chce mi się już nowego, bo ten ma ponad dwa lata. Oczywiście najchętniej G1. Ostatecznie może być w595.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nic to. Jest słonecznie, dość ciepło, a przede mną jeszcze dwa dni spania do 11:00.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-7021658954453082705?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/7021658954453082705/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=7021658954453082705&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/7021658954453082705'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/7021658954453082705'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/04/dziwny-ped.html' title='Dziwny pęd'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-4573145602024817911</id><published>2009-04-09T20:45:00.003+02:00</published><updated>2011-02-28T16:44:32.767+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzycznie'/><title type='text'>Nosowska</title><content type='html'>&lt;object height="364" width="445"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/afwuDFJ2Sbo&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;rel=0&amp;amp;color1=0x3a3a3a&amp;amp;color2=0x999999&amp;amp;border=1"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/afwuDFJ2Sbo&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;rel=0&amp;amp;color1=0x3a3a3a&amp;amp;color2=0x999999&amp;amp;border=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="364" width="445"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;Tak, dobrze słyszycie mimo kompresji: jest przesterowana. Moim zdaniem w cenie biletu powinien być jednak przynajmniej jeden dobry akustyk i sensowny sprzęt.&lt;br /&gt;Względem samej Nosowskiej w tym projekcie mam mieszane uczucia. Był moment podczas koncertu, gdy któryś z kolei kawałek zaczynał się tak samo, tzn. "słyszeliśmy, że prawdziwych muzyków poznaje się po tym, że robią jassowo-transowy burdel na początku utworu". No ale ja jestem zboczona rokendrolówa i dla mnie taki przyczajony początek kawałka oznacza tylko tyle, że trzeba się mocno trzymać siedzenia, bo zaraz jak nie jebnie! Tymczasem tu jebnęło dosłownie w dwóch - trzech piosenkach, w reszcie z burdelu wyłaniała się jakaś melodyjka lub przekształcał się on w Warszawską Jesienną Przygodę Nagiego w Pokrzywach. Jednym słowem trochę przekombinowane. Kłóci mi się to z Kasią Nosowską jako że raczej kojarzyła mi się z minimalizmem muzycznym i za to ją też ceniłam.&lt;br /&gt;Koncert jednakowoż oceniam na plus dla tych kilku jebnięć (czemu jednak wydaje mi się, że "Moje serce" fajniej zabrzmiałoby w konwencji ska, nie punkowej łupaniny?), dla mimo fuszerki akustyków niezłego wokalu Kasi, dla świetnej aranżacji "Kokainy" i dla przemiłego towarzystwa wiedźm, równie przerażonych jak ja chwiejnością ostatniego rzędu w sali Wytwórni.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-4573145602024817911?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/4573145602024817911/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=4573145602024817911&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/4573145602024817911'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/4573145602024817911'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/04/nosowska.html' title='Nosowska'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-3828644174202613896</id><published>2009-04-06T22:30:00.005+02:00</published><updated>2011-02-28T16:44:50.967+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Szpro poleca'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filmowo'/><title type='text'>Zrzut z ostatnio obejrzanych filmów vol.2</title><content type='html'>Tak naprawdę opis, recenzja jest sposobem pisania najbliżej granicy słowa i obrazu. Pewnie dlatego szalenie lubię tę formę, tę nieziszczalną pogoń za nieuchwytnym.&lt;br /&gt;Jak było widać w poprzednim wpisie z tej kategorii, ostatnio wpadłam w serię filmów z Johnnym Deppem. Powody są dwa. Jeden, bardzo prozaiczny - jest bardzo atrakcyjny. Sprawia mi przyjemność samo patrzenie na niego (fantazje raczej jednak ograniczam do mężczyzn, których znam i wiem, że z czasem je zrealizuję - a jeśli nie, ich strata ;P). Drugi - szukałam filmu, w którym nie sprosta roli. Jest to o tyle trudne, że Johnny generalnie dobiera sobie role po warunkach pociągającego, nieprzystępnego outsidera, który, oczywiście, w głębi duszy łka za bliskością i czułością.&lt;br /&gt;Udało mi się - zdecydowanie nie podobała mi się jego rola w &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Don Juanie de Marco&lt;/span&gt;. Sam film nie powala na kolana: przepaskudnie hollywoodzka opowieść z obrzydliwie lukrowanym happy endem. Johnny nie był przekonywający: ani przez chwilę nie uwierzyłam, że jego pogoń za kobietami rzeczywiście wynika z przekonania, iż w każdej kobiecie jest piękno i pasja, które da się rozbudzić (choć postulat, jakem kobieta przeczuwająca w sobie jedno i drugie, budzi moją aprobatę). Gdzieś w tym wszystkim czai się chłód, wyrachowanie i pustka mechanicznego rżnięcia. Nuda, zwłaszcza że rżnięcie pokazywane też jest w dość hollywoodzkim stylu, czyli na bazie sugestii w satynowej pościeli.&lt;br /&gt;Następnie jednak obejrzałam &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Arizonę Dream&lt;/span&gt;. Przy którymś z moich wpisów weszliśmy z Aardem w spór na temat tego filmu. Zastrzegam więc, że nie będę nikogo przekonywać, że trzeba ten film obejrzeć. Zwyczajnie moim zdaniem warto. Fabularnie jest dość prosty: oto młody Alex (a jakże, Johnny Depp!) wplątuje się w podwójny romans z matką i córką, w tle jego kuzyn próbuje swoich sił w aktorstwie, zaś jego wuj po nieskutecznych namowach Alexa do przejęcia interesu sprzedaży cadillaców umiera. Z dodatkowych okoliczności przyrody mamy następujące: matka (Elaine) jest owładnięta manią latania, a Alex dla niej kontruuje kolejne latadła - przyznam, że tej sekwencji filmu i ja nie lubię, latadła jak latadła, chyba każdy kiedyś śnił o lataniu, ale Alex jest w niej niemęsko i nudziarsko uległy solidnie pieprzniętej Elaine.  Dodam, że generalnie lubię pieprznięte baby, ale w Elaine jest jakaś dziewczynkowata histeria, która mnie drażni. Córka (Grace) jest mhroczna, ma chrypkę i skłonności samobójcze. Pierwsza próba jest cudownie groteskowa ze sceną wieszania się na pończochach, druga jednak to chyba najmocniejszy punkt filmu: oto trwa burza o smaku bałkańskim, czyli z wygarem i przytupem pod muzykę, umówmy się, że Bregovića, Grace zaś proponuje Alexowi rosyjską ruletkę. Trzecia... ech, nie będę wszak opowiadać całego filmu! Dodam, że świetny drugi plan stanowi kuzyn Paul z jego sceną z "Północ-Północny Zachód" Hitchcocka, która pojawia się w filmie podwójnie. Sporo w tym filmie emocji i napięcia, sporo drobiazgów o dość surrealistycznym posmaku (jeśli uprzemy się przy definiowaniu surrealizmu jako kreowaniu wizji z pogranicza snu i jawy).&lt;br /&gt;I wreszcie - &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Czekolada&lt;/span&gt;. Film zaskakująco feministyczny i bardzo zmysłowy, a jednocześnie przecież opowiadający się jak bajka na dobranoc. Senne, konserwatywne miasteczko doznaje przebudzenia za sprawą miłej, ponętnej Vianne i jej omal magicznej mocy drzemiącej w czekoladzie (zdecydowanie nie jest to film dla kogoś na diecie, tak jak Szpro!). Jeden z niewielu filmów, gdzie pomyślny koniec nie budzi we mnie sprzeciwu, pewnie właśnie dlatego, że jest w nim ta ciepła baśniowość. Dodam, że Depp gra znów po warunkach (and I say nice one, brother!), ale bardzo fajną drugo- a może i wręcz trzecioplanową rolę gra tu Carrie-Ann Moss, co do której po uprzednim obejrzeniu jej w serii Matrixów, odetchnęłam z ulgą: potrafi czasem wyglądać nie jak sterylny android, lecz wcale interesująca kobieta.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-3828644174202613896?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/3828644174202613896/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=3828644174202613896&amp;isPopup=true' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/3828644174202613896'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/3828644174202613896'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/04/zrzut-z-ostatnio-obejrzanych-filmow.html' title='Zrzut z ostatnio obejrzanych filmów vol.2'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-3592742462972651718</id><published>2009-04-01T19:00:00.003+02:00</published><updated>2011-02-28T16:46:14.309+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='telekomy'/><title type='text'>All in all you're just another prick in the hole</title><content type='html'>Aard ma taki opis na gadzie z dopiskiem, że to moje, a ja zachodzę w głowę, w jakich okolicznościach wygłosiłam tę diamentową myśl.&lt;br /&gt;Tytuł zupełnie bez związku. Równie dobrze mogłabym dać tytuł "zimny powiew negatywa" lub "Rek57 strikes back".&lt;br /&gt;Negatyw to decyzja sekcji reklamacji, nieuznane roszczenia klienta. Tekst ukuty przez naszą część boksu (team bowiem wyraźnie się podzielił na boks lewy i prawy, my, patrząc od wejścia na halę, stanowimy boks lewy) jako motto. Lubimy dawać negatywy, bo są proste, nie trzeba nic przeliczać i pismo tworzy się dużo szybciej niż w przypadku przyjaznej (polityki), gdzie roszczenia klienta są również niezasadne i trzeba mu to udowodnić, ale jednostkową decyzją się je uznaje, więc się wystawia faktury korygujące, liczy na palcach wyrównania, przelicza złotówki na minuty i ogólnie jest z tego pieprzenia więcej potu i straty kalorii niż przyjemności. Nic dziwnego zatem, że gdy zasięgamy konsultacji i dowiadujemy się, że jednak trzeba do klienta ze współczuciem, wracając na miejsce warczymy: -Kurwa...! Przyjazna...!&lt;br /&gt;Można jeszcze wydać z siebie pozytywa, czyli przyznać z żalem, że klient ma rację, uznać jego roszczenia i grzecznie przepraszając za błąd jakoś go zrekompensować.&lt;br /&gt;Rek57 to nazwa naszych dwóch zespołów; ten starszy, powstały w lutym zeszłego roku wraz z byłą już łódzką korespondencją to zespół piąty, my zaś jesteśmy zespołem siódmym. Piątka nas bardzo wspiera, trzyma za ręce i powtarza, że nie będzie bolało.&lt;br /&gt;Chyba najbardziej w tym całym, coraz bardziej przyjemnym zamieszaniu żal mi Mińka. My w większości mieliśmy już do czynienia - fakt, że raczej z tymi prostszymi, ale jednak - reklamacjami, back-upujemy je wszak od października. Miniek o tyle, że jego dziewczę jest od grudnia w tej sekcji. Niemniej sam nie miał okazji ich rozpatrywać, a proces tworzenia pisma różni się od tego w korespondencji. Tu już nie ma żartów i trzeba mieć świadomość, że kolejnym krokiem jest sąd lub UKE i w tych instytucjach klient może się naszym pismem posłużyć. Musi więc nadrobić ogrom wiedzy, a przy tym nadal pilnować nas (bo niektórzy już wyłapali, że nie jest kierownikiem kontrolującym i to wykorzystują), mieć pieczę nad grafikiem, nad naszymi uprawnieniami do systemów i urlopami.&lt;br /&gt;Nie zamieniłabym się z nim, szczerze mówiąc.&lt;br /&gt;Dziś jeszcze mieliśmy szkolenie i czas na to, by doprowadzić do porządku swoje dokumenty oraz outlooka. Od jutra pełną parą. Nie boję się, mamy kwartał okresu ochronnego, to wystarczający czas, by złapać rytm tych dziesięciu pism na dzień i zgromadzić odpowiednią liczbę szablonów. No i w sumie to ostatnio już mnie ogarniało jakieś znużenie, poczucie marazmu i stagnacji, więc dobrze, że pojawiła się ta zmiana.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-3592742462972651718?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/3592742462972651718/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=3592742462972651718&amp;isPopup=true' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/3592742462972651718'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/3592742462972651718'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/04/all-in-all-youre-just-another-prick-in.html' title='All in all you&apos;re just another prick in the hole'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-3991999202499040649</id><published>2009-03-27T20:04:00.000+01:00</published><updated>2011-02-28T16:50:38.407+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='telekomy'/><title type='text'>REK 57</title><content type='html'>Poznajmy się: młodsza konsultantka do spraw reklamacji od pierwszego kwietnia.&lt;br /&gt;Zdjęcia nie zamieszczam, bo wyglądam dziś jak psu z dupy. &lt;br /&gt;Sprawa budzi mój niesmak o tyle, że całemu naszemu zespołowi złożono propozycję nie do odrzucenia. Mam jednak świadomość, że menedżerów z wyższego szczebla nie interesuje opinia pojedynczego konsultanta czy nawet całego zespołu: w korespondencji pracy nie ma, w reklamacjach jest, więc zapraszamy. Od dłuższego czasu i tak permanentnie wspieraliśmy reklamacje, więc przynajmniej teraz mamy to w karcie pracy. A ze względu na to, że HL przejął najmilszą część korespondencji, czyli e-maile, kolejki korespondencyjne stały się trudne, bez sprecyzowanych procedur i wsparcia doświadczeńszych konsultantów (nie łudźmy się: ludzie z Warszawy nie pomagali nam chętnie jako swojej konkurencji) lub nudne i odtwórcze. Reklamacje są przynajmniej ciekawe.&lt;br /&gt;Oczywiście, że szukam pozytywów w sytuacji, wobec której jestem bezsilna. Mogłam nie podpisywać aneksu do umowy o pracę, ale z drugiej strony: niby dlaczego? W back-upie reklamacji generalnie sobie radzę, w najgorszym razie liczę po dwa razy te same faktury (no, to przynajmniej przeszkolę koncentrację na liczbach), decyzje podejmuję szybko i raczej bez większych błędów. No więc podpisałam i zamierzam wyciągnąć z tego to, co najlepsze. Im dłużej nad tym myślę, tym plusów jest więcej. Tyle tylko, że jest to zmiana, na którą nie byłam przygotowana i o której nie ja zdecydowałam, więc wyświetla mi się film pt. "I don't like the idea I'm not in control of my life". Chociaż doskonale wiem, że nad pewnymi jego aspektami kontroli nie mam i nigdy mieć nie będę.&lt;br /&gt;Tymczasem w szprocim superkinie - tak, oczywiście, że Matrix. To dobra ilustracja! A o Arizonie Dream na pewno napiszę, widziałam ten film po raz kolejny z rzędu, a scena rosyjskiej ruletki jak zwykle sprawiła, że wypaliłam trzy papierosy pod rząd zakąszając mocną herbatą.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-3991999202499040649?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/3991999202499040649/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=3991999202499040649&amp;isPopup=true' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/3991999202499040649'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/3991999202499040649'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/03/rek-57.html' title='REK 57'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-3418990272380765024</id><published>2009-03-26T19:36:00.003+01:00</published><updated>2011-02-28T16:52:11.424+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Szpro poleca'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filmowo'/><title type='text'>Krótki zrzut z ostatnio obejrzanych filmów</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;300&lt;/span&gt;: Frank Miller, pięknie rzeźbione nagie torsy, fantastycznie konsekwentna kolorystyka i jakże komiksowe THIS IS SPARTAAAAAA! Dopóki ten film ogląda się jak komiks, z jego przerysowaniem, schematycznością i patosem - jest pyszny.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Lejdis&lt;/span&gt;: kilka wściekle bluzgających bab robiących krecią robotę prawdziwemu feminizmowi. Po "Godzinach" nie widziałam ani jednego skoncentrowanego na kobietach filmu, gdzie kobiecość była wartością samą w sobie, nie zaś doczepką do zamążpójścia bądź chociażby odnalezienia swojej roli w rodzinie.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Seria filmów z Johnnym Deppem&lt;/span&gt;:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Charlie i Fabryka Czekolady&lt;/span&gt;: Tim Burton trenuje przed Alicją w Krainie Czarów i już wiadomo, że mu wyjdzie. Będzie dorośle, groteskowo i surrealistycznie. Charliego trzeba oglądać z nastawieniem "oto kino familijne" - to pozwoli uniknąć rozczarowania zwłaszcza tym, którzy się nastawili na Burtona w wydaniu mrocznym. Tu nie ma mroku, jest ciepło, rodzinnie i konsekwentnie, skoro kręcimy o czekoladzie - słodko. Świetny polski dubbing.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Gnijąca Panna Młoda&lt;/span&gt;: tak, to też jest film z Deppem, wszak podkłada głos pod Pana Młodego. Dość makabrycznie i szalenie optymistycznie. Animacja poklatkowa dała świetny efekt trójwymiaru, kukiełki są po prostu prześliczne. Opowieść w duchu wczesnego romantyzmu. Pyszotka.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Sweeney Todd&lt;/span&gt;: tercet Burton - Depp - Carter strikes back (w Gnijącej Pannie Młodej słyszymy Helen Bonham Carter jako tytułową postać, w Charliem widzimy ją jako mamę Charliego). Film dla wytrwałych. Wielbicieli kina makabrycznego i mrocznego może odstraszyć fakt, iż jest to musical, zresztą wcale nieźle zaśpiewany. Wielbicieli musicali zaś - ponury, szarobury klimat filmu ubarwiany jedynie radosnym karminem tryskającym z podrzynanych gardeł. Sekwencja od utworu My Friends do Epiphany to dla mnie mistrzostwo świata.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Dziewiąte Wrota&lt;/span&gt;: Polański, Kilar, Depp i trochę Diaboła, więc musi być dobrze. I jest. Motyw poszukiwania księgi, co daje moc jakby znany, ale przerobiony sprawnie, ładnie opisany muzycznie. W lekką konsternację wprawia Depp we współczesnym ubraniu, szczęśliwie w końcowych sekwencjach filmu widzimy go w czarnej szacie z kapturem i wszystko wraca do normy.&lt;br /&gt;W następnym odcinku będzie o Arizonie Dream.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-3418990272380765024?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/3418990272380765024/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=3418990272380765024&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/3418990272380765024'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/3418990272380765024'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/03/krotki-zrzut-z-ostatnio-obejrzanych.html' title='Krótki zrzut z ostatnio obejrzanych filmów'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-1126088792281123592</id><published>2009-03-25T18:54:00.003+01:00</published><updated>2011-02-28T16:58:41.933+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dziwa w zbiorkomie'/><title type='text'>Wczorajszy fart wyczerpał limit</title><content type='html'>Trwają ustalenia, na jaki okres.&lt;br /&gt;Rzadko jeżdżę bez biletów. Wychodzę z założenia, że dopiero, gdy płacę za przejazdy, mogę sobie pozwolić na luksus roszczeniowej postawy wobec mpk, bo klient, który nie płaci, a wymaga, jest żałosny (siedzę teraz w pobliżu działu obsługi płatności; zadziwiające, jak wielu klientów nie rozumie tej idei). Inna sprawa, że na ogół tej postawy nie muszę wykazywać, bo na trasach, na których najczęściej się poruszam - linia 87 i 16 - jakoś to wszystko jeździ zgodnie z rozkładem i w niezłym stanie technicznym. Ostatnio raczej zabawiam się więc obserwacyjkami pasażerów, których twarze niekiedy już rozpoznaję. Dziś rozczuliła mnie panna Mam Dżezi Różowe Botki i pan Właśnie Uciekłem Z Safari. O nich może innym razem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rzadko nie znaczy nigdy. Zdarza się to wyłącznie wtedy, gdy stając na przystanku nagle stwierdzam, że zapasik biletów spotkał swój antyzapasik i anihilował, a do odjazdu autobusu jest zbyt mało czasu, by podbiec do Żabki, gdzie być może natrafię na kolejkę, a z całą pewnością na miłą sprzedawczynię płonącą chęcią pogawędki. Tak i wczoraj się stało. Zaś już na przystanku czujne oko byłej notorycznej gapowiczki wyłowiło parę, która patrzyła mi na kontrolerów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dacie wiarę - nie podeszli, a czesali autobus rzetelnie. Stanęłam w przegubie, odpaliłam dżimejla w komórce (ja chcę g1!!!) i zanurzyłam się w odmęty list dyskusyjnych, kanarki przebiegały to w jedną, to w drugą, nie zawiesiwszy ani pół oka na mnie. Wysiedli po złapaniu kogoś innego na bodaj trzecim z kolei przystanku.&lt;br /&gt;Uznałam, że wobec tego mam zajebistego farta, a że kumulacja, zagram w totolotka.&lt;br /&gt;Trafiłam całą jedną liczbę.&lt;br /&gt;Następnym razem pójdę na automaty!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-1126088792281123592?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/1126088792281123592/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=1126088792281123592&amp;isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/1126088792281123592'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/1126088792281123592'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/03/wczorajszy-fart-wyczerpa-limit.html' title='Wczorajszy fart wyczerpał limit'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-7258050362285286748</id><published>2009-03-21T23:15:00.005+01:00</published><updated>2011-02-28T17:02:21.612+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='alko sux'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='emo'/><title type='text'>Banalny wpis o wiośnie</title><content type='html'>Tytuł dla zmyły. Niewykluczone, że będzie banalnie, ale wiosnę humanitarnie pominę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nagromadzenie królictwa doświadczalnego zaowocowało refleksją, że może kiedyś, z czasem, postępem i osiągnięciami, uda mi się wylądować jakoś w pobliżu HR. Bo przecież to, że w tak niedużym odstępie czasu zgłosiło się do mnie dwóch nie znających siebie wzajemnie facetów chcących ode mnie informacji zwrotnej na temat ich prezentacji wobec przyszłego pracodawcy, świadczy o tym, że gdzieś tam, czort wie, w jaki sposób, wykazuję cechy, które pozwalają im mniemać, że moja ocena będzie szczera i życzliwa.&lt;br /&gt;I o ile w przypadku Walusia wiem, że to było poniekąd częścią jego planu: żeby przed tą oficjalną prezentacją złapać jak najwięcej informacji od jak największej ilości osób, o tyle w przypadku J. wiem, że wybrał mnie świadomie i nawet dobrowolnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cenię kolegę J. Jest z tych głośnych, ekstrawertycznych, mocno asertywnych z lekkim przechyłem ku agresji facetów, którym najlepiej w czarnych ciuchach, glanach i w czymś, co dobrze jeździ z ładnym klangiem. Poniekąd typ Motłoha, ale dużo lepiej skomunikowany ze swoimi emocjami. Przeszedł terapię, jak ja, z tym, że jego staż jest blisko ośmioletni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślę, że koleżeństwo z nim jest tym bardziej cenne, że kiedyś należał do grupy tych, którzy po szczeniacku mierzyli wartość spotkania ilością spożycia. Coś, co mnie się już teraz nie mieści w głowie, a jednak sześć lat temu było całkiem wykonalne: -Dobrze się bawiłaś? -Tak, wypiłam cztery warki strong.&lt;br /&gt;Teraz oboje wiemy, że był to jeden z objawów koncentracji na alkoholu, przynależny naszej chorobie, która przecież miała również cechy zakochania w tych pieprzonych procentach. Wszak dialog: -Dobrze się bawiłaś? -Tak, był Tomek. - brzmi całkiem naturalnie, prawda?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dodam jeszcze, że w naszej kulturze szalenie szkodliwy jest mit przeklętego artysty, który musi pić, by czuć ten, jak mu tam, ból istnienia, i dzięki niemu tworzyć. Brzmi to w chuj romantycznie. Taki słowiański rozmach, z zapalaniem cygara sturublowym banknotem i żłopaniem szampana w pozycji stojącej na parapecie tyłem do otwartego okna.&lt;br /&gt;Tylko ten mit jakoś pomija to, co nazajutrz. A nazajutrz zarzygane bety, smoczysko straszliwe obok w łóżku, sklejone powieki, łomot pod czaszką i gonitwa myśli: co z tego, co pamiętam, się wydarzyło, a co było delirycznym snem?&lt;br /&gt;Nikomu, szczerze i życzliwie, nikomu tego nie polecam.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-7258050362285286748?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/7258050362285286748/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=7258050362285286748&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/7258050362285286748'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/7258050362285286748'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/03/banalny-wpis-o-wiosnie.html' title='Banalny wpis o wiośnie'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-5517140855479682917</id><published>2009-03-14T17:43:00.004+01:00</published><updated>2011-02-28T17:11:36.148+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='psy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='koty'/><title type='text'>Prawo Rozedrganego Umysłu</title><content type='html'>Jeśli nie ma takiego pojęcia, niniejszym je ukuwam, z frazą zapożyczoną od Breble. Chodzi mi o taki sposób prowadzenia dyskusji internetowej, w której adwersarz, nie mając kontrargumentów na Twoje argumenty, zaczyna wkładać Ci w usta nie Twoje stwierdzenia, upierając się, że jednak coś takiego napisałaś lub tak właśnie można zinterpretować Twoje posty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziwnym trafem jakoś ostatnio trafiam w sporo wątków dotyczących sterylizacji zwierząt domowych - pewnie dlatego, że w marcu tradycyjnie wiele organizacji prowadzi akcje sterylizacyjne bezdomnych zwierzaków. Na Kocim Zakątku dyskusja, acz zapalczywa, gromadziła sensowne argumenty: nikt nie podawał w wątpliwość konieczności ograniczenia rozrodu zwierząt bezdomnych, wątpliwości pojawiały się jedynie przy rozmnażaniu zwierzaków w domach przy sprzyjających bytowo warunkach (tu również jest sporo przeciwników - rozmnożenie mieszkającego z nami kota czy psa automatycznie pozbawia możliwości znalezienia domu dla już urodzonego zwierzaka). Na FŁ z ostrą, radykalną argumentacją wyskoczył skądinąd sympatyczny kolega Bryzolin, postulując zupełny brak ingerencji w świat zwierzęcy, także względem jego rozrodu. W jego wątkach właśnie pojawiała się argumentacja Prawem Rozedrganego Umysłu: zwolennikom kastracji zwierząt proponowano, by kastrowali się sami, przestali jeść mięso, sugerowano również, że propagują sterylizację celem zaspokojenia własnych, sadystycznych żądz. Z drugiej strony nie brakowało argumentów, że zwierzęta hodowlane są już mocno oddalone od natury i od człowieka zależne, więc pozostawienie ich własnemu losowi nie spowoduje, jak w przypadku zwierząt dzikich, naturalnej selekcji, lecz jeszcze większy wzrost bezdomności lub umieralności na ulicach, na śmietnikach lub w rzece.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja dodam od siebie, że nasz stosunek do zwierząt oscyluje między dwoma przeciwstawnościami:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Mamy tendencję do traktowania zwierzaka przedmiotowo i użytkowo. Pies jest od tego, by szczekał, merdał ogonem i był posłuszny. Kot ma myszy łowić, mruczeć i dawać się głaskać. Biada, jeśli trafimy na nieposłusznego psa lub niełownego i niegłaskawego kota.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Antropomorfizujemy zwierzę. W żadnym wypadku nie sugeruję tutaj, że kot czy pies nie odczuwa bólu, strachu, tęsknoty czy radości. Odczuwa. Natomiast nie myśli abstrakcyjnie. Nie planuje. Nie ma poczucia czasu. Będąc dorastającą kotką moja Kota z całą pewnością nie myślała sobie, że jak będzie dorosła, to będzie miała troje dzieci, z których jedno z nią zamieszka, by podać jej szklankę wody na starość. Kotangens, przez długi czas mający trudności z załatwianiem grubszej potrzeby w kuwecie, nie zamierzał w ten sposób mścić się za to, że mnie nie ma kilka godzin w domu, tylko zwyczajnie komunikował, że to, co jest w kuwecie, nie odpowiada mu, więc robi gdzie indziej (zmieniłam żwir i minęło jak ręką odjął). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie kryję, że w wielu przypadkach wolę zwierzęta niż ludzi. Nie kombinują, nie manipulują, przy odrobinie dobrej woli i stałej obserwacji komunikują uczucia dużo lepiej niż ludzie. Ale nie zamierzam przenosić na nie prawa do samostanowienia względem rozmnażania. Za dużo ich w schroniskach. Za dużo ludzi pozbywa się ich, gdy trzeba je leczyć albo z małej puchatej kulki zmieniają się w olbrzymie bydlę. Póki nie będzie świadomości, że przyjmując zwierzaka pod swój dach bierze się zań odpowiedzialność, póty liczbę urodzeń trzeba ściśle kontrolować.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-5517140855479682917?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/5517140855479682917/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=5517140855479682917&amp;isPopup=true' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/5517140855479682917'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/5517140855479682917'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/03/prawo-rozedrganego-umysu.html' title='Prawo Rozedrganego Umysłu'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-4907974775512703575</id><published>2009-03-11T22:51:00.002+01:00</published><updated>2011-02-28T17:13:47.374+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='emo'/><title type='text'>Co cenniejsze</title><content type='html'>Mdławy smak niechcianego zwycięstwa czy gorycz porażki?&lt;br /&gt;Czasami chciałabym być mniej racjonalna i bardziej doceniać te zwycięstwa. Tymczasem mam permanentną świadomość, że im więcej kolapsów, tym większa szansa, że kiedyś tam, przynajmniej w sferze kontaktów z drugim człekiem doprowadzę empatię i wpływ na niego do perfekcji.&lt;br /&gt;Zatem dobrze, że trafił się kolejny. Drobny, rzędu nieodpisania na ważnego SMSa. Ale przynajmniej mam o następne złudzenie mniej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-4907974775512703575?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/4907974775512703575/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=4907974775512703575&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/4907974775512703575'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/4907974775512703575'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/03/co-cenniejsze.html' title='Co cenniejsze'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-804990568017528372</id><published>2009-03-10T21:59:00.005+01:00</published><updated>2011-02-28T17:14:36.923+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='emo'/><title type='text'>Religa nie żyje, Samson nie żyje, cała nadzieja w House'ie</title><content type='html'>Wiem, kpię ze śmierci, a to nieładnie. Ale od kiedy ja się tym przejmuję?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas wymiany mejli z telemarketingiem, komentujących głównie pogodę, objawiającą się padaniem jakiegoś gówna z jakimś gównem, ustaliliśmy, że nasz świat to kula śniegula, którą ktoś czasem potrząsa. Ale zasadniczo jest ona przyciskiem do papierów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wolę nie zadawać sobie pytania, co jest w tych papierach. Ale wizja mnie urzekła - jest w niej coś z "Czarodzicielstwa".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym euforia weekendowa ze mnie opadła i mam aktualnie nastrój z cyklu "niech mnie ktoś przytuli".&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-804990568017528372?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/804990568017528372/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=804990568017528372&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/804990568017528372'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/804990568017528372'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/03/religa-nie-zyje-samson-nie-zyje-caa.html' title='Religa nie żyje, Samson nie żyje, cała nadzieja w House&apos;ie'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-2767307289543315761</id><published>2009-03-07T13:36:00.006+01:00</published><updated>2011-02-28T17:17:41.509+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miszmasz towarzyski'/><title type='text'>Zaś piątki kołyszą</title><content type='html'>Spotkanie z ludźmi z roku udane nad podziw: udało nam się flotą zjednoczonych sił ściągnąć gros naszej studenckiej paczki przesiadującej w Forum Fabricum, Rytmie, Mieszczańskiej, Balbinie i Olimpie oraz niekiedy na wykładach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W zawodzie pracuje cała jedna dziewczyna i to też nie po specjalizacji: była wszak ze mną na pomocy społecznej i pracy socjalnej, a tymczasem teraz zajmuje się raczej metodologią, i to ilościową. Kolega Waluś siedział był w USA, teraz wrócił, by się rozejrzeć, czy to aby w kraju nie lepiej - on chyba najbardziej spoważniał, ale bo też pamiętamy go w glanach i fleyersie, a nie w czerwonej toyocie.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;Matic, mój eks, kręci i gra, czyli jest akustykiem i, oczywiście, gitarzystą - 21.03 wydaje z Prząśniczkami regularną, legalną płytę. Kolega Maniek imał się różnych zajęć, aż wylądował w korporacji w sekcji logistycznej. Cóż, socjologia daje raczej dobre ogólne wykształcenie niż ukierunkowuje na jakiś zawód.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;Duża część wieczoru polegała na snuciu się po mieście w trójkę: ja, Efka i Maniek i szukaniu jakiejś czynnej knajpy. Konkurencję wygrał Camelot, chociaż i tam koło 2:00 zapowiedzieli, że bardzo proszą uwinąć się ze spijaniem coli, bo wkrótce zamykają. Podczas snucia słuchałyśmy z Efką zwierzeń Mańka, czyli było jak za starych dobrych czasów: Mariusz obsadzając swoje wypowiedzi w "właściwie", "znaczy się" i "jak gdyby" (chociaż, przyznaję, w mniejszym stopniu niż 10 lat temu) wyrzekał na te dziwne baby. Efka, która jest les, zapewniała go, że nie wszystkie i ona trafia raczej na normalne. Ja zaś przekonywałam Mańka, że te dziwne baby mają niekiedy prawo powyrzekać na tych dziwnych chłopów.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Szalenie udany wieczór, zakończony o 4:00 am. Była ulewa, ciepło, a w ogrodzie kląskał, romantycznie w chuj, jakiś przedwczesny słowik.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Zaś dziś się waham, czy się aby nie wybrać na Strachy na Lachy.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;update okołonocny&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A skoro już pytacie, jak koncert -&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt; to jest statek Piła Tango&lt;/span&gt;&amp;nbsp;- to bardzo przyjemnie. Panowie zagrali z wykopem, wykrokiem oraz wygarem -&amp;nbsp;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;czarna bandera&lt;/span&gt;&amp;nbsp;-  dobre nagłośnienie, fajna atmosfera, cudowna duchota i sporo miejsca do wygibu. Wybrałam się z Izą. Była Lea z Bartuchem - &lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;płynie statek Piła Tango&lt;/span&gt; - osobno Gray z Marjory (och, ci dwaj, Bartuch z Grayem, nie widziawszy się na oczy, wybitnie się nie lubią) a Mariusz przyszedł - &lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;tańczysz to teraz&lt;/span&gt; -  z koleżanką.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;To jest statek Piła Tango, czarna bandera, kłaniaj się świrom, żyj nie umieraj...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-2767307289543315761?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/2767307289543315761/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=2767307289543315761&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/2767307289543315761'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/2767307289543315761'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/03/zas-piatki-koysza.html' title='Zaś piątki kołyszą'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-2375645763778084785</id><published>2009-03-02T23:24:00.004+01:00</published><updated>2011-02-28T17:18:30.482+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='emo'/><title type='text'>Poniedziałki śmierdzą</title><content type='html'>Good news: Pierdolec is back, z wymienioną pytą gówną.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Bad news: ja tej koleżance H. kiedyś urwę łeb przy samej dupie, nasikam do szyi, zrobię sobie obrożę z jej jelitka i implanty z jej wątroby. Dawno mnie tak nikt nie wkurwił jak ona dziś: dzięki temu, że nie raczyła mnie poinformować, że roboczą niedzielę miałam wczoraj (a była odpowiedzialna za przepływ informacji na temat marcowego grafiku) musiałam wczorajszą nieobecność w pracy pokryć ostatnim uenżetem. Dostanę niestandardowy urlop, gdy mnie najdzie na wolny dzień, ale to pipczysko nawet nie potrafiło przyznać się do błędu i mnie przeprosić.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A teraz zobaczymy, jak sobie AdSense poradzi z reklamami przy takiej treści posta. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-2375645763778084785?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/2375645763778084785/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=2375645763778084785&amp;isPopup=true' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/2375645763778084785'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/2375645763778084785'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/03/poniedziaki-smierdza.html' title='Poniedziałki śmierdzą'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-431831831461216009</id><published>2009-03-01T22:38:00.003+01:00</published><updated>2011-02-28T17:19:16.980+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='koty'/><title type='text'>Moje jedno uszko Nimfadory</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/rj/jg/gzrc/fEN8JLPhGA2wTjhZiX.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 230px; height: 429px;" src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/rj/jg/gzrc/fEN8JLPhGA2wTjhZiX.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zaprosiłam ją do siebie na weekend. Nimfadora mieszka z Miau i jej rodziną. Musieli w trybie pilnym wyjechać. Wprawdzie dwa dni kot może spokojnie spędzić bez człowieka, zwłaszcza jeśli ma towarzystwo drugiego kota, ale Nimfadora jest młodziutka, nie zostawała jeszcze tak długo sama, a jest myziasta i szalenie towarzyska.&lt;div&gt;Swoje koty kocham, oczywiście. Kota jest matrona, lekko kapryśna, puchata, sapiąca i przeważnie głaskawa, aczkolwiek wielbiąca spokój i głośno pyskująca, gdy jej się go zakłóci. Kotangens jest narwaniec, tępy osiłek, którego nie da się obrazić ani wyprowadzić z pogody ducha absolutnie niczym - no chyba że zakazanym chwytem za kark i słowami "niedobry kotek". Uwielbiam poranki, gdy zaspana potykam się o co najmniej jednego kota i środkiem przedpokoju porusza się kłąb złożony z rozziewanych paszcz, ósemkujących ogonów i moich włochatych skarpetek w paseczki. Uwielbiam wieczory, gdy gaszę już światło, czekam, aż wyłączy się komp, siadam z kocińcem na pufach pod kaloryferem i wygłaskuję je na dobranoc: ponieważ przeważnie chodzę po domu w polarze, kocie futerka mocno się elektryzują od głaskania, co w ciemności daje niebywały efekt. Potrafię w ślad za swoją ręką zobaczyć cały rządek srebrnobiałych iskierek!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nimfadora przyjechała wczoraj wieczorem. Początkowo mocno się denerwowała towarzystwem gospodarzy, więc po prostu wzięłam ją ze sobą do sypialni. Po zwiedzeniu jej całej, oberwaniu kilku suszek od geranium, przeczołganiu się pod szafą, skąd wychynęła ze wspaniałą woalką z pajęczyn i kurzu, wciągnięciu całej michy mokrego - wślizgnęła się pomiędzy koc a kołdrę przy moim boku i przespała ze mną całą noc.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Dodam, że z moimi kotami nie śpię - parę razy próbowałam, ale Kotangens jest szwendacz nocny ze zgrabnością słonia w składzie porcelany. Za oddzielonymi drzwiami, nawet jak coś zrzuci i potłucze, jest szansa przy moim mocnym śnie, że zignoruję.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nazajutrz Nimfadora pokazała, kto tu rządzi. Właziła do wiklinowej budy, bawiła się ich zabawkami, biegała za Kotangensem maltretując jego ogon. Czarna starszyzna obchodziła ją na miękkich łapkach i unikała konfrontacji, zaś ona panoszyła się po całym mieszkaniu, zmywając ze mną w kuchni:&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/rj/jg/gzrc/T8bs7dz6eIOaXo1YBX.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/rj/jg/gzrc/T8bs7dz6eIOaXo1YBX.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;i myjąc mi głowę w łazience, sykiem odganiając resztę.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Kotangens w ogóle był biedny, bo poza molestowaniem uprawianym przez Nimfadorę stał się jeszcze obiektem działań Koty: ponieważ popadła ona wobec warczącej i prychającej na nią małej w totalny stupor, na wszelki zaś wyładowywała złość na synu, lejąc go przy lada okazji po papie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nie kryję, jestem w Księżniczce bez pamięci zakochana. Jest absolutnie prześliczna, delikatna i drobna, a przy tym bardzo wesoła i dzielna: tak ustawić moje, tylekroć większe czarnuchy! Przez ten krótki okres opieki czuję jakby mały kawałek Nimfadory był także mój: powiedzmy, jedno uszko.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-431831831461216009?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/431831831461216009/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=431831831461216009&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/431831831461216009'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/431831831461216009'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/03/moje-jedno-uszko-nimfadory.html' title='Moje jedno uszko Nimfadory'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-2772295732159713889</id><published>2009-02-25T20:04:00.004+01:00</published><updated>2011-02-28T17:20:23.134+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='telekomy'/><title type='text'>Popielec z ptasim mleczkiem</title><content type='html'>Ptasim mleczkiem świętuję pozyskanie dwóch nowiuśkich półek w szafie. Bowiem mój stały w niej bałagan wynikał z jednej prostej rzeczy: miałam zaledwie dno szafy do zagospodarowania plus wieszaki. Zważywszy, że rzeczy na wieszakach mam niewiele (primo: marnują cenne sekundy przy wkładaniu i wyjmowaniu z szafy, secundo: większość rzeczy mam niegniotliwych, elastycznych i po nawet niezbyt starannym złożeniu nie wyglądających jak psu z garsdła), dno przypominało straszliwe kłębowisko. Teraz przypomina ludzką szafę z czterema ulubionymi swetrami. Ba, duch Perfekcyjnej Pani Domu polatał nade mną na tyle skutecznie, że bluzki zostały posegregowane w kategorie:&lt;div&gt;- bez rękawów&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- z rękawkami eleganckie i kurewskie&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- z rękawkami sportowsze (T-shirty i polo)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- z rękawami długimi&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- takie, co po domu&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Staniki zostały powieszone na dwóch (ale jutro dokupię więcej) małych wieszaczkach i wiszą sobie honorowo.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Zadziwiła mnie ilość pudeł. Wiem, że odruchowo przechowuje się je nabywając elektronikę (bo serwis najczęściej przyjmuje w oryginalnym wszak opakowaniu), ale policzyłam, że u mnie na gwarancji jest tylko miniwieża, uruchamiana raz na ruski rok oraz Pierdolec, o którym za chwilę.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Duże mieszkanie ma tę wadę, że jeśli nie ma się w sobie wewnętrznej dyscypliny (a ja nie mam), to dość łatwo przerobić je w graciarnię. Dziś trochę nad tym zapanowałam, ale walka jeszcze trwa.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Do okulisty umówiłam się na przyszły tydzień.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Z Pierdolcem sprawa była tak prosta, że gdybym wiedziała, załatwiłabym już dawno. Wiedziałam bowiem od co najmniej miesiąca, że jednak trzeba będzie go oddać do serwisu, że to, w jaki sposób działa, a właściwie - nie działa, wskazuje na problem sprzętowy. Ale odwlekałam to, bo tak:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- naprawa jest na gwarancji - muszę poszukać karty gwarancyjnej (a przeryć się przez mieszkanie to nie jest sztuka na kwadrans). Nawiasem mówiąc, była w pudle od netbooka.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- karta pewnie jest niewypełniona, więc trzeba będzie podjechać do salonu i ją podstemplować&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- trzeba zadzwonić do serwisu HP - nie lubię dzwonić, po ponad czterech latach na słuchawkach unikam tego jak mogę - i pewnie podawać jakieś różne symbole i numery i notować niezliczone ilości podobnie trudnych do zapamiętania ciagów znaków&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- trzeba pewnie będzie potem zadzwonić do firmy kurierskiej - nigdy nic nie wysyłałam kurierem i zrobię z siebie idiotkę.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Niby niedużo, ale jakieś takie, że mi się nie chciało.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Urlop zaczęłam oficjalnie w poniedziałek i po odebraniu serii telefonów i SMSów z pracy zebrałam się w sobie, znalazłam kartę gwarancyjną i zadzwoniłam pod podany na niej numer. Udało się już za drugim razem. Numer musiałam podać cały jeden, przy czym miła pani na infolinii podpowiedziała, gdzie go szukać. Również cały jeden musiałam zanotować. Do firmy kurierskiej dzwonić nie musiałam, HP załatwia to bowiem za klienta. Co lepsze, nie była również potrzebna karta gwarancyjna "tak, widzę w systemie, że pani netbook - to HP Mini jest, prawda? - jest na gwarancji". Ba, nie było potrzebne nawet pudło, gdyż kurier przyjeżdża z własnym opakowaniem - daje się kurierowi tylko to, co idzie do naprawy. Żadnych płyt, kabli, faktur czy innych świstków.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nazajutrz w środku nocy, czyli około 10:00 obudził mnie kurier i mam wrażenie, że pierwsze dwie minuty rozmowy przez telefon odbyłam z nim jeszcze śpiąc. Zrobienie z siebie idiotki odpracowałam koncertowo: kurier zobaczył mnie z wyspanym na środku głowy kukuryku, śpiochami w oczach, niebieskiej piżamce w stokrotki, kompletnie nie konweniującym kolorystycznie pomarańczowo-brązowym szlafroku i burym płaszczu. Na nogach miałam włochate skarpety w niebiesko-turkusowe paseczki. Na szczęście byłam zbyt zaspana, by w ogóle się tym przejąć, umyślny sprawnie zapakował sprzęt, wydał z siebie komunikat o czternastu dniach i pojechał wraz z Pierdolcem.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Póki co jeszcze z nim nie wrócił, ale może nareszcie znów będzie mi mój gadżecik działał i przestanę myśleć o G1.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-2772295732159713889?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/2772295732159713889/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=2772295732159713889&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/2772295732159713889'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/2772295732159713889'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/02/popielec-z-ptasim-mleczkiem.html' title='Popielec z ptasim mleczkiem'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-1070453622288794843</id><published>2009-02-23T20:33:00.003+01:00</published><updated>2011-02-28T17:23:05.729+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='retro'/><title type='text'>Było na RU: wspomnienie o zespole Rezerwat</title><content type='html'>Wokalista zespołu, Adamiak, wparował kiedyś do pokoiku Stowarzyszenia Promocji Studenckiej, które to stowarzyszenie organizowało obóz studencki w Międzyzdrojach. Przesiadywałam tam, przyjmując zapisy chętnych na ów obóz studenciaków, a w pokoju do towarzystwa miałam Tomka Bryczka*, opętanego wówczas manią skolekcjonowania ramy chromomolibdenowej osiemnastki i czasami Jasia Nastarowicza, który zrzucał z biurka papiery przy niejakiej Pameli, naszej cudnej sekretarki, by się po nie schylała, zwłaszcza gdy była w mini - a była prawie zawsze (cudna sekretarka zmieniła kiedyś w urzędowym piśmie adiunkta w adiutanta, zaś "zawody w strzelaniu z broni pnuematycznej" w "zawody w strzelaniu z broni automatycznej". Dodam, że było to przed czasami dyrektora G., który się w kilka lat później z nieposkromioną ciekawością dopytywał, jak długo będzie wisiał wernisaż).&lt;br /&gt;Adamiak tam wparował, bo po pierwsze znał się z Bryczkiem i Jaśkiem, a po drugie, obok mieściło się studio nagraniowe Kiksu, w którym się produkował. Wtargnął - wielkie, zwaliste bydlę - i od progu wyrzucił z siebie słowo uważane powszechnie za pięcioliterowe. &lt;br /&gt;Bryczek z Januszem przejęli się problemem przyjaciela i poprosili o rozwinięcie wypowiedzi. &lt;br /&gt;-Kurwa! -Adamiak na to. -Nie zgadniecie, co mi się przytrafiło...! &lt;br /&gt;-Nie zgadniemy - potwierdzili zgodnie Nastarowicz z Tomkiem i zawiśli wzrokiem na jego mięsistych ust szparkach. &lt;br /&gt;Adamiak tymczasem dokonał pobieżnego przeglądu pomieszczenia i zauważył moją obecność (można jej było nie zauważyć. Siedziałam na fotelu tuż przy drzwiach tyłem do wchodzących i maltretowałam nieboszczyka Lema) &lt;br /&gt;-Nie mogę! -jęknął zatem rozpaczliwie. -Tu kobiety...! &lt;br /&gt;-Mam wyjść? -spytałam chłodno, nie odrywając wzroku od książki. &lt;br /&gt;Adamiak machnął ręką, wywołał huragan, spowodował tsunami, wprowadził dwie satelity na kolizyjne trajektorie i uśmiercił kilkaset chińskich dziewczynek. &lt;br /&gt;-Stójki porannej nie miałem! -wygłosił złowieszczo. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-- &lt;br /&gt;*Tomek Bryczek, w celu pozyskania ramy, w godzinach pracy, wykonywał telefony**. Ramy chromomolibdenowej osiemnastki nauczyłam się na pamięć. W dwa miesiące później wkroczył do SPSu, dumnie obwieszony ramą, którą wreszcie udało mu się upolować. &lt;br /&gt;W dzień później wkroczył, żałośnie tocząc pianę z pyska. &lt;br /&gt;Nabył siedemnastkę. &lt;br /&gt;-- &lt;br /&gt;** Dwa telefony wykonane przez Bryczka zapadły mu szczególnie w pamięć. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;telefon: -dryń! &lt;br /&gt;Bryczek: -halo? &lt;br /&gt;telefon: -... &lt;br /&gt;Bryczek: -Spierdalaj, tu jest ośrodek kultury! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bryczek: -Szwagier? Szwagier, kurwa? Szwagier?! Szwagier mówi! No jak to jaki?! Tomasz z tej strony...! Co? A to nie jest numer sześć pięć sześć...? Mój Boże, zechce mi pani wybaczyć... &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-1070453622288794843?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/1070453622288794843/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=1070453622288794843&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/1070453622288794843'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/1070453622288794843'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/02/byo-na-ru-wspomnienie-o-zespole.html' title='Było na RU: wspomnienie o zespole Rezerwat'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-8678612717190792353</id><published>2009-02-21T22:08:00.002+01:00</published><updated>2011-02-28T17:23:32.290+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hermetycznie'/><title type='text'>Wieczór u BrebleBrajtów</title><content type='html'>&lt;div xmlns="http://www.w3.org/1999/xhtml"&gt;Dodam, że wieczór zaczął się sushi w Tokyo barze, w którym obiecującym początkiem była awantura jednej z klientek. No, rozumiem, że nasze rozmowy o tym, że pewnie za chwilę zwolni krzesełko i będziemy mieć gdzie usiąść były trochę nie na miejscu, ale też wrzaski, że co to za lokal, gdzie człowieka wyganiają, aż nawet herbaty wypić nie może, były nieco przesadzone. Ani chybi problem z asertywnością ;] Sushi smaczne, a Mag.gie mimo buńczucznych obietnic zrobienia wiochy jadła całkiem sprawnie pałeczkami.&lt;/div&gt;&lt;div xmlns="http://www.w3.org/1999/xhtml"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div xmlns="http://www.w3.org/1999/xhtml"&gt;Dodam, że na Pietrynie całkiem nieźle już grzmiała impreza HollyŁódź Love Story i widać było, że gromadzi niezłą publikę. Powstała nawet teoria, że to na naszą część, gdyż ilekroć idziemy na sushi, odbywa się jakiś festyn na Piotrkowskiej. Ponieważ poprzednio grała zaledwie jakaś Doda, zaobserwowałyśmy tendencję zwyżkową i zgodnie uznałyśmy, że następnym razem uświetni nas Tina Turner pospołu z Tatu i Robbie Williamsem, zaś support zagra im Lenny Kravitz.&lt;/div&gt;&lt;div xmlns="http://www.w3.org/1999/xhtml"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div xmlns="http://www.w3.org/1999/xhtml"&gt;Potem już było tylko milej, bo w Cafe Verte zawsze jest miło, obsługa przesympatyczna, a kawałek szarlotki, jaki Breble z Karoliną zamówiły na spółkę okazał się tak promocyjny, że musiałam im pomóc.&lt;/div&gt;&lt;div xmlns="http://www.w3.org/1999/xhtml"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div xmlns="http://www.w3.org/1999/xhtml"&gt;Później udałam się zaś do gościnnych BrebleBrajtów na reanimację Pierdolca. Nie powiodła się, co oznacza, że wyeliminowaliśmy problem software'owy. Zatem muszę przeryć mieszkanie, znaleźć kartę gwarancyjną i jednak oddać chłopaka do naprawy. Strasznie długo z tym zwlekałam, ale ci, co mnie znają, wiedzą, że póki nie mam bata nad dupskiem, wszystko odkładam na później.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div xmlns="http://www.w3.org/1999/xhtml"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_mhG8JY_4iUE/SaBtPi5SyDI/AAAAAAAAHLo/p066vU866vU/s1600-h/image-upload-231-794513.jpg"&gt;&lt;img src="http://3.bp.blogspot.com/_mhG8JY_4iUE/SaBtPi5SyDI/AAAAAAAAHLo/p066vU866vU/s320/image-upload-231-794513.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div xmlns="http://www.w3.org/1999/xhtml"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;na zdjęciu Breble ze swoim Pierdolcem oraz Krysią&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div xmlns="http://www.w3.org/1999/xhtml"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;O 20:00 na Polsacie odbywała się transmisja z koncertu na Piotrkowskiej, więc dotrzymałam BrebleBrajtom towarzystwa w łóżku i zażarcie chłonęłam widowisko.&lt;/div&gt;&lt;div xmlns="http://www.w3.org/1999/xhtml"&gt;Oczywiście można było pójść na Piotrkowską i po prostu tam być, ale już pisałam, co sądzę o tłumie i dlaczego. No i nie mogłabym wtedy brać udziału w soczystym komentowaniu szoł.&lt;/div&gt;&lt;div xmlns="http://www.w3.org/1999/xhtml"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div xmlns="http://www.w3.org/1999/xhtml"&gt;(o Krawczyku)&lt;br /&gt;Miau: Muszę szybko napisać biografię Krawczyka, bo nie zdążę przed jego śmiercią, bo wyglądał, jak gdyby miał umrzeć soon.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div xmlns="http://www.w3.org/1999/xhtml"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div xmlns="http://www.w3.org/1999/xhtml"&gt;(o Stachurskym)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div xmlns="http://www.w3.org/1999/xhtml"&gt;Breble: &lt;/div&gt;Wychrypiał niepokornie i ukryli jego kolejną piosenkę za reklamami.&lt;br /&gt;Ja: Nie wiem, co ofiarował swojej dziewczynie, ale chyba sama zabrała mu głos. Bardzo był biedny.&lt;br /&gt;Breble: Może w przerwie zniosą go ze sceny?&lt;br /&gt;Ja: No, Krawczyka już znieśli.&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;(o Denzelu)&lt;br /&gt;Breble : Pani z chórków DJ Kopytko wygląda tak, jakby znalazła się w mieście, w którym łosie chadzają po ulicach.&lt;br /&gt;I nawet się nie myli.&lt;br /&gt;Ja: To Denzel jest. Ktoś mu kiedyś powiedział, że umie śpiewać i nikt dotychczas nie wyprowadził go z błędu. Tancerki Denzela macają się po zbyt małych miseczkach i wypatrują łosi.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;(o Irze)&lt;br /&gt;Ja: O, Gadzio śpiewa przez nos o świata szczycie. Powinien raczej o zatokach. Albo chociaż jednej, w miarę niebezpiecznej.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;(o Łzach)&lt;br /&gt;Ja : Teraz będzie Krew i Pot. A na pewno Łzy.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;Ja (po reklamie Eski): Facetowi jadącemu z rodzącą kobietą przelatuje całe życie przed oczami. Mnie też. Za chwilę wszak Feel.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;(o Feelu)&lt;br /&gt;Miau : Pokonaj się wreszcie, kurwa.&lt;br /&gt;Ja (o Iwonie Węgrowskiej śpiewającej z Feelem): Wyszła kobieta w poduszce i nie śpiewa po polsku.&lt;br /&gt;Miau: Miś z Krupówek.&lt;br /&gt;Breble: Węgorz. W poduszkowcu. Taka metafora.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;(o Sokole i Pono)&lt;br /&gt;Breble ( zmasakrowana sweterkiem w romby): O, Kononowicz będzie brałcie w aucie.&lt;br /&gt;Ja: Ty, a co oni tacy starzy?&lt;br /&gt;Breble: Rodzice im szlaban dali i sami w zastępstwie przyszli.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;(o konferansjerach, czyli Liszowskiej, Ibiszu i Miśku Koterskim)&lt;br /&gt;Breble: Ta, znowu scenka, pan rezyser się natrudził.&lt;br /&gt;Wyjechali zza wzgórza i oczom ich ukazał się las.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ja: Jebisz podniecił się recytacją Miśka.&lt;br /&gt;Breble: Jebisz coś brał.&lt;br /&gt;Miau: W latach 84- 88 brał mleko, sam się przyznał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;(o Alicji Węgorzewskiej, śpiewaczce operowej wykonującej &lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;I will always love you&lt;/span&gt;)&lt;br /&gt;Breble : O, teraz węgorze bez poduszkowca.&lt;br /&gt;Miau: Alicja ogłuchła.&lt;br /&gt;A nie, playback wysiadł.&lt;br /&gt;Breble: W końcu ryby głosu nie mają.&lt;br /&gt;Ja: Alicja milczy. Jebisz wpada w panikę.&lt;br /&gt;Miau: O, Jebisz zapanował nad tłumem.&lt;br /&gt;Hitler, kurwa.&lt;br /&gt;Ja: Alicja szepcze basem. Z nadwiślańskim, dodam, akcentem.&lt;br /&gt;Breble: Kurwa, szkoda że mnie na żywo spod prysznica nie puścili. Kurwa, jej głos łamie się łatwiej, niż lód na Wiśle.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;(o Video)&lt;br /&gt;Ja: London Beat dał radę. Teraz zespół Audio. Nie, Video.&lt;br /&gt;Breble: Bardziej video, jak się wyłączy fonię to nawet można znieść.&lt;br /&gt;Ja: I, nie wiedzieć czemu, krzyczą na publiczność: RĘCE! Mam złe przeczucia.&lt;br /&gt;Sztuczne futerko strajks bek. Z naciskiem na bek.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;(o Arturze Chamskim)&lt;br /&gt;Ja:  Cham na chórki i śpiewa również po nadwiślańsku. Angielski bowiem to to nie jest. Śpiew zresztą też nie. Ma zadyszkę.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Chyba założymy jakiś własny odpowiednik ZCzuba z takich imprez!&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-8678612717190792353?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/8678612717190792353/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=8678612717190792353&amp;isPopup=true' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/8678612717190792353'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/8678612717190792353'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/02/wieczor-u-breblebrajtow.html' title='Wieczór u BrebleBrajtów'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_mhG8JY_4iUE/SaBtPi5SyDI/AAAAAAAAHLo/p066vU866vU/s72-c/image-upload-231-794513.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-1703242364809187457</id><published>2009-02-19T23:05:00.003+01:00</published><updated>2011-03-01T00:31:48.151+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miszmasz towarzyski'/><title type='text'>Urlop mam</title><content type='html'>&lt;div&gt;Po wyjściu z pracy czułam się jak Regis na zamku Stygga:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;"- Idziemy! Pora, kurwa, skopać parę dup! &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: italic;"&gt;- Czuję w sobie - zasyczał wampir, uśmiechając się koszmarnie - taką siłę, że mógłbym chyba cały ten zamek rozpieprzyć."&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;nie muszę bowiem wstawać o siódmej piętnaście, grać w łódzką ruletkę z mpk, być przerzucaną z kolejki na kolejkę, coraz to trudniejszą (zaczynam się czuć jak Ender w Armii Smoka), słuchać paplaniny kolegi R. i labidzenia koleżanki E. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;Z drugiej strony nie zaznam wspólnego burzenia mózgu nad sprawą braku promocyjnego doładowania w pre-paidzie, cudownie złośliwych docinków koleżanki A., soczystych kurrrrrrrrrrrew sadzonych przez kolegę Z. oraz zawiłych i okrągłych zdań kolegi K. zwanego Skrupulatnym. Nie zaznam Breble w pracy, a siedzimy już na jednym piętrze. Ani Mag.gie. Ale odpocznę. Parę dni, podczas których zamierzam robić nic. Na nic złoży się pewnie wizyta u zakładowego okulisty, przeczytanie całego cyklu Orsona Scotta Carda, którym mnie zaraził Yavo, zrobienie wreszcie porządku z Pierdolcem i zrobienie wreszcie porządku w ogóle.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;O miłych spotkaniach czy sabatach nawet nie wspominam, bo to chyba oczywiste jest, że i na nie znajdę czas.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-1703242364809187457?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/1703242364809187457/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=1703242364809187457&amp;isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/1703242364809187457'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/1703242364809187457'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/02/urlop-mam.html' title='Urlop mam'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-3756427902993758846</id><published>2009-02-16T12:23:00.001+01:00</published><updated>2009-02-16T12:23:54.819+01:00</updated><title type='text'>Cicho! Pracuje się!</title><content type='html'>&lt;div xmlns="http://www.w3.org/1999/xhtml"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_mhG8JY_4iUE/SZlMycENi9I/AAAAAAAAHKk/LjUEheUcdkA/s1600-h/image-upload-116-733118.jpg"&gt;&lt;img src="http://2.bp.blogspot.com/_mhG8JY_4iUE/SZlMycENi9I/AAAAAAAAHKk/LjUEheUcdkA/s320/image-upload-116-733118.jpg"/&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span&gt;Z jakiegoś tajemniczego powodu nie lubię poniedziałków w pracy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-3756427902993758846?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/3756427902993758846/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=3756427902993758846&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/3756427902993758846'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/3756427902993758846'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/02/cicho-pracuje-sie.html' title='Cicho! Pracuje się!'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_mhG8JY_4iUE/SZlMycENi9I/AAAAAAAAHKk/LjUEheUcdkA/s72-c/image-upload-116-733118.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-1699759228084606395</id><published>2009-02-13T22:00:00.003+01:00</published><updated>2011-03-01T00:34:33.550+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Szpro dobra rada'/><title type='text'>Gilopaź i padaczka weekendowa</title><content type='html'>Już padam na ryj po tygodniu klęcia i liczenia faktur na palcach oraz gnębienia kolegi Wołka. A tu jeszcze jutro - szczęśliwie już nie reklamacje, a pre-paidy,  które w swej naturze są nieskomplikowane i miłe.&lt;div&gt;Jutro ekwiwalentynki. Kobieta samotna z wyboru może w taki dzień:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- lansować teorię, że idiotyczne są te zachodnie mody, zwłaszcza, że św. Walenty patronował również epileptykom&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- gorączkowo przeglądać książkę telefoniczną, kiwając głową w zadumie, że faceci po trzydziestce są jak kible: albo zajęci, albo posrani*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- rzucić się w wir pracy ignorując fakt, że to sobota.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ja zaś pójdę do kina na Madagaskar 2 z moją przyjaciółką Joanną.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A potem padnę na ryj już dokumentnie i połowę niedzieli przeleżę z kołami do góry. Taki mam plan.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;--&lt;/div&gt;&lt;div&gt;* stawiam tu gwiazdkę dla co najmniej kilku szlachetnych wyjątków, które mam przyjemność znać. Chodzi mi o takich facetów, którzy wrzucają swoje fotki na n-k na tle samochodów lub z gołymi tors(j)ami, za to na tle suszących się gaci. Wiecie, ten typ.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-1699759228084606395?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/1699759228084606395/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=1699759228084606395&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/1699759228084606395'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/1699759228084606395'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/02/gilopaz-i-padaczka-weekendowa.html' title='Gilopaź i padaczka weekendowa'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-3458582991950133311</id><published>2009-02-10T21:32:00.003+01:00</published><updated>2011-03-01T00:43:00.120+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='telekomy'/><title type='text'>Reklamacyjny tydzień</title><content type='html'>Sama się zgłosiłam, nie żebym popadała w nadgorliwość, ale robienie reklamacji przypada na cztery osobie w teamie drogą losowania bezzwrotnego. To już wolałam się zgłosić, nastawić się, że ten tydzień będę w czarnej dupie z normą ilościową, odbębnić i mieć z głowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Zadziwiające jest poczucie zagrożenia i zewnątrzsterowności naszych klientów. Przy reklamacjach, było nie było, dających kontakt z najbardziej roszczeniowymi klientami, uderza to jak w łeb obuchem. Odnoszę wrażenie, że oni kupują ten telefon dlatego, że ich konsultant z salonu siłą wciągnął do sklepu z ulicy i przystawił pistolet do głowy. Potem idą do domu, rozpakowują go, nadludzkim wysiłkiem udaje im się umieścić kartę SIM w aparacie, kładą go na stole i rozpoczynają nabożne, skupione wpatrywanie się weń. A tymczasem telefon nabiera cech osobowościowych, rozgląda się bacznie wyświetlaczykiem, wysyła impulsy, by stwierdzić, czy ma do czynienia z ludzką amebą, uznaje, że tak i zaczyna najdziksze wyprawiać swawole. Ten biedny człowiek, klient, marszczy brew, chyli do ziemi poradlone czoło, zaś tymczasem telefon radośnie błyska diódkami, śle SMSy w cały świat na najdroższe numery premium, ściąga gry, dzwonki i ikonki, sprawdza sobie IQ i ICQ, subskrybuje wypięte tyłeczki i namiętne blondynki, wydzwania do cioci z Ameryki, w miarę możliwości przez dostępowy numer niemiecki, a wszystko to przy jednoczesnym pobieraniu terabajtów danych.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Tak przynajmniej wynika z tych reklamacji. Klienci nigdzie sami nie dzwonią, SMSują, a już zwłaszcza nie pobierają. To telefon. Sam.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;W przypadku tych bardziej wyrafinowanych dochodzi spiskowa teoria dziejów i dopuszczają myśl, że nie telefon sam, lecz zawistny sąsiad, co kiedyś bił ZOMO lub dławiąca prosty lud twarda podeszwa korporacyjnego okupanta, zwanego przez siebie, dla zmyły, operatorem.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Im dłużej rozpatruję reklamacje, tym bardziej uwielbiam ludzi. Są tak cudownie przekonani, że to wszystko dla nich (ten spisek przygotowan), przez nich (ta korporacja się rozleci, gdy dobrze nam wygrożą) i o nich (korporacja spiskuje, łaszcząc się na każdy znak diakrytyczny w smsie). Tak fantastycznie egocentryczni. Tak przeuroczo przekonani, że sobie zasłużyli i im się należy. I w tym wszystkim wciąż, niezmiennie - nieprzewidywalni.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A z innej beczki wielki dzień na Forum Łódź - zostało ono bez opiekuna. I dobrze, dotychczasowy sobie radził mierniej niż średnio.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-3458582991950133311?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/3458582991950133311/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=3458582991950133311&amp;isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/3458582991950133311'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/3458582991950133311'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/02/reklamacyjny-tydzien.html' title='Reklamacyjny tydzień'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-7674250838769841939</id><published>2009-02-08T00:05:00.002+01:00</published><updated>2011-03-01T01:02:15.353+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Szpro poleca'/><title type='text'>Pratchett jest niezawodny</title><content type='html'>"&lt;span style="font-style: italic;"&gt;— A wie pan, jak w Quirmie nazywają kiełbaskę w bułce? — zapytał pan Szpila, kiedy odchodzili.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;— Nie — odparł pan Tulipan.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;— Nazywają ją „le kiełbaska w le bułce”.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;— Jak to, w …onym zagranicznym języku? To jakiś …ony żart!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;— Nie jestem …onym żartownisiem, panie Tulipanie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;— No przecież powinni je nazywać jakoś… no… kiełbaska dans le derriere — stwierdził pan Tulipan. Odgryzł kęs smakołyku Dibblera. — Hej, tak właśnie smakuje ta …ona przekąska — dodał z pełnymi ustami.&lt;/span&gt;"&lt;br /&gt;Terry Pratchett, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Prawda&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy jakikolwiek inny pisarz, stawiany na półkach wraz z powieściami fantasy, nawiązałby tak do filmu "Pulp Fiction"? I kto jest w stanie ocenić, która pochodna z popkultury to jest?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="285" width="340"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/srrsjDWCHTU&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;border=1"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/srrsjDWCHTU&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;border=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="285" width="340"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;(1'04'' i dalej)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-7674250838769841939?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/7674250838769841939/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=7674250838769841939&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/7674250838769841939'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/7674250838769841939'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/02/pratchett-jest-niezawodny.html' title='Pratchett jest niezawodny'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-5120588363488344878</id><published>2009-02-06T23:26:00.003+01:00</published><updated>2009-02-07T00:01:07.684+01:00</updated><title type='text'>Wybaczcie.</title><content type='html'>Uprzejmie proszę wybaczyć wczorajsze rzyganie. Nerwy puściły, jak widać po komentarzach, nie tylko mnie. Uznajmy, że wszyscy mamy do tego prawo i zostawmy to. Bez żadnych zmian, bo i po co zakłamywać?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-5120588363488344878?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/5120588363488344878/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=5120588363488344878&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/5120588363488344878'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/5120588363488344878'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/02/jesli-mam-isc-do-diaba-to-przynajmniej.html' title='Wybaczcie.'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-8917648617865822429</id><published>2009-02-05T20:51:00.002+01:00</published><updated>2009-02-05T21:05:49.628+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Szpro poleca'/><title type='text'>To miał być post gniewny</title><content type='html'>Taki nie zostawiający suchej nitki na emocjonalnych poprańcach, męskiej smarkaterii uczuciowej i co za tym idzie, zagrywkach wmanipulowujących mnie w poczucie winy. O tych wszystkich gówniarzach, którzy zamiast po męsku przyjąć porażkę na klatę, rozgryźć ją, zrozumieć i wyciągnąć wnioski (a znam takich, ba! przyjaźnię się z takimi, którzy to umieją) pławią się w poczuciu krzywdy. Bo jak się człowiek nad sobą porozczula, to czuje się lepiej. To cały świat błądzi, nie on.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No, trochę wyszedł. Ale zapewniam Was, że miałabym do wyrzygania dużo więcej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale dość. Najwidoczniej sama sobie zasłużyłam, zadając się z kimś takim. Mogę tylko mieć pretensje do siebie, że nie zauważyłam tego wcześniej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem piosenka. Umówmy się, że adresat dla mnie nie istnieje:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="285" width="340"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/n2UhpOgQP-Q&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;color1=0x3a3a3a&amp;amp;color2=0x999999&amp;amp;border=1"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/n2UhpOgQP-Q&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;color1=0x3a3a3a&amp;amp;color2=0x999999&amp;amp;border=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="285" width="340"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-8917648617865822429?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/8917648617865822429/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=8917648617865822429&amp;isPopup=true' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/8917648617865822429'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/8917648617865822429'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/02/to-mia-byc-post-gniewny.html' title='To miał być post gniewny'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-8619287707296789156</id><published>2009-02-04T21:42:00.003+01:00</published><updated>2009-02-04T22:28:20.357+01:00</updated><title type='text'>Jeszcze względem soczewek</title><content type='html'>Zasada, o której nie pomyślałam: jeśli oczy są nie przyzwyczajone (a moje nie są), może pomysł założenia ich i spędzenia ponad ośmiu godzin w klimatyzowanym pomieszczeniu nie jest najlepszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wróciłam wczoraj z oczami jak królik, co nie oznacza, że były miłe, puchate i śmiesznie ruszały noskami. Wieczór spędziłam na wznak, wyjąwszy uprzednio to cholerstwo z oczu, z kompresem z herbaty na każdej powiece i muzyką z gry Wiedźmin w odsłuchu, co skądinąd stanowiło znakomity relaks. Chwilowo mam plan nosić je z początku w domu, po pracy i stopniowo przyzwyczajać oczy, że to małe, przezroczyste, to nie wróg i dobrze im robi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym mam dysonans poznawczy. AccuWeather twierdzi, że jutro będzie osiem stopni ciepła. Zaś NewMeteo, że pojutrze. Są zgodne jedynie w tym, że będzie wiać z południa. Uwielbiam wiatr z południa, zawsze mi się tak fajnie przy nim w głowie miesza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jestem na głodzie. Skończyły mi się Pratchetty analogowe do czytania, a ostatnio nic mnie tak nie krzepi, jak on właśnie. Ani chybi muszę nabyć.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-8619287707296789156?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/8619287707296789156/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=8619287707296789156&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/8619287707296789156'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/8619287707296789156'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/02/jeszcze-wzgledem-soczewek.html' title='Jeszcze względem soczewek'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-5445633901702053657</id><published>2009-02-02T22:24:00.001+01:00</published><updated>2009-02-02T22:36:06.765+01:00</updated><title type='text'>A soczewki patrzą równo</title><content type='html'>Jest postęp. W salonie VE zakładałam je zaledwie 20 minut. Dostałam jedną parę soczewek na tę mordęgę.&lt;br /&gt;W domu niecałe 10.&lt;br /&gt;Jest wyraźniej. Dużo wyraźniej. Zwłaszcza na dal.&lt;br /&gt;Czuję je minimalnie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-5445633901702053657?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/5445633901702053657/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=5445633901702053657&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/5445633901702053657'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/5445633901702053657'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/02/soczewki-patrza-rowno.html' title='A soczewki patrzą równo'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-3133371654892948083</id><published>2009-02-01T18:02:00.003+01:00</published><updated>2009-02-04T22:02:11.281+01:00</updated><title type='text'>Tango Libido, ona by chciała do trójkąta...</title><content type='html'>&lt;div xmlns="http://www.w3.org/1999/xhtml"&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Co weekend nie mogłabym się tak bawić, ale raz na jakiś czas bardzo chętnie. Był moment, że Keltoi robiła malinki prawie wszystkim przy stoliku, był moment, że chodziłam z dychą za stanikiem, był moment, że wkręcaliśmy z jej exem chłopaków, którzy się przysiedli do naszego stolika, ze jesteśmy małżeństwem i oni to łyknęli, co doprowadziło do dyskusji na temat strategii zarządzania miastami w Polsce na tle Wrocławia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Był też Aard, lekko sfochany na to, że nie zaczekałam na niego z wręczaniem prezentu (bo się nań składaliśmy together - jeszcze raz przepraszam, dopadło mnie jakieś paranoiczne przeświadczenie, że Cię jednak nie będzie, drogi Aardzie). Keltoi zaczęła namawiać go na trójkąt i szybko się zwinął, mętnie coś tłumacząc o zmęczeniu po jeździe w śnieżycy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A potem przy barze w Ironie pojawił się Porucznik Borewicz i wyjawił, że siedzą z urodzinową Tulką na pięterku, goście właściwie już poszli, więc tym bardziej zapraszają. Tośmy z Keltoi, Tomaszem (tym jej exem) i Margo poszli na górę.&lt;br /&gt;Dziewczyny zaległy na fotelu i się czuliły, Tomasz robił za lokaja, a Porucznikowi załączył się tryb Patricka Swayze i potańczyliśmy. Pogadałam z Tulką i jej kuzynostwem z Wejherowa, z którego żeńska część w przyjemny sposób przypominała Avril Lavigne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;It's good to be me! :D&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-3133371654892948083?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/3133371654892948083/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=3133371654892948083&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/3133371654892948083'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/3133371654892948083'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/02/tango-libido-ona-by-chciaa-do-trojkata.html' title='Tango Libido, ona by chciała do trójkąta...'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-3391652907738705480</id><published>2009-01-31T14:59:00.004+01:00</published><updated>2009-02-04T22:02:28.090+01:00</updated><title type='text'>Krzywo patrzę</title><content type='html'>Czas spędzony u okulistki w Vision Express: godzina.&lt;br /&gt;Nauka nakładania soczewki na oko: połowa tegoż czasu.&lt;br /&gt;Cena dwóch kompletów soczewek na zamówienie: 260 zł.&lt;br /&gt;Dowiedzieć się w wieku 32 lat, że ma się astygmatyzm: ...&lt;br /&gt;nie, nie napiszę "bezcenne". Ileż można eksploatować tę, skądinąd znakomitą reklamę. Napiszę: jasna cholera!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Soczewki nastąpią w ciągu dwóch do czternastu dni roboczych; mają do mnie zadzwonić, gdy się zjawią. Nie soczewki, rzecz jasna, tylko obsługa z salonu VE. Chwilowo jestem przerażona trudnością ich nakładania. Soczewek, znaczy, nie obsługi. Ale w okularach próbowałam chodzić kilka razy i za każdym razem to się kończyło ciśnięciem ich w kąt: niewygodne, parowały mi przy zmianach temperatury, zlatywały z nosa i uciskały w jego nasadę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tymczasem świat widzę jednak dość impresjonistycznie i może warto byłoby to zmienić. Nie kryję, marzyły mi się barwione. Fiołkowe, jak u Yennefer. Albo zielone. Ale takich z cylindrami nie robią. Nie w Vision Express w każdym razie. Nie teraz. Ach, jak mi przyjdzie do głowy zaszaleć, zawsze wszak mogę nabyć jednorazowe. Co mi tam!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-3391652907738705480?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/3391652907738705480/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=3391652907738705480&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/3391652907738705480'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/3391652907738705480'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/01/krzywo-patrze.html' title='Krzywo patrzę'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-8235322619852851778</id><published>2009-01-28T22:20:00.008+01:00</published><updated>2009-01-28T22:49:32.074+01:00</updated><title type='text'>Jak mieć krótki tydzień i zamieszanie z urlopem</title><content type='html'>Oczywiście, wystarczy być mną.&lt;br /&gt;Jak w większości dużych firm, tak i w mojej jest honorowana instytucja urlopów na żądanie, które ludzie wiedzący o pracy zmianowej lub równoważnej tyle, że istnieje i nie chcą mieć z nią nic wspólnego zwą kacowym, a ludzie normalni - uenżetami. Po zeszłym, dość intensywnym ze względu na szkolenia tudzież wizyty u Natalii i Luc'a tygodni sobotni dyżur sobie darowałam, biorąc nań rzeczonego uenżeta.&lt;br /&gt;Tu jeszcze słowo wyjaśnienia, że Michał najczęściej układa nam grafik tak, iż następujący po roboczej sobocie poniedziałek mamy wolny. Zatem w poniedziałek, ten miniony, onegdaj, do pracy nie poszłam, pławiąc się w mniemaniu, iż mam go za sobotę.&lt;br /&gt;Tymczasem mniej więcej w połowie dnia koleżanka Ewunia uświadomiła mnie, że za tę sobotę wolny miałam poniedziałek poprzedni, 19.01, kiedy to szkoliłam w CCD.&lt;br /&gt;Przegapienie dnia wolnego wyniknęło z kilku przyczyn:&lt;br /&gt;1. primo, przy układaniu grafiku szkoleń kierowałam się zasadą: ja w CCD, Monia w CCB (bo ja akurat mam ciut bliżej do tamtej lokalizacji, a Monia dużo bliżej do tej).&lt;br /&gt;2. secundo, dałam swoim myślom wpaść w rutynę i zwieść się schematowi robocza sobota - następujący po niej poniedziałek wolny, a tu tymczasem poprzedzający. Takie małe dzierżbór niezłe wyłamanko w murze przyzwyczajeń grafikowych.&lt;br /&gt;3. tertio, z różnych przyczyn, głównie emocjonalnych byłam w owym czasie rozchwiana i rozkojarzona i zamiast dopilnować własnego tyłka, użyczyłam go bez mydła i przyjemności fizycznej.&lt;br /&gt;Nie wiem, z czego to wynika, ale nie dało się ustawić w ewidencji czasu pracy tak, by ten przepracowany na nielegalu poniedziałek odebrać sobie w ten przeleniuchowany. Zamiast tego na przeleniuchowany musiałam wziąć (już trzeciego!) uenżeta, a odbiór dnia wolnego z 19.01 następuje jutro. Co jest o tyle sprzyjającą okolicznością, że jutro powinna się pojawić wypłata, a mam chytry plan ściśle związany z salonem Vision Express.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Reszta urlopu już nie tak zabałaganiona: w lutym idę sobie na kilka dni (bo i tak miałam parę dni zaległych do zużycia do końca marca), a potem, jeśli wszystko dobrze pójdzie, w lipcu - nie wiem, czy Hiszpania wypali, ale może chociaż parę dni w Gdyni.&lt;br /&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-8235322619852851778?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/8235322619852851778/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=8235322619852851778&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/8235322619852851778'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/8235322619852851778'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/01/jak-miec-krotki-tydzien-i-zamieszanie-z.html' title='Jak mieć krótki tydzień i zamieszanie z urlopem'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-358315707847031355</id><published>2009-01-25T14:45:00.004+01:00</published><updated>2009-01-26T00:59:10.556+01:00</updated><title type='text'>Jeśli są plecy</title><content type='html'>...jakieś plecy w jakiejś knajpie, na których wyląduje piwo niesione przez (wersja optymistyczna) niezręczną barmankę lub (wersja pesymistyczna) napierdolonego idiotę, to bez wątpienia będą to moje plecy.&lt;br /&gt;To jest po prostu jedna z tych rzeczy, tak jak ta słynna szansa jedna na milion, która się zawsze daje wykorzystać (lub zepsute zęby basistów). Ponieważ, z przyczyn nie tylko estetycznych, organicznie nienawidzę śmierdzieć piwskiem, jest oczywiste, że to właśnie ja przyciągnę długie nogi przyczepione do dziewczęcia w Roosterze lub mnóstwo innych, kompletnie nieskoordynowanych części ciała przynależnych do smakosza baru w Kaliskiej. Sytuacja zniesmaczyła mnie jeszcze o tyle, że na drugim poziomie w rzeczonej Kaliskiej nie jest ciepło. Nie wiem, czy to kwestia przegiętej klimy, czy polityka właścicieli, by ludzi odgonić od stolików na parkiet, ale piździło serdecznie, rzetelnie i dygotliwie.&lt;br /&gt;Poza tym wieczór sympatyczny, w tym zdawkowym, powierzchownym znaczeniu: było miło, nie będę się jednak upierać przy powtórkach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawiasem mówiąc, klubu Incognito, powstałego w miejscu Tabasco, powstałego w miejscu Jamy Madejowej, też nie polecam, chyba że kto jest zwolennikiem klimatu tancbudy z przedmieścia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;edit wieczorny&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dodam, że istnieje wiele przyczyn, dla których lubię chadzać samotnie. Jedną z nich jest ta, że będąc sama bardziej zwracam uwagę na otoczenie. Jak mi ktoś towarzyszy, zawsze oprócz otoczenia skupiam się jeszcze na interakcji. I przegapiam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na przykład jestem pewna, że dzięki temu właśnie doznałam wczoraj bardzo fajnego wstrząsu. Otóż szłam ja od nocnego, od Łagiewnickiej na durch przez pawilon pod 118 . W okolicach jedynym zbliżonym do źródełka miejscem jest knajpka Bonanza, ale zauważyłam już nieraz, że ona dziwnie kulturna i nie produkuje messerschmittów lecących kosząco, więc jest spokojnie i w miarę bezpiecznie mimo sporej ilości winkli, za którymi mogliby się czaić mordercy stojący w cieniu i niemający nic w kieszeniach. Bezpiecznie jednak czy nie, zawsze w takich razach mam oczy na szypułkach i stukam obcasami głośniej niż by wypadało. I nagle zza wspomnianego winkla dobiegły mnie odgłosy... nie, nie walki o byt ani o mienie, nie było to również miauczenie styczniującej się kotki. Był to dźwięk gitary. Elektrycznej. Ładnie, miękkie brzmienie, jak u Waglewskiego. I oto pod sklepem z armaturą ujrzałam człowieka podpiętego kablem do małego piecyka Marshalla z dechą, z której produkował te zaskakujące, przejmujące, śliczne dźwięki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W American Beauty jest taki moment z tańczącą na wietrze torebką foliową. To był jeden z nich :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-358315707847031355?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/358315707847031355/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=358315707847031355&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/358315707847031355'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/358315707847031355'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/01/jeli-s-plecy.html' title='Jeśli są plecy'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1636818345334965815.post-1041261698991388865</id><published>2009-01-24T12:04:00.002+01:00</published><updated>2009-01-24T18:20:42.673+01:00</updated><title type='text'>Typowa Łódź</title><content type='html'>&lt;div xmlns="http://www.w3.org/1999/xhtml"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_mhG8JY_4iUE/SXr1ud2o6TI/AAAAAAAAHJY/AElgs0Eer0U/s1600-h/image-upload-29-765405.jpg"&gt;&lt;img src="http://2.bp.blogspot.com/_mhG8JY_4iUE/SXr1ud2o6TI/AAAAAAAAHJY/AElgs0Eer0U/s320/image-upload-29-765405.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span&gt;Okolice rynku Bałuckiego&lt;/span&gt;, Dolna/ Ceglana. Na pierwszym planie trzepak z taboretem (zdjęcie było robione z perspektywy dzikiego parkingu pomiędzy rynkiem a ciągiem zakładów handlowo-usługowych ze sklepem ABC, Carrefour Express i wypożyczalnią Beverly Hills) dla "parkingowego". Dalej - kruche bloczysko z lat, na oko, 60-tych w klasycznie polskim stylu "tynk się sypie, ale na satelitę nas stać". Mistrzem trzeciego planu stał się niedawno wybudowany kościół i zakrystia, wszystko z dziwnie ohydnej plastikowo czerwonej cegły.&lt;br /&gt;Uwielbiam te niezamierzone kontrasty bałuckich zakątków :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A poza tym zainstalowałam sobie do FF wtyczkę z aktualną pogodą i nie muszę odrywać się od kompa, by wiedzieć, jak jest na zewnątrz :P&lt;br /&gt;W wieczornych planach spotkanie z ludźmi, z którymi zaczynałam pracę blisko 5 lat temu. Ciekawa rzecz, że mimo iż na początku radziłam sobie naprawdę słabo, jestem jedyną, która w tej firmie została i ma się coraz lepiej.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1636818345334965815-1041261698991388865?l=szpro-test.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szpro-test.blogspot.com/feeds/1041261698991388865/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1636818345334965815&amp;postID=1041261698991388865&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/1041261698991388865'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1636818345334965815/posts/default/1041261698991388865'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szpro-test.blogspot.com/2009/01/typowa-d.html' title='Typowa Łódź'/><author><name>Szprota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-YfbHQXiw-XM/TgXUteP11mI/AAAAAAAAI_8/v68MTmw6T7c/s220/awsm.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_mhG8JY_4iUE/SXr1ud2o6TI/AAAAAAAAHJY/AElgs0Eer0U/s72-c/image-upload-29-765405.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
